Chociaż polskie firmy korzystają z funduszy strukturalnych dopiero od 2 lat, to niektóre z nich są już wytrawnymi znawcami tej dziedziny.
Firma Lumag z Budzynia w województwie wielkopolskim, produkująca klocki i okładziny hamulcowe do samochodów osobowych i ciężarowych, uzyskiwanie środków z funduszy unijnych rozpoczęła od Phare. W ramach programów przedakcesyjnych firma otrzymała około 75 tys. EUR.
Miliony w kieszeni
Odniesiony sukces zachęcił firmę do czynnego udziału w korzystaniu z pieniędzy unijnych w ramach programów operacyjnych. Pozwolił też pracownikom zdobyć cenne doświadczenie.
Dlatego właśnie Lumag postawił na fundusze unijne. W ramach działania 2.3 Sektorowego Programu Operacyjnego — Wzrost Konkurencyjności Przedsiębiorstw firma ma otrzymać ostatecznie ponad 4 mln zł. Dwa projekty o łącznej wartości 2 mln zł są już zrealizowane i rozliczone, trzy umowy są podpisane, a szósty projekt czeka na podpisanie umowy.
— Ponad 1 mln EUR to bardzo duży zastrzyk finansowy dla firmy, mający ogromny wpływ na dalszy jej rozwój — mówi Alicja Jankowiak, zastępca kierownika działu handlowego firmy Lumag.
Źli doradcy
Przy przygotowaniu wniosków firma nie korzystała z usług zewnętrznych doradców. Nie tylko wiara we własne siły była powodem niezaangażowania specjalistów.
— Mam nie najlepsze zdanie o kompetencjach firm konsultingowych. Pierwsze wnioski napisałam sama i poprosiłam o ich ocenę firmy doradcze. Okazało się, że wszyscy konsultanci mieli odmienne zdanie w tej samej kwestii i często gubili się w wielu sprawach — mówi Alicja Jankowiak.
Ma również drobne zastrzeżenia do wymagań narzuconych przez instytucję wdrażającą.
— Niekorzystnym rozwiązaniem jest obowiązkowy kredyt. W naszym przypadku, gdy realizujemy równolegle kilka projektów, lepiej byłoby wziąć jeden duży kredyt niż kilka na niewielkie kwoty. Koszty kredytowe byłyby dużo mniejsze — tłumaczy Alicja Jankowiak.
Jej zdaniem, niefortunnym rozwiązaniem jest także cykliczność ogłaszania naborów wniosków. Tryb ciągły byłby korzystniejszy dla beneficjentów — nie mieliby dylematu, czy uzależniać termin inwestycji od rundy aplikacyjnej, czy zrezygnować z ubiegania się o wsparcie.
— Zdaję sobie sprawę z tego, że te wymagania mają swoje podstawy i trzeba się do nich dostosować, jeżeli chce się otrzymać pieniądze. Zwłaszcza, że chodzi o naprawdę duże kwoty. Dlatego jesteśmy bardzo zadowoleni z otrzymanych dotacji i czekamy na nowe programy operacyjne na lata 2007-13 — mówi Alicja Jankowiak.