Tylko minimaliści żyją na maksa

opublikowano: 11-06-2017, 22:00

Im więcej zasobów, tym większe szanse na sukces? Bynajmniej. To ograniczenia, które sobie narzucamy, są motorem zmian i rozwoju

W pewne sobotnie popołudnie w 2000 r. miłośnicy filmów akcji oglądali w kinie na przedmieściach Chicago „Godzinę zemsty” z Melem Gibsonem. Nie wiedzieli, że uczestniczą w eksperymencie, który psycholodzy będą komentowali przez lata. Widzowie dostali gratis stary, zwietrzały, skrzypiący w zębach popcorn — jedni w średnich kubełkach, inni w tak dużych, że przesłaniały im ekran. Prowadzący badanie Brian Wansink chciał się dowiedzieć, która z obu grup zje więcej.

Nie musimy być najszybsi, najsilniejsi i najsprytniejsi, by wygrać w biznesie i na rynku pracy. Mało co tak rozbudza innowacyjność jak przeszkody, ograniczenia i braki – mówi Grzegorz Wierchowiec, twórca innowacyjnych start-upów i właściciel firmy strategiczno-badawczej.
Zobacz więcej

SEKRET:

Nie musimy być najszybsi, najsilniejsi i najsprytniejsi, by wygrać w biznesie i na rynku pracy. Mało co tak rozbudza innowacyjność jak przeszkody, ograniczenia i braki – mówi Grzegorz Wierchowiec, twórca innowacyjnych start-upów i właściciel firmy strategiczno-badawczej. Marek Wiśniewski

Każdą porcję zważono przed seansem i po nim, by dokładnie określić, ile przekąski spałaszowały poszczególne osoby. Co się okazało? Ci, którym dano duże kubły, spożyli o 53 proc. więcej niż pozostali kinomani. Wniosek jest oczywisty: niektórzy narzucają sobie drakońskie diety, a nawet głodówki. Zwykle jednak wracają do obżarstwa. Lepszy efekt może dać niewyszukany trik: oszukanie swojego mózgu przez podawanie posiłków na mniejszych talerzach.

Bracia Chip i Dan Heathowie w bestsellerze „Pstryk” opisują eksperyment Briana Wansinka, by obnażyć nieskuteczność kampanii społecznych promujących zdrowy styl życia. Uważają, że walka z nadwagą nie wymaga wielomilionowych budżetów, na których utuczy się niejedna agencja kreatywna. Wystarczy dobry, nietuzinkowy pomysł — zgodnie z maksymą „mniej znaczy więcej”. Czy zasadę, która sprawdza się w przypadku zwyczajów żywieniowych, można rozciągnąć na takie dziedziny, jak biznes, kariera, rozwój zawodowy?

Raczej pomysł niż siła

Twierdzącej odpowiedzi udziela Michał Gembal, dyrektor marketingu w Arcusie. Jako przykład podaje to, z czego jego firma jest znana — wdrażanie elektronicznego obiegu dokumentów (EOD). Nadawanie danym i dokumentom cyfrowej postaci — tłumaczy — można powierzyć pracownikom administracji lub działowi IT. Pewnie sobie z tym poradzą. Pochłonie to jednak wiele czasu i energii. Jeśli jednak przedsiębiorca zdecyduje się na dzierżawę sprzętu i programów do digitalizowania informacji, robota pójdzie szybciej. Ale jeżeli ma być naprawdę szybko, sprawnie i tanio, warto postawić na outsourcing rozliczany w systemie abonamentowym.

— Co z tego, że technologie nie są domeną tej czy innej firmy? Nie trzeba znać się na wszystkim i zajmować się wszystkim. Ważne, żeby osiągać mistrzostwo w swojej dziedzinie, cokolwiek to jest — prowadzenie baru, księgowość, malowanie domów. A resztę zostawiając specjalistom od rozwiązań ERP, BI czy EOD — mówi Michał Gembal. W podobnym duchu wypowiada się Piotr Badowski, prezes i jeden z założycieli spółki Nanovo, według którego nie powinniśmy krytykować ludzi, którzy na różne sposoby ułatwiają sobie życie i pracę. Czasem — mówi — warto odpuszczać sobie, być leniwym, iść po linii najniższego oporu. Z tego biorą się najlepsze wynalazki i wnioski racjonalizatorskie. — Właściciel sklepu może co tydzień zlecać produkcję papierowych gazetek i ulotek reklamowych? Ale może też zlecić zainstalowanie w swojej placówce monitorów Digital Signage. Multimedialne treści marketingowe nie dość, że są tańsze, to jeszcze lepiej oddziałują na klientów — zachwala Piotr Badowski. Inny przykład działania zasady „mniej znaczy więcej” w praktyce to systemy motywacyjne, przez które zwykle rozumie się podwyżki wynagrodzeń, premie i bodźce pozafinansowe, jak karta na zajęcia sportowo-rekreacyjne, pakiet medyczny i wyjazd integracyjny. — Menedżerowie rzadko pamiętają o niematerialnych motywatorach, do których należą: pochwała przy podwładnych, nowy gabinet czy nowa nazwa stanowi-

SEKRET:

Nie musimy być najszybsi, najsilniejsi i najsprytniejsi, by wygrać w biznesie i na rynku pracy. Mało co tak rozbudza innowacyjność jak przeszkody, ograniczenia i braki – mówi Grzegorz Wierchowiec, twórca innowacyjnych start-upów i właściciel firmy strategiczno-badawczej. [FOT. MW]

ska, czyli awans bez korzyści finansowych. Tymczasem wielu pracowników np. od karty przedpłaconej woli wewnętrzne szkolenie lub uczestnictwo w interesującym przedsięwzięciu. Zaspokajając w taki sposób potrzeby rozwojowe zatrudnionych, można zaoszczędzić pieniądze, a jednocześnie wzmocnić ich morale — przekonuje Paweł Szwarcbach, konsultant ds. zarządzania.

Bez krwi, potu i łez

Niekiedy wystarczy zmiana stylu komunikacji, języka, nastawienia. Zwraca na to uwagę Krzysztof Surgowt, prezes spółki Cryptomind, która zatrudnia młodych programistów, ludzi tyleż zdolnych, co wymagających wobec firmy, niepokornych i bezkompromisowych. Podkreśla, że wzorem wielu innych menedżerów mógłby narzekać na przedstawicieli pokolenia Y. Tym bardziej że dają nieraz po temu powody. Nie robi tego, bo słabości milenialsów nie są w stanie przesłonić możliwości, które w nich tkwią. — Zawalają terminy, zadania realizują po swojemu, lekceważą integrację z zespołem, ale przy tym cechują się wyobraźnią, fantazją, łamią konwencje. Praca z nimi to wyzwanie warte poświęcenia czasu i nerwów — twierdzi Krzysztof Surgowt. A jak nimi kierować? Intuicja podpowiada zaangażowanie psychologów biznesu, coachów, trenerów. Najlepiej utytułowanych i znanych z telewizji. Tyle że to

kosztowne. Szef Cryptomindu nie ma nic przeciwko korzystaniu z zewnętrznych konsultantów. Zachwala jednak inną metodę — stworzenie zespołu złożonego z fachowców w różnym wieku. — Nic gorszego niż osobowościowy i mentalnościowy monolit. Młodzi gniewni, którzy jak woda przerywają tamę i wypływają na ocean rynku pracy, potrzebują doświadczonych i spokojniejszych kolegów — wskazuje Krzysztof Surgowt. Osiągnąć więcej przy mniejszych nakładach czasu, energii i pieniędzy — ten cel obrał sobie również Grzegorz Wierchowiec, twórca innowacyjnych start-upów i właściciel firmy strategiczno-badawczej. Jako miłośnik wschodnich sztuk walki wie, że najlepsi zawodnicy, zamiast się wysilać i pocić, wykorzystują siłę swoich przeciwników. Ich przewaga tkwi w opanowaniu, spokoju, rozluźnieniu. Tę wiedzę ekspert przenosi również na swoje biznesy. Jeżeli dane działanie ocenia jako zbyt frustrujące, odpuszcza je sobie. Zajmuje się głównie tym, co przynosi mu radość. Naśladuje w tym Konfucjusza, który powiedział: „Jeśli robisz to, co kochasz, nie przepracujesz ani jednego dnia”.

— Po co gorączkowo wymyślać jakiś koncept, wytężać mózg? Dobre pomysły przychodzą mi do głowy w czasie wolnym, na spacerze, podczas golenia się, gdy pozwalam myślom swobodnie płynąć. A jeśli trudno mi się za coś zabrać? Może to sygnał, że to gra niewarta świeczki. Efektywny jest nie ten, kto próbuje złapać wiele srok za ogon, ale kto z wdziękiem umie zrezygnować z niektórych zadań, planów, znajomości — wykłada Grzegorz Wierchowiec.

Być jak Indiana Jones

Minimalizm leży też u podłoża metody antystresowej mind & move, którą opracował menedżer. Polega ona na tym, by zamiast zaprzeczać swoim trudnym emocjom, tłumić je i nie zwalczać, lepiej zaprzyjaźnić się z nimi, uznać za naturalny element życia. Bo każda akcja wywołuje reakcję. — Im bardziej człowiek stara się uwolnić z ruchomych wydm, tym szybciej się zapada. Ze stresem jest podobnie — paniczne reakcje tylko go intensyfikują i pogłębiają — obrazowo tłumaczy Grzegorz Wierchowiec.

I jeszcze jedna mądrość spod znaku mind & move: stres buduje i niszczy. Niszczy, kiedy mamy go za nieszczęście, tragedię, dopust boży. Buduje, gdy — jak Indiana Jones — widzimy w nim wyzwanie, przygodę, pomoc w rozwoju. Kluczem do sukcesu wcale nie jest wysiłek na granicy karoshi (śmierć z przepracowania) ani w Polsce zasada „postaw się a zastaw się”. Wystarczy trochę wyobraźni, fantazji i polotu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu