Adam N., prezes Profilhaus Trockenbausysteme Polska, do którego w ostatniej chwili udało nam się wreszcie dotrzeć, zapewnia o swej dobrej woli. Twierdzi też, że ani on, ani jego żona nie popełnili żadnych przestępstw.
- „PB”: Dlaczego nie zapłacił Pan za udziały w BCB?
Adam N.: Udziały zostały opłacone w postaci profili, ale Energopol Trade Olsztyn ich nie przyjął. Ponadto w zestawieniu ceny sprzedaży znajdowały się pozycje, których w rzeczywistości nie było. Po przejęciu budowy na warszawskim Tarchominie okazało się, że jej zaawansowanie było dużo mniejsze, niż zapewniały władze ETO. Potwierdziła to opinia rzeczoznawcy, który stwierdził na przykład, że budynek „D” zrealizowano w niecałych 68, a nie 80 proc.
- „PB”: To może należało przynajmniej wpłacić te 68 proc.?
ETO wystawiało faktury za niewykonane roboty budowlane — po to, by wykazać jako taką kondycję w bankach. Od pewnego momentu zarząd ETO dążył zaś do zerwania umowy za wszelką cenę. Podpisaliśmy ugodę, proponowaliśmy inne rozwiązania, ale partner nie podejmował rozmów. W tej sytuacji wycofał się inwestor, którego znaleźliśmy — szwajcarska Platia.
- „PB”: Czy dysponuje Pan kontaktem do tej firmy, nie mogliśmy jej odnaleźć...
Tak. Ale nie chciałbym w tej chwili go udostępnić... Zapewniam, że cały czas możliwe jest podwyższenie kapitału w spółce BCB. Na pewno nastąpi to po wyjaśnieniu kwestii prawnych. Obecnie sytuacja jest jednak zbyt delikatna... Trzeba pamiętać o prawie 100 osobach, czekających na swe mieszkania.
- „PB”: Wierzy Pan, że przyszli mieszkańcy osiedla, wiedząc o postępowaniach prokuratorskich, zdecydują się na podpisanie z Wami umowy?
Tylko my podjęliśmy wysiłki, by dokończyć budowę. Wydaje mi się, że nie zrobi tego syndyk, który — podobnie jak wcześniej zarząd ETO — nie chce w ogóle z nami rozmawiać o losie inwestycji na Strumykowej. A co do prokuratury... Mogę powiedzieć jedynie, że nasz pełnomocnik złożył w prokuraturze dokumenty, które — wraz z zeznaniami świadków — zaświadczą o naszej niewinności.
