Tytuł

MWIE
opublikowano: 2011-01-07 09:52

Przez pierwsze cztery dni roku S&P zyskał 1,3 proc. To, czy utrzyma dodatni wyniki po piątkowej sesji, ma duże znaczenie dla statystyków.

Jakie pierwsze pięć sesji stycznia, taki cały rok na rynku kapitałowym. Potwierdzają to zarówno dane statystyczne z rynku amerykańskiego, jak i z pakietu warszawskiego.

Jak wyliczyli amerykańscy statystycy, spośród 37 przypadków, kiedy pierwsze pięć sesji zakończyło się wzrostami, 32 razy wzrostami zamknął się cały rok. Średnio następne 12 miesięcy przynosiło stopę zwrotu sięgającą 14 proc. Oprócz 1994 r. wszystkie lata, kiedy reguła się nie sprawdziła, przypadły na czas wojen.

Znacznie gorszym znakiem było, kiedy pierwsze pięć dni przyniosło straty. Spośród 23 lat, w które rynek wkroczył spadkami, bessa trwała do końca roku w 11 przypadkach. Średnio w tych latach na akcjach można było zarobić bardzo słabo, bo zaledwie 0,2 proc.

<p _xmlns3a_albert=urn:albert>Proroctwo pięciu dni nad giełdą</p>p _xmlns3a_albert="urn:albert"Proroctwo pięciu dni nad giełdą/pJak się okazuje, proroctwo działa również na giełdzie z Książęcej. I to nawet lepiej, niż za oceanem. Spośród 10 lat, które zaczęły się od wzrostów, na plusie zamknęło się 8. Przeciętnie WIG rósł wtedy aż o 31,8 proc. Z kolei te lata, które rozpoczęło 5 spadkowych dni przyniosło przeciętnie 6,3 proc. strat. Połowa z nich zakończyła się wzrostem WIG, druga połowa stratami. Te w 2008 r. sięgnęły rekordowych 51,1 proc., a poprzedziło je najgorsze w historii pięć pierwszych sesji roku. WIG stracił wtedy 3,2 proc.