United Airlines, członek aliansu Star, do którego dołączy LOT, chcą stworzyć tanią linię lotniczą. Pracownicy firmy są przeciwni, ale partnerzy z sojuszu nie widzą w tym nic złego.
Władze United Airlines (UA) zapowiadają nowy plan ratowania firmy.
Pomysł polega na redukcji kosztów, stworzeniu taniej linii i korzystaniu z mniejszych samolotów. Przewoźnik nie podał jeszcze wielu konkretów. Wiadomo, że ma to być oddzielna spółka z własnym zarządem, pracownikami i kapitałem, o nazwie Starfish, korzystająca z sieci United.
Nowy pomysł bardzo nie podoba się pracownikom, którzy obawiają się, że Starfish usamodzielni się, odejdzie od UA, zabierze im pasażerów i będzie zatrudniać osoby spoza spółki matki.
Tymczasem partnerzy UA z sojuszu Star Alliance, którego pełnoprawnym członkiem już niedługo stanie się LOT, nie mają nic przeciwko takiemu rozwiązaniu.
— To nie jest żaden problem. Większość linii z różnych aliansów ma całkowite lub częściowe udziały w innych mniejszych liniach, które nie są członkami sojuszu. Lufthansa ma udziały w Eurowings (do nich należy tani przewoźnik Germanwings), SAS jest właścicielem kilku linii: Braathens, Wideroe, Spanair i Air Botnia, a British Midland — bmibaby. SAS już niedługo uruchomi własną tanią linię. Sprzedaż biletów do krajów europejskich — głównie do Europy Południowej, ale również do Pragi — już ruszyła — mówi Erland Olsen, szef SAS w Polsce.
United Airlines, drugi w USA przewoźnik lotniczy, ogłosiły bankructwo 9 grudnia, a w 2002 r. miały 3,2 mld USD (12,2 mld zł) straty. Spółka traci dziennie 7,2 mln USD (27,5 mln zł).