Ubezpieczyciele mają bat na czarne owce

Sądowy wyrok może pomóc pośrednikom ukrócić proceder wyłudzania prowizji za sprzedaż polis.

Scenariusz jest zawsze ten sam. Do pośrednika ubezpieczeniowego trafia nowy współpracownik — „owca” (osoba wykonująca czynności agencyjne, czyli mogąca sprzedawać polisy), i błyskawicznie zaczyna odnosić sukcesy. Zdobywa coraz więcej klientów, którym sprzedaje wieloletnie polisy na życie ze składką regularną. Po opłaceniu pierwszej składki owca inkasuje sutą prowizję za pozyskanie podstawionych przez siebie klientów, którzy następnie zaczynają rezygnować z ubezpieczenia. Do drzwi pośrednika puka towarzystwo ubezpieczeniowe, które domaga się zwrotu prowizji za klientów, którzy wyparowali. Ile? Rekordzista wśród „owiec” zainkasował w ten sposób 1,7 mln zł.

Nie jest to nowy proceder na rynku ubezpieczeniowym. Od wielu lat borykają się z nim towarzystwa w ramach własnych sieci agencyjnych. Nowością jest to, że rozlewa się on po rynku multiagencyjnym. Dodatkowo dla pośredników stanowi śmiertelne zagrożenie, bo muszą zwrócić prowizję pobraną od ubezpieczyciela. Tymczasem do tej pory od „owiec” ciężko było odzyskać pieniądze, bo — jeśli nie udowodniono im złamania prawa — zawsze mogły twierdzić, że ich zadaniem było tylko pozyskanie klienta, a nie jego utrzymanie.

W sukurs pośrednikom przyszedł jednak warszawski sąd apelacyjny. Uznał, że w takich sytuacjach „owca” powinna zwrócić prowizję, bo nie może być ona uzależniona od samego podpisania umowy z klientem. Musi być także powiązana z wartością, jaką przedstawia dla pośrednika. — Wyrok nie ogranicza się tylko do stwierdzenia, że prowizja powinna zostać zwrócona, ale obszernie to uzasadnia — mówi Jan Góralski, partner w kancelarii prawnej GGLegal.

— Na pewno wyrok usunie wszelkie wątpliwości, które do tej pory mogły występować, i poprawi standardy pracy pośredników ubezpieczeniowych — mówi Adam Sankowski, prezes Polskiej Izby Pośredników Ubezpieczeniowych i Finansowych.

Podkreśla, że pośrednicy będą musieli w większym stopniu zwracać uwagę na jakość pracy i odpowiedzialność za kontynuowanie umowy przez klienta. Nie wiadomo, jak dużo multiagencji skorzysta na wyroku sądowym. Jan Góralski szacuje, że rocznie może dochodzić nawet do kilkuset przypadków wyłudzania prowizji. Jego kancelaria prowadzi obecnie kilkadziesiąt takich spraw. Pośrednicy, z którymi rozmawialiśmy, nie chcą szacować, jak powszechne jest to zjawisko.

— To jest jeden z głównych powodów, przez który nie jesteśmy zainteresowani oferowaniem ubezpieczeń na życie na szerszą skalę — przyznaje właściciel multiagencji z południa Polski, która w sieci ma ponad 500 współpracowników. Szef innej multiagencji zwraca zaś uwagę, że proceder dotyczy tylko wypłaty całej prowizji z góry. Dlatego sposobem na skutecznie ograniczenie jest wypłata wynagrodzenia dla „owcy” w ratach, wraz z składkami płaconymi przez klienta, a nie w całości.

Zarobki będą jawne

Komisja Europejska przedstawiła wczoraj propozycję zmian w dyrektywie o pośrednictwie ubezpieczeniowym, które zakładają zwiększenie poziomu ochrony konsumentów, kupujących polisę. Jedna z propozycji, która wzbudzi wśród pośredników kontrowersje, to ujawienie, ile zarabiają na sprzedaży konkretnej polisy. Dodatkowo Bruksela zapowiedziała ułatwienia w prowadzeniu działalności transgranicznej, co otworzy unijny rynek pośrednictwa ubezpieczeniowego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Ubezpieczyciele mają bat na czarne owce