Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) oraz przedsiębiorcy budowlani przestrzegają przed gwałtownym spadkiem cen ofert w przetargach. Tomasz Żuchowski, p.o. dyrektora GDDKiA, na spotkaniu z wykonawcami podał przykład jednej z firm, która jeszcze niedawno wyceniała roboty mostowe około dwa razy drożej niż obecnie. To zaskakujące, ponieważ ceny materiałów budowlanych są wysokie, np. pod koniec ubiegłego i na początku tego roku mocno podrożały wyroby stalowe. Trudno więc znaleźć uzasadnienie spadku wyceny robót przez wykonawcę.
Różnice cen
GDDKiA szacuje również, że w 2020 r. wskaźniki najtańszych ofert wahały się w przedziale 45,9—141,8 proc. budżetu zamawiającego, a średnia wartość wszystkich ofert stanowiła 95,7 proc. kosztorysu. W 2021 r. wskaźniki sięgają 53,4—99 proc. oraz 84,2 proc.
— Niepokoją nas duże różnice w ofertach wykonawców oraz rozbieżności między nimi a kosztorysami GDDKiA. Może to świadczyć o rozpoczynającej się wojnie cenowej. Z doświadczeń z ostatnich lat wynika, że firmy budowlane, które składały niskie oferty w przetargach, często schodziły z placu budowy, bo za zaproponowaną cenę nie były w stanie dokończyć kontraktu — mówi Tomasz Ślagórski, wiceprezes KUKE.
Takie działania negatywnie wpływały też na instytucje finansowe, ponieważ dochodziło do zrywania kontraktów. Wówczas zamawiający zabierali gwarancje kontraktowe udzielane przez banki i ubezpieczycieli. Instytucje finansowe natomiast mogły domagać się zadośćuczynienia od wykonawców. W praktyce było to jednak dużym wyzwaniem, bo firmy budowlane, które nie były w stanie zrealizować kontraktów, miały kiepską sytuację finansową. Tym razem ubezpieczyciele chcą uniknąć powtórki negatywnego scenariusza.
— Będziemy uważniej analizować ceny proponowane w ofertach przez wykonawców. Obecnie wiele dużych firm realizuje kontrakty z wysoką marżą i ma stabilne wyniki finansowe. Musimy jednak przewidywać rozwój wydarzeń, analizować ceny materiałów budowlanych oraz inne koszty i prognozować ich wysokość w przyszłości. Jeśli instytucje finansowe nie będą mieć pewności, że ceny zaproponowane przez wykonawcę w ofercie pokryją koszty realizacji w całym okresie trwania kontraktu, musi liczyć się on z odmową udzielenia gwarancji, nawet jeśli obecnie jego sytuacja finansowa jest bardzo dobra — mówi Tomasz Ślagórski.

Finansowa selekcja
Eksperci cieszą się, że firmy sektora finansowego pomagają eliminować z rynku podmioty, które źle kalkulują cenę i ryzyko, ale podkreślają, że to zadanie przede wszystkim dla publicznych inwestorów.
— Nie jest rolą instytucji finansowych wyręczanie zamawiających w weryfikacji potencjału wykonawczego i kondycji finansowej firm ubiegających się o realizację kontraktów drogowych. Pełnią one jednak funkcję stabilizującą rynek budowlany i mogą w sposób pośredni wspomagać inwestorów państwowych w dokonywaniu selekcji wykonawców, z którymi warto zawrzeć umowę o dużej wartości bez obaw o terminowość i jakość — mówi Damian Kaźmierczak, główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.
Wykonawca ubiegający się o gwarancje bankowe lub ubezpieczeniowe musi przejść żmudny i drobiazgowy proces oceny zdolności kredytowej wraz z kalkulacją ryzyka przedsięwzięcia.
— Specyfika tego procesu nabiera szczególnego znaczenia w okresie epidemii COVID-19, która wzmogła czujność instytucji finansowych, ograniczyła ich apetyt na ryzyko i zmieniła politykę gwarancyjną na bardziej restrykcyjną, aby uniknąć kosztownych wpadek w segmencie drogowym. Firmy, które przechodzą obecnie przez rygorystyczną selekcję instytucji finansowych, są bardzo wiarygodnymi partnerami dla zamawiającego, a ich plan realizacji inwestycji drogowej został zweryfikowany pozytywnie — twierdzi Damian Kaźmierczak.
Podkreśla, że w krajowym sektorze finansowym funkcjonują renomowane podmioty, które podlegają ścisłemu nadzorowi Komisji Nadzoru Finansowego, ale wykonawcy mogą także przedstawiać gwarancje podmiotów spoza polskiego rynku. Te zaś powinny wzbudzać czujność inwestorów.
— Zamawiający słusznie unikają współpracy z podmiotami, które pozyskują gwarancje od mniej renomowanych instytucji z obszaru Unii Europejskiej lub spoza Europy, ponieważ zachodzi obawa, że w przypadku zmaterializowania się ryzyka kontraktowego nie wypłacą one pieniędzy z gwarancji na rzecz beneficjenta — twierdzi Damian Kaźmierczak.