Ubrani w użyteczną elektronikę

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2015-06-30 22:00

Urządzenia noszone bezpowrotnie zmieniają świat medycyny, przemysłu i administracji publicznej

Zegarki, opaski na rękę, mikrourządzenia wszyte w odzież i bieliznę, zwane technologiami ubieralnymi, a z angielska — wearables, cieszą się uznaniem użytkowników. Także biznes coraz częściej traktuje je jako ważny element planów rozwoju i budowania przewagi konkurencyjnej. Według prognoz IDC, w tym roku na rynek trafi prawie 46 mln tej klasy produktów, a w 2019 r. — nawet 126 milionów. Za pięć lat w użyciu może być w sumie 578 mln urządzeń noszonych — prognozuje z kolei Cisco.

Jak wskazuje raport Universal McCann, ponad 27 proc. polskich klientów uważa noszone inteligentne urządzenia za technologię dobrą i użyteczną. Na świecie podobną opinię wyraża więcej niż co trzeci badany.

— Polski wynik jest niezły, jeśli wziąć pod uwagę wciąż małą u nas znajomość produktów wearables. Niektórych odstraszają stosunkowo wysokie ceny. Będą one jednak spadały, podobnie jak było w ostatnich latach z laptopami i smartfonami — komentuje Wojciech Zieliński, prezes spółki MakoLab, dostarczającej usługi IT i webowe dla biznesu.

Prawda w liczbach ukryta

Co decyduje o rosnącej popularności elektroniki spod znaku wearables? Niemal nieograniczona liczba aplikacji, z którymi mogą być zintegrowane. Dzięki temu nowinki te wpisują się w modną dziś tendencję, którą magazyn „Wired” określił jako quantified self (QS) — samopoznanie przez liczby. Wykorzystują to zakłady produkcyjne, wyposażając pracowników w kombinezony z sensorami monitorującymi stan ich organizmów i stopień bezpieczeństwa w różnych strefach. W sporcie z kolei aplikacje np. liczą kroki biegaczy, czas treningu, śledzą przebytą podczas joggingu trasę. W medycynie podobny do zegarka komunikator osobisty mierzy temperaturę, ciśnienie, rytm serca i gdy stwierdzi nieprawidłowości, zawiadamia najbliższy szpital lub przychodnię.

— Pomysłowość twórców nie zna granic, czego dowodem jest sensor wielkości tabletki, który połknięty przez pacjenta może przez wiele tygodni kontrolować jego samopoczucie, nasycenie lekami, skoki ciśnienia, a nawet zaalarmować lekarza poprzez Wi-Fi — opowiada Wojciech Mach, dyrektor zarządzający firmy Luxoft Poland, dostawcy usług programistycznych.

Więcej niż zabawa

Najwięcej informacji o technologiach noszonych można znaleźć w magazynach lifestylowych w sekcjach poświęconych designerskim dodatkom dla gadżeciarzy. Tyle że gdy mówi się o tych produktach w kontekście rozrywki czy mody, umyka najważniejsze: że zmieniają świat komunikacji, administracji publicznej i wielu segmentów rynku. A najwięcej korzyści z tych rozwiązań odniesie biznes. Wojciech Walczak, menedżer w Accenture Łódź Delivery Center, powołuje się na raport „Accenture Technology Vision 2015”, według którego 62 proc. międzynarodowych korporacji sprawdza, jakie możliwości dają urządzenia noszone. W opracowaniu pojawiły się m.in. Accenture i Philips, które próbowały się upewnić, jak Google Glass wesprze chirurgów przy monitorowaniu stanu zdrowia lub pulsu pacjenta bez odwracania od niego wzroku.

— Bohaterem innego studium przypadku jest firma, która wykorzystuje rozwiązania ubieralne i urządzenia wideo do kontroli stanu senności operatorów ciężkich maszyn — informuje Wojciech Walczak.

Urządzenia ubieralne usprawniają także pracę instytucji publicznych. Na przykład specjalistyczny system elektronicznego monitoringu firmy Cartrack umożliwia dokładną kontrolę więźniów przebywających na przepustkach lub w aresztach domowych. Noszą oni elektroniczne opaski z mechanizmem stosowanym zazwyczaj do śledzenia ruchu i eksploatacji pojazdów. Pozwala to w razie potrzeby na bardzo szybkie reakcje służb. Zdaniem dyrektora Macha segment wearables przyspieszy rozwój szybkiego internetu, chmury obliczeniowej i analityki z kategorii big data.

— Nasze rozwiązania już pomagają prześwietlać zachowania i potrzeby konsumentów, sugerują najefektywniejsze ustawienia maszyn rolniczych, aby zwiększać zbiory. Trudno przecenić znaczenie potężnych algorytmów komputerowych, które zamieniają miliony pozornie niepowiązanych danych w twarde informacje rynkowe — tłumaczy Wojciech Mach.

Możesz zainteresować się również: