Ucichły sądowe bitwy z fiskusem

Jarosław KrólakJarosław Królak
opublikowano: 2016-05-31 22:00

Firmy straciły zapał do walki w sądach o odszkodowania za błędne decyzje skarbówki. W 2015 r. przeciwko fiskusowi wniesiono tylko pięć pozwów

W pierwszej dekadzie tego stulecia regularnie było głośno o milionowych pozwach, jakie przedsiębiorcy oraz obywatele wnosili do sądów przeciwko organom skarbowym, które bezprawnymi decyzjami doprowadzały pokrzywdzonych na skraj bankructwa. Symbolami zaciętych bojów z fiskusem były Optimus i MCI Management (sprawa JTT). I paradoksalnie może właśnie dlatego, że te dwa sztandarowe procesy ciągną się już około 10 lat, nie widać kolejnych chętnych do sądowych batalii.

LIDER SKRZYWDZONYCH:
LIDER SKRZYWDZONYCH:
Najwyższego odszkodowania od państwa (157 mln zł) za zniszczenie firmy przez organy skarbowe żąda Marek Isański. W drugiej połowie lat 90. jego TFL znajdowało się w czołówce polskiej branży leasingowej.
Marek Wiśniewski

Firmy zbierają cięgi

Od kilku lat widać systematyczny spadek liczby powództw odszkodowawczych, których przyczyną są decyzje podatkowe. Ubiegły rok stał się symbolem zapaści.

Z danych Prokuratorii Generalnej (PG), broniącej skarbu państwa w sądach, wynika, że w 2015 r. doszło do niemal całkowitego zaniku tego typu spraw. Poszkodowani złożyli w sądach tylko pięć pozwów przeciwko skarbówce, których łączna wartość roszczeń wyniosła 7,5 mln zł. W poprzednich latach takich pozwów pojawiało się kilkadziesiąt rocznie, a łączna wartość wynikających z nich roszczeń sięgała nawet setek milionów złotych.

— Przede wszystkim firmy już wiedzą, jak mozolne, długotrwałe, kosztowne i bardzo trudne jest wojowanie ze skarbem państwa w sądach. Uzyskanie odszkodowania niemal graniczy z cudem. Nie zmieniają tego wyjątki.

Potwierdzają regułę, że sądy bardzo niechętnie przyznają odszkodowania, szczególnie w wyższych kwotach niż „symboliczne”. Do sądu idą w zasadzie tylko ci, którzy znaleźli się z winy fiskusa w dramatycznej sytuacji. Pozostali odpuszczają i zadowalają się odsetkami.

W swojej praktyce obserwuję zanik zainteresowania walką o odszkodowania za szkody wyrządzone przez organa skarbowe — mówi Jarosław Ostrowski, radca prawny, doradca podatkowy, specjalizujący się m.in. w procesach z fiskusem. Jego zdaniem, skarbówka także poprawia jakość decyzji.

— Coraz mniej jest decyzji rażąco błędnych i bezprawnych — dodaje Jarosław Ostrowski. W 2015 r. zakończyło się 9 procesów odszkodowawczych w sprawach podatkowych.Firmy nadal sromotnie przegrywają. W ubiegłym roku sądy przyznały im łącznie tylko 1,1 mln zł, natomiast Prokuratoria Generalna obroniła dla skarbu państwa ponad 11 mln zł. W poprzednich latach wygrywane przez przedsiębiorców kwoty „podatkowych” odszkodowań były nieporównywalnie wyższe. W 2013 r. firmy uzyskały łącznie 273 mln zł, a w 2012 r. aż 400 mln zł.

Wieloletnie spory

Z danych PG wynika, że na koniec 2015 r. toczyły się 34 procesy odszkodowawcze w sprawach skarbowych, których łączne roszczenia wynosiły 657 mln zł. Rekordowym żądaniem odszkodowawczym za szkody wyrządzone przez fiskusa jest kwota 157 mln zł, której domaga się od skarbu państwa Marek Isański za zniszczenie jego firmy — Towarzystwa Finansowo-Leasingowego (TFL) z Zielonej Góry. Proces wytoczył w 2014 r., dokładnie w 18. rocznicę aresztowania za rzekome wyłudzenia VAT.

Polskie prawo pozwoliło zielonogórskiej skarbówce ścigać TFL aż 20 lat. Firma padła. — W jakim kraju żyjemy, jeżeli postępowanie podatkowe może się ciągnąć 20 lat? Jakie jest nasze prawo, skoro fiskus może przez tak długi okres dręczyć przedsiębiorcę? — pyta Marek Isański.

Skarbówka prowadziła przeciwko jego firmie wiele postępowań. Marka Isańskiego ścigała też prokuratura. Wszystkie sprawy wygrał i został oczyszczony z zarzutów. TFL także. Rekordowo długo, bo już 10 lat, o odszkodowanie walczy w sądach CD Projekt, dochodzący 36 mln zł za zniszczenie przez skarbówkę słynnego Optimusa Romana Kluski (CD Projekt jest następcą prawnym Optimusa).

W 2014 r. sąd okręgowy przyznał twórcy „Wiedźmina”… 1 mln zł. Firma odwołała się do sądu apelacyjnego, który zwrócił się do Sądu Najwyższego (SN) z pytaniem prawnym, czy CD Projekt, jako następca prawny Optimusa, ma prawo do odszkodowania. Kilka dni temu SN, przychylając się do wniosku CD Projektu, odmówił zajęcia stanowiska. Ze sprawą musi samodzielnie poradzić sobie nadal sąd apelacyjny. Najwięksi wróżbici nie są w stanie przewidzieć końca tego procesu.

O groteskę sądową zahacza proces, w którym MCI Management już 10 lat walczy o wielkie odszkodowanie za zniszczenie JTT Computer (MCI był jego udziałowcem). Sprawa już po raz trzeci jest rozpoznawana przez sąd apelacyjny, ponieważ dwukrotne przyznawanie firmie ok. 50 mln zł odszkodowania było uchylane przez Sąd Najwyższy (SN). Prawnicy mówią, że teoretycznie SN może w nieskończoność uchylać korzystne dla funduszu wyroki sądów apelacyjnych i przekazywać sprawę do ponownego rozpoznania. © Ⓟ