Ucieczka w struktury EMU

Reuters
26-02-2002, 00:00

Zdaniem Leszka Balcerowicza, prezesa Narodowego Banku Polskiego, szybkie przyjęcie euro przez kraje kandydujące do Unii Europejskiej ustabilizowałoby sytuację gospodarczą w tych państwach i nie obniżyłoby zaufania do wspólnej waluty. Według obecnych zasad, 10 krajów kandydujących do UE nie może przyjąć wspólnej waluty od razu po przyjęciu. Zanim tak się stanie, najpierw muszą przez dwa lata być członkami Europejskiego Mechanizmu Walutowego (ERM2). W tym okresie sprawdza się, czy kraje te są w stanie utrzymać inflację i deficyt budżetu na zaplanowanym poziomie oraz zapewnić stabilność swoich walut. Takie rozwiązanie oznacza, że nowe kraje mogłyby przyjąć euro najwcześniej w 2006 roku.

— Ten okres przejściowy mógłby być dla małych, otwartych gospodarek bardzo burzliwy. Im krócej będzie on trwał, tym zaburzenia będą mniejsze — mówi Leszek Balcerowicz.

Niektórzy europejscy politycy chcą, by okres przejściowy trwał dłużej niż dwa lata. Twierdzą, że zbyt wczesne rozszerzenie strefy euro może naruszyć stabilność europejskiej gospodarki.

— Myślę, że twierdzenia te nie znajdują oparcia w rzeczywistości — dodaje Leszek Balcerowicz.

Jego zdaniem, gospodarki krajów kandydackich są zbyt małe, by spowodować destabilizację EMU. Prezes NBP zwraca uwagę, że zwlekanie z rozszerzeniem strefy euro może także utrudnić prawdziwą integrację europejską.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Reuters

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Ucieczka w struktury EMU