Nastroje zdecydowanie poprawiała informacja o ustąpieniu Hosni Mubaraka, dotychczasowego prezydenta Egiptu, którego dymisji od kilkudziesięciu dni domagały się tłumy mieszkańców tego północnoafrykańskiego kraju.
Wcześniejsza przecena dyktowana była przede wszystkim doniesieniami z Europy, gdzie nie widać końca kryzysu finansowego oraz rozczarowującymi wynikami niektórych spółek.
Ostatecznie na finiszu indeks Dow Jones rósł o 0,36 proc. Wskaźnik S&P500 zyskiwał 0,55 proc. zaś Nasdaq zwyżkował o 0,68 proc.
W piątek opublikowane zostały dwie istotne dane makro. Niższy niż zakładali analitycy okazał się grudniowy deficyt handlowy USA. Co prawda wzrósł o 5,9 proc. i wyniósł 40,6 mld USD, ale projekcje mówiły o poziomie 42 mld. W całym 2010 r. zamknął się kwotą 497,8 mld USD i był o blisko 33 proc. wyższy niż rok wcześniej. Ponad połowę tej kwoty „stracono” na wymienia z Chinami.
Już po otwarciu handlu na rynku kasowym poznaliśmy odczyt indeksu nastrojów konsumentów opracowywany przez Uniwersytet Michigan. Wzrósł on w lutym do 75,1 pkt przy prognozie 74,5-75,0 pkt, i znalazł się na najwyższym poziomie od ośmiu miesięcy.
W prestiżowej średniej Dow Jones IA, grupującej największe amerykańskie blue chipy wzięciem cieszyły się papiery JPMorgan Chase, Caterpillara i Bank of America.
Popularne wśród handlujących były również walory ConocoPhilips. Ten jeden z potentatów sektora paliwowego poinformował o planach podwyższenia dywidendy z 55 do 66 centów i skupu własnych akcji za przynajmniej 10 mld USD.
Pozbywano się z kolei udziałów Kraft Foods. Gigant wśród producentów
produktów spożywczych obniżył swoją prognozę. Powodem są rosnące koszty
surowców.