UDV zasmakował w polskiej wódce

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2000-06-28 00:00

UDV zasmakował w polskiej wódce

WSZYSTKO JEST MOŻLIWE: Na razie jesteśmy zadowoleni ze współpracy z Polmosem Józefów i zamierzamy ją kontynuować. Trudno jednak dziś przewidywać, jak będzie ona wyglądała w przyszłości — mówi Chris van der Haagen, dyrektor UDV Polska. fot. Borys Skrzyński

Brytyjski koncern alkoholowy United Distillers and Vintners, nie wyklucza zakupu akcji Polmosu Józefów. Jeśli jednak udałoby się wreszcie rozstrzygnąć konflikt między Agrosem i spirytusowymi spółkami o zagraniczne rejestracje marek wódek, UDV mógłby zainteresować się większymi producentami.

Chris van der Haagen, dyrektor generalny UDV Polska, nie wyklucza uczestnictwa w prywatyzacji Polmosu Józefów. Jednak na razie nie zapadły jeszcze w tej sprawie ostateczne ustalenia. Szef UDV Polska dodaje jednocześnie, że jest zadowolony z kilkuletniej współpracy z józefowską firmą, producentem — na licencji United Distillers and Vintners — wódki oznaczonej znaną na całym świecie marką Smirnoff.

Kontrowersyjny Agros

Jednym z powodów decyzyjnej wstrzemięźliwości UDV Polska i innych koncernów alkoholowych jest nieuregulowanie praw do zagranicznych rejestracji znaków towarowych polskich wódek. Obecnie możliwość eksportu około 20 z nich (m.in. Wyborowa, Żubrówka) ma jedynie Agros. Polmosy od lat próbują jednak odebrać stołecznemu holdingowi ten przywilej.

— Prawne niejasności dotyczące własności zagranicznej marek polskich wódek nieco zmęczyły już potencjalnych inwestorów. UDV jest koncernem międzynarodowym i zależy nam, by mieć prawo do samodzielnego eksportu — uważa Chris van der Haagen.

Jeśli Polmosy wygrają z Agrosem, UDV Polska powalczy o Pol-mos ze spirytusowej czołówki.

Reklamowe dylematy

Niejasności wokół zagranicznych rejestracji marek polskich wódek nie są jednak jedynymi prawnymi zawiłościami niepokojącymi UDV Polska. Chris van der Haagen skarży się również, że w Polsce trudno jednoznacznie określić, jakie działania są reklamą mocnych alkoholi, a jakie nie. To zaś bardzo utrudnia spirytusowym koncernom promowanie swoich wyrobów.