Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/631 zakłada 100-procentową redukcję emisji CO2 z nowych samochodów osobowych i lekkich dostawczych do 2035 r. Po wyborach do Parlamentu Europejskiego dotychczasowy zakres unijnego wsparcia dla sektora zeroemisyjnego transportu wśród niektórych środowisk politycznych stanął jednak pod znakiem zapytania. Zdaniem Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności (PSNM) popierana przez niektórych parlamentarzystów zmiana celu ograniczenia emisji może zaszkodzić unijnej gospodarce.
— Sektor transportu drogowego odpowiada za 19 proc. emisji CO2 w UE, a ewentualne złagodzenie przepisów emisyjnych grozi opóźnieniem transformacji energetycznej. Samochody osobowe i dostawcze generują znaczny udział w emisji, a plany łagodzenia wygaszania napędów spalinowych uniemożliwią terminowe osiągnięcie przez UE neutralności klimatycznej zgodnie z postanowieniami Europejskiego Zielonego Ładu, które nawet obecnie stoją pod znakiem zapytania — mówi Aleksander Rajch, członek zarządu PSNM.
Zagrożona dekarbonizacja
PSNM zwraca uwagę, że ewentualna rezygnacja z zakazu sprzedaży samochodów spalinowych może zaprzepaścić dotychczasowe inwestycje w dekarbonizację transportu, które liczone są już w miliardach euro. Zapowiedziane przez koncerny motoryzacyjne inwestycje związane z elektromobilnością, które mają trafić do Europy, to aż 70 mld EUR, co stanowi prawie 40 proc. unijnego budżetu na 2024 r. Kluczowym czynnikiem warunkującym napływ tych pieniędzy jest dotychczasowa polityka nastawiona na intensywne wsparcie rozwoju zeroemisyjnego transportu.
Opóźnienie odejścia od silników spalinowych może narazić cały przemysł motoryzacyjny UE na spadek konkurencyjności wobec producentów z innych regionów świata, takich jak Chiny i Stany Zjednoczone. W sytuacji, gdy inne państwa będą zwiększać potencjał produkcyjny i technologiczny w dziedzinie napędów elektrycznych, dystans dzielący europejskich producentów od światowych liderów jeszcze bardziej się powiększy.
Europejski przemysł motoryzacyjny musi odejść od silników spalinowych ze względów klimatycznych, gospodarczych oraz bezpieczeństwa strategicznego. Opóźnienie w tej kwestii — podkreśla PSNM — może oznaczać koniec europejskiego przemysłu motoryzacyjnego, który postawi na tymczasową wygodę zamiast na innowacje.
— Ewentualna kolejna nowelizacja rozporządzenia 2019/631 będzie wyrazem skrajnie niekonsekwentnego stanowienia prawa, powodując w branży motoryzacyjnej niepewność oraz osłabiając tempo rozwoju przystępnych cenowo pojazdów zeroemisyjnych, innowacyjnych technologii bateryjnych oraz rozbudowy infrastruktury ładowania. Podobnie niekorzystny sygnał zostanie wysłany do konsumentów, osłabiając ich zaangażowanie i udział w transformacji napędowej — dodaje Aleksander Rajch.
Zmiana dotychczasowego kursu pozostawi w niekorzystnej sytuacji szczególnie te podmioty, regiony i państwa, które opierając się na obowiązujących regulacjach, coraz ambitniejszych celach i stanowczych zapewnieniach płynących ze strony decydentów UE, postanowiły zaryzykować i zaangażowały znaczne fundusze w transformację w kierunku zeroemisyjnym. Jednocześnie nagły odwrót od obecnych celów emisyjnych grozi chaosem legislacyjnym w państwach członkowskich zarówno na poziomie centralnym, jak też lokalnym z powodu dotychczasowych — najczęściej skutecznych — wysiłków w przystosowaniu krajowego prawodawstwa do kierunków wyznaczonych przez UE.
Apel do nowych władz
Biorąc pod uwagę te argumenty i wyrażając głos polskich i europejskich partnerów, PSNM wraz z organizacjami branżowymi zrzeszonymi w The European Association for Electromobility (AVERE) wezwało wszystkich nowo wybranych przedstawicieli państw członkowskich w Parlamencie Europejskim do działania na rzecz utrzymania obowiązujących przepisów dotyczących zakończenia sprzedaży aut spalinowych od 2035 r. Podejmowanie strategicznych decyzji w tym zakresie powinno opierać się przede wszystkim na pogłębionej analizie długoterminowych korzyści, a nie być motywowane — jak obecnie — doraźnymi czynnikami natury politycznej. Nagła i podyktowana doraźnymi iluzorycznymi korzyściami zmiana przyjętego wiele lat temu i dotychczas konsekwentnie kontynuowanego kursu w kierunku zeroemisyjnym uniemożliwi realizację celów klimatycznych i pogłębi uzależnienie Europy od importu paliw kopalnych.
