Ministrowie finansów krajów Unii Europejskiej mają we wtorek w Brukseli podjąć decyzję o przedłużeniu możliwości stosowania obniżonych stawek VAT na niektóre towary i usługi. Od ich decyzji zależy, czy obniżonestawki będzie mogła stosować Polska. Zgodnie z traktatem akcesyjnym, obecne ulgi dla Polski wygasają z końcem 2007 roku.
Unijni dyplomaci zastrzegają, że osiągnięcie kompromisu będzie trudne i możliwe są wszystkie rozwiązania - łącznie z wetem ze strony paru krajów. Przypominają, że do podjęcia decyzji konieczna jest jednomyślność krajów członkowskich. Wiele zależy od zdolności mediacyjnych Austrii, która w tym półroczu sprawuje przewodnictwo w UE.
Na razie "przedstawiony przez Austrię kompromis tak naprawdę nie zadowala nikogo. Trudno powiedzieć, w jakim kierunku pójdzie dyskusja. Jedno jest pewne - czeka nas duża awantura" - powiedział PAP jeden z polskich dyplomatów.
Według niego wszystko zależy od postawy Niemiec, które zasadniczo są przeciwne stosowaniu obniżonych stawek VAT przez inne kraje UE, bo uważają to za nieuczciwą konkurencję. Stanowczo odrzucają też postulat Francji, która chce prawa do stosowania obniżonej stawki VAT dla swoich restauratorów, obawiając się, że tego samego zażąda niemiecka branża restauracyjna. Tymczasem nowy rząd Angeli Merkel stawia na dyscyplinę budżetową i zapowiedział już, że od 2007 roku zwiększy podstawową stawkę VAT z 16 do 19 proc.
Według dyplomatów "kluczowe pytanie, które przewija się w dyskusji, brzmi: na ile Niemcy są w stanie wsłuchać się w interesy innych krajów, poświęcając własne, oraz dlaczego miałyby to robić".
Francja zapowiada walkę do końca. Być może drogę ku porozumieniu utoruje poniedziałkowe spotkanie kanclerz Angeli Merkel z prezydentem Jacquesem Chirakiem w Wersalu.
Sytuacja Polski i innych nowych krajów członkowskich jest inna niż starej Piętnastki. Polska ma prawo do stosowania niższego VAT m.in. na usługi budowlane i gastronomiczne, książki i czasopisma specjalistyczne oraz nieprzetworzone produkty i usługi rolne jeszcze przez niemal dwa lata.
Tymczasem 31 grudnia zeszłego roku minął okres, kiedy dziewięć starych krajów miało prawo stosować obniżone stawki na niektóre rodzaje usług. Przed końcem roku kraje nie zdołały podjąć decyzji w sprawie przedłużenia tego okresu, gdyż na grudniowym spotkaniu ministrów finansów porozumienie zablokowały Niemcy.
Od 1 stycznia kraje te stosują obniżone stawki bez podstaw prawnych. Komisja Europejska dała do zrozumienia, że przymknie na to oko i nie będzie wymagała obłożenia tych usług stawką podstawową, która nie może być niższa niż 15 proc. Jednak w zeszłym tygodniu komisarz UE ds. podatków i unii celnej Laszlo Kovacs postanowił wzmóc presję i zażądał nowego porozumienia już we wtorek. Teoretycznie KE ma w zanadrzu cały arsenał środków nacisku, łącznie z oddaniem sprawy do unijnego trybunału w Luksemburgu.
Austriacki kompromis zmierza do skrócenia spisu towarów i usług objętych zredukowaną stawką VAT i nie przewiduje możliwości stosowania jej dłużej niż do końca 2010 roku. Dlatego większość krajów jest niezadowolona z propozycji, ale podkreśla, że to tylko punkt wyjścia negocjacji.
Kwestią otwartą pozostaje możliwość tworzenia podczas negocjacji sojuszy między krajami UE. "Linii podziałów jest bardzo wiele" - przestrzega jeden z unijnych dyplomatów. Podkreśla, że argumentacja krajów członkowskich o tym, że niższy VAT jest impulsem do wzrostu zatrudnienia w danej branży, to tylko pół prawdy. Chodzi bowiem także o konkurencyjność między poszczególnymi krajami, które niższym podatkiem chcą przyciągnąć klientów i inwestorów.
W negocjacjach Polska powtarza, że chce być traktowana na równi z innymi krajami. Wiadomo natomiast, że nie może być mowy o wydłużeniu listy towarów objętych zredukowanym podatkiem VAT, gdyż - jak powiedział PAP jeden z dyplomatów - grozi to otwarciem puszki Pandory. "Ze wszystkich krajów posypałyby się niemożliwe do spełnienia żądania" - dodał dyplomata. Dlatego nie wchodzi w grę na przykład w przypadku Polski objęcie zredukowanym VAT-em artykułów dziecięcych.