Ujarzmiony koszmar architekta

opublikowano: 24-09-2015, 22:00

GABINETY: Adam Budzyński, prezes Decoroomu, specjalizuje się we wnętrzarskich metamorfozach. Zatem szykując firmowe gniazdo, nie szukał dróg na skróty.

Adres Nowogrodzka 62 B w pobliżu warszawskiego Dworca Centralnego dotychczas kojarzył się jednoznacznie: to tu, w parterowej witrynie bloku, mieścił się upadły Internetowy Dom Maklerski. W 15 opuszczonych przez bankruta gabinetach Adam Budzyński, prezes Decoroomu, ujrzał zieloną wykładzinę, szare ścianki działowe i brudny kasetonowy sufit.

— Wystrój był z jak przed 30-40 laty, jednak kiedy dostaliśmy plany, wiedzieliśmy, że to miejsce dla nas, że nie zmarnujemy jego potencjału — wspomina Adam Budzyński.

Witryna w Londynie

Prezes miał podstawy do tak wysokiej samooceny — Decoroom specjalizuje się w projektowaniu i wykańczaniu wnętrz. Tylko w tym roku zrealizuje ponad 300 takich projektów. Dlatego pomysł przekształcenia zmurszałych biur w industrialną, loftową przestrzeń nagradzaną na konkursach w Londynie, nie był mrzonką. Ba, rok po rozpoczęciu prac kapituła International Property Awards wyróżniła Decoroom w kategorii design biura.

— Po wywiezieniu 12 kontenerów śmieci ukazało się nam surowe wnętrze, w którym mieszkał koszmar architekta. Bo tu, jak to w budownictwie z dawnych czasów bywa, nie ma kątów prostych — śmieje się Adam Budzyński.

Ostateczny projekt to rezultat burzy mózgów i głosowania pracowników nad najlepszymi pomysłami z siedmiu propozycji. Jest więc mało ścian, wysoki sufit, odsłonięta stara cegła i żelbetowe słupy. Ale najważniejsza i tak jest witryna od południowej strony, ciągnąca się przez kilkadziesiąt metrów. — Dzięki niej możemy pokazywać klientom kolory, faktury i materiały przy dziennym świetle — tłumaczy gospodarz.

Woda jak złoto

Dwie strefy Decoroomu: biurową i do pracy z klientami oddziela tylko szkło. Na odwiedzających firmę czeka kilka wysp ze stołami i ekspozytorami z głębokimi szufladami i dużymi blatami, tu też pracują z nimi architekci. Jest gdzie położyć obok siebie próbki podłogi, terakoty, drzwi czy zabudowy szafy. Konstrukcje metalowe powstały u zaprzyjaźnionego ślusarza w Grodzisku Mazowieckim, dębowe blaty przyjechały aż z Podkarpacia.

— Nasze poprzednie biuro mieściło się biurowcu nieopodal i zajmowało tylko 50 mkw. Nareszcie mamy odpowiednie miejsce do prezentowania pomysłów — cieszy się Adam Budzyński. W drodze do części biurowej pokazuje wypełnioną roślinami ścianę i unikatową baterię umywalki w toalecie. Jej przezroczyste kryształowe szkło i otwarta od góry wylewka dają niezwykły efekt wirującej wody, ale… za wyjątkową cenę: 4-5 tys. zł za sztukę. Nic dziwnego, że w Polsce są tylko dwie takie.

Szklany kierownik

W części biurowej stoją proste biurka z dębowymi blatami i wysokie fotele autorstwa polskiej firmy Profim. Na ścianie pamiątka z parapetówki — tablica z życzeniami od przyjaciół, klientów i partnerów firmy. Prezes z kilkoma pracownikami siedzą za kolejną przezroczystą ścianą. Biurko szefa wyróżnia tabliczka z napisem „Pan kierownik”, podpięta pod trójwymiarowy obraz. Cóż przedstawia? Interpretacji jest wiele, ale na pewno nikomu nie kojarzy się on z — wytępioną już — szarą smutą upadłych maklerów. &© Ⓟ

Przestrzeń marzeń. Szef Decoroomu postawił na naturalne światło, swobodę i loftowy klimat. I tej decyzji nie żałuje.

WTF? Ściany Decoroomu zdobią obrazy kolektywu OMG, czyli Olgi Grabowskiej i Malwiny Grześkiewicz. Olga Grabowska to jedna z architektek pracujących w firmie. Forma, kolorystyka, a także technika prac duetu nie mają w sobie wiele z ducha Juliusza Kossaka ani Jana Matejki. Odważne kontrasty i nietypowe materiały: pianka poliuretanowa, styropian, strzępy kolorowych magazynów, piasek, metal. Tytuły? WTF, OMG, LOL, ASAP. Do kupienia od ręki. FOT. MAREK WIŚNIEWSKI

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KAROL JEDLIŃSKI

Polecane