Ujawniamy akta afery Optimusa

Dawid Tokarz
opublikowano: 28-08-2009, 00:00

Michał L., Piotr L. i Michał D. trzy lata temu rządzili Optimusem. Dziś grozi im do 10 lat więzienia.

Zdaniem prokuratury na wydarzeniach z 2006 r. spółka straciła ponad 22 mln zł

Michał L., Piotr L. i Michał D. trzy lata temu rządzili Optimusem. Dziś grozi im do 10 lat więzienia.

W czerwcu 2006 r. Optimus w tajemnicy przed rynkiem przeprowadził emisję, dzięki której z dnia na dzień największym akcjonariuszem spółki przestał być znany inwestor Zbigniew Jakubas, a został nim Michał D. Za nowe papiery zapłacił siedem razy taniej niż kurs na giełdzie, i to nie gotówką, lecz akcjami skierniewickiej Zatry, której był prezesem. Po prawie trzech latach śledztwa prokuratura wysłała do sądu akty oskarżenia dotyczące tych burzliwych wydarzeń.

Trzech oskarżonych

Przejrzeliśmy blisko pięć tysięcy stron akt zgromadzonych przez śledczych w 23 tomach. Co z nich wynika? Zdaniem prokuratury, przewrót w Optimusie był możliwy dzięki sfałszowaniu uchwały rady nadzorczej spółki z 1 czerwca 2006 r. Dokonać tego mieli Michał D. i Piotr L. (ówczesny prokurent, a potem prezes Optimusa), dodrukowując do oryginalnego tekstu uchwały trzy elementy sugerujące zgodę rady na emisję prywatną (o kulisach piszemy w tekście obok). A to pozwoliło na zarejestrowanie nowych akcji w KRS.

O zmianach rynek dowiedział się dopiero 10 lipca 2006 r., kiedy na walnym ni stąd, ni zowąd jako największy akcjonariusz, z prawie 30-procentowym pakietem, ujawnił się Michał D. (potem Komisja Nadzoru Finansowego za naruszenie obowiązków informacyjnych ukarała Optimusa grzywną 0,5 mln zł, jedną z najwyższych w historii). Doszło do zmiany rady nadzorczej spółki (jej szefem został Michał D.) i zarządu, w którym funkcję prezesa objął Piotr L.

Oprócz nich na ławie oskarżonych zasiądzie jeszcze Michał L., do 10 lipca 2006 r. prezes Optimusa, który zdaniem prokuratury współodpowiada za szkody wyrządzone giełdowej spółce.

Szkody wycenione…

O jakie szkody, poza karą nadzoru, chodzi? Powołany w śledztwie biegły ds. finansów uznał, że najwięcej, bo aż 19,5 mln zł, Optimus stracił na sprzedaży akcji Michałowi D. po 1 zł. Zdaniem eksperta, emisja publiczna byłaby korzystniejsza, a cena w prywatnej powinna wynosić 6 zł za akcję.

Kolejne 2,4 mln zł Optimus miał stracić, kupując od Michała D. 45 proc. akcji Zatry za 3,9 mln zł (zapłacił za nie swoimi akcjami). Decyzję o zakupie biegły ocenił jako "nieuzasadnioną ekonomicznie", a wartość pakietu wycenił na mniej niż 1,5 mln zł. Przy okazji wyszło na jaw, że 1 lutego 2006 r. sam Michał D. kupił blisko 95 proc. Zatry za… 1,3 mln zł.

— Nabywając pakiet większościowy w spółce Zatra za kwotę 1,3 mln zł, następnie sprzedał jego mniejszą część Optimusowi za kwotę 3,9 mln zł, utrzymując nadal kontrolę w spółce Zatra — podsumowuje prokurator Joanna Trzemżalska- -Weitz w akcie oskarżenia.

I dodaje, że po ewentualnym wprowadzeniu do notowań akcji z trefnej emisji szacunkowa wartość pakietu Michała D. mogłaby wynieść niemal 35 mln zł. Ostatecznie do tego nie doszło, a akcje te zostały też wykreślone z KRS. Efektem ubocznym tego rozstrzygnięcia było jednak, że Michałowi D. wciąż przysługiwało od Optimusa 3,9 mln zł za akcje Zatry. I w październiku 2008 r. doszło do ugody, w wyniku której Optimus musiał mu zapłacić 1 mln zł odszkodowania. Kolejne prawie 0,5 mln zł Optimus wydał na koszty notarialne i obsługi prawnej. Nic dziwnego, że już po odzyskaniu władzy przez Zbigniewa Jakubasa spółka poinformowała, że jako pokrzywdzona będzie domagać się naprawienia szkód.

…i nie do wycenienia

Nie wszystkie da się jednak naprawić, czego świadoma jest nawet prokuratura.

"Nie do oszacowania jest szkoda, jakiej doznała spółka w związku z utratą zaufania inwestorów giełdowych. Wizerunek całej firmy został mocno nadszarpnięty, co natychmiast wywołało spadek kursu giełdowego (…) Do dnia dzisiejszego spółka nie odzyskała zaufania na rynku kapitałowym, jakie posiadała przed rokiem 2006" — oceniają śledczy.

Michał D. i Michał L. nie chcieli nic dodać do swoich zeznań ze śledztwa, których najważniejsze fragmenty przytaczamy obok. Z Piotrem L., mimo wielu prób, nie udało nam się porozmawiać. Część jego telefonów jest nieaktywna, a wiadomości nagrane na działających oraz przekazane znajomym prośby o kontakt pozostały bez odzewu.

Optimusa w 1988 r. założył słynny przedsiębiorca Roman Kluska, po latach niesłusznie oskarżony o wyłudzenia podatku VAT. W 1994 r. spółka, jako pierwsza z branży, zadebiutowała na GPW, szybko stając się liderem rynku IT. Po zmianach właścicielskich w 2000 r. Optimus został podzielony na części internetową (głównie portal Onet. pl) i technologiczną. Ta druga z roku na rok produkowała coraz mniej komputerów, potem zdecydowała się na outsourcing, by wreszcie zupełnie wycofać się z rynku IT. Przez ostatnie miesiące Optimus, którego jedyną wartością pozostaje marka, nie prowadził działalności operacyjnej. Szansą na nowe życie spółki ma być ogłoszony pod koniec lipca 2009 r. alians z agencją pracy tymczasowej Work Service (jeśli dojdzie do połączenia, jej właściciele będą mieć przewagę w kapitale połączonych firm).

Michał L., były prezes Optimusa:

Nigdy nie godziłem się ani nie planowałem postępowania niezgodnego z prawem.

Zarzuty:

1Zakup akcji Zatry bez zlecenia rzetelnej wyceny. Szkoda dla Optimusa ponad 2,4 mln zł.

2Podwyższenie kapitału Optimusa przez emisję prywatną dla Michała D. po 1 zł za akcję. Szkoda dla Optimusa ponad 19,5 mln zł.

3Niedopełnienie obowiązków informacyjnych dotyczących wydarzeń z czerwca 2006 r., co zaowocowało karą KNF. Szkoda dla Optimusa 0,5 mln zł.

Nie przyznał się do winy. Według niego emisja publiczna była ryzykowna, a prywatna emisja akcji po 1 zł miała na celu "szybkie ratowanie finansów spółki" i jej "wizerunku w oczach akcjonariuszy". Liczył na to, że Zatra szybko uzyska kredyty obrotowe i zdejmie ciężar odpowiedzialności finansowej z Optimusa, który był w "sytuacji kryzysowej". Przyznał, że szczegółowo nie znał swoich kompetencji jako prezes, a bazował na informacjach od Piotra L. To on miał odpowiadać za obowiązki informacyjne spółki. Na pytanie prokuratora, czy podpisując raporty spółki do KPWiG, czytał je, odpowiedział: "Nie, rzuciłem na nie tylko okiem. Były trzy kartki papieru. Widziałem parafki Piotra L., więc parafowałem obok, nie czytając".

Piotr L., były prokurent, a potem prezes Optimusa:

Uważałem, że dobro firmy, jej akcjonariuszy i pracowników uzasadnia działania, na które się zdecydowałem.

Zarzuty:

1Sfałszowanie uchwały rady nadzorczej Optimusa z 1 czerwca 2006 r.

2 Zakup akcji Zatry bez zlecenia rzetelnej wyceny. Szkoda dla Optimusa ponad 2,4 mln zł.

3Podżeganie Michała L. do podwyższenia kapitału Optimusa przez emisję prywatną dla Michała D. po 1 zł za akcję. Szkoda dla Optimusa ponad 19,5 mln zł.

4Niedopełnienie obowiązków informacyjnych dotyczących wydarzeń z czerwca 2006 r., co zaowocowało karą KNF. Szkoda dla Optimusa 0,5 mln zł.

Przyznał się do sfałszowania uchwały rady nadzorczej Optimusa. Do pozostałych zarzutów nie przyznał się. Zeznał, że miał obawy, że jeżeli dalej Zbigniew Jakubas będzie kontrolował spółkę, to zaprzestanie ona produkcji komputerów i zwolni pracowników. Przeniesienie produkcji z Nowego Sącza do siedziby Zatry w Skierniewicach i uruchomienie tam nowej bazy logistycznej uznał za korzystne. Celem emisji skierowanej do Michała D. było uratowanie Optimusa przed upadkiem. Według niego obowiązki informacyjne były w kompetencji Michała L. Niepowiadomienie KPWiG nazwał "zwykłym niedopatrzeniem", które nie miało w ogóle związku z uchwałą rady nadzorczej.

Michał D., były szef rady nadzorczej Optimusa, prezes Zatry:

W całej tej sprawie czuję się osobiście i jako spółka pokrzywdzonym.

Zarzuty:

1 Pomoc i podżeganie Michała L. i Piotra L. do zakupu akcji Zatry i pokrycia ich akcjami Optimusa.

2 Podżeganie Michała L. do podwyższenia kapitału Optimusa przez emisję prywatną dla Michała D. po 1 zł za akcję. Szkoda dla Optimusa ponad 19,5 mln zł.

3 Sfałszowanie uchwały rady nadzorczej Optimusa z 1 czerwca 2006 r.

Nie przyznał się i jako podejrzany skorzystał z prawa do odmowy złożenia wyjaśnień. Przesłuchiwany wcześniej jako świadek zeznał, że odkupienie od niego akcji Zatry i pokrycie ich walorami Optimusa było autorskim projektem Michała L. Uważał, że wcale nie sprzedał akcji Zatry drogo, ale wręcz "za tanio". Na pytanie prokuratora, czy uważa, że Michał L. i Piotr L. mają jakieś powody, by obciążać go swoimi zeznaniami odpowiedział: "Nie, nie wydaje mi się". W rozmowie z "PB" dodał jedynie, że zarzuty prokuratury uważa za "wyimaginowane" i ze spokojem czeka na wyrok sądu.

O podrobienie uchwały rady nadzorczej oskarżeni są Piotr L. i Michał D. Pierwszy się przyznaje, drugi nie.

W aferze Optimusa od jej wybuchu największe emocje budziło to, czy uchwała rady nadzorczej z 1 czerwca 2006 r., umożliwiająca prywatną emisję dla Michała D., została sfałszowana. Prokuratura nie ma wątpliwości: do fałszerstwa doszło, a jego autorami są Piotr L., były prezes Optimusa i Michał D., były szef rady nadzorczej giełdowej spółki.

Śledczy szybko wykluczyli, że ktoś podrobił podpisy członków rady nadzorczej. I skoncentrowali się na wersji o dodrukowaniu fragmentów tekstu do oryginalnej uchwały. Na taką możliwość wskazywały zeznania świadków, według których w pierwotnej wersji tekst był rozstrzelony między paragrafami.

Wersję tę potwierdziła opinia biegłego Rudolfa Podkowińskiego. To m.in. na jej podstawie w październiku 2006 r. zarzuty usłyszeli dwaj kolejni prezesi Optimusa Michał L. i Piotr L. W czerwcu 2007 r. nastąpił zwrot akcji, bo druga opinia, przygotowana przez ABW, okazała się korzystna dla podejrzanych. Prokurator musiał powołać kolejnych biegłych, najpierw z Instytutu Ekspertyz Sądowych z Krakowa, a potem z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Głównej Policji. Ci zgodnie potwierdzili wersję o dodrukowaniu.

Kluczowym dowodem stały się jednak zeznania samego Piotra L., który w 2008 r. został zatrzymany w związku z inną sprawą, prowadzoną przez CBA. Po dwóch miesiącach w areszcie, postanowił pójść na współpracę z prokuraturą. Dzięki uzyskaniu zgody sądu dotarliśmy do jego zeznań. (czytaj poniżej).

Wydaje mi się, że 10 lub 11 czerwca 2006 r. (był to weekend) spotkaliśmy się u Michała D. w mieszkaniu, które wynajmował on w Warszawie przy ul. Bukowińskiej (…).

Ja przyniosłem ze sobą uchwałę, drukarkę firmową oraz firmowy komputer (…).

Michał D. miał przygotowaną treść zdań, które następnie wstawiliśmy wspólnie w treść uchwały. Przygotowany przez D. tekst nie chciał się zmieścić w wolne miejsca uchwały i musieliśmy go modyfikować tak, aby zachować sens pierwotny i jednocześnie zmniejszyć ilość liter w zdaniu. To zajęło nam dosyć dużo czasu, myślę, że trwało to kilka godzin (…).

Mieliśmy kolejny problem do pokonania polegający na wdrukowaniu w wolne miejsca oryginalnej uchwały opracowane zdania. Zrobiliśmy to w ten sposób, że na treści uchwały w programie Word dopisaliśmy nowe zdania, zaznaczyliśmy czcionkę starego tekstu uchwały na białą, do podajnika drukarki włożyliśmy oryginalną uchwałę z 1 czerwca 2006 r. i wydrukowaliśmy z dopisaną treścią. W ten sposób powstała gotowa — podrobiona uchwała.

Styczeń-marzec 2006 r.

Optimus kierowany przez Michała L. podpisuje z Zatrą umowy o współpracy, najmie powierzchni i świadczeniu usług magazynowych. W tym czasie kontrolę nad skierniewicką spółką przejmuje Michał D. (za 95 proc. Zatry płaci 1,3 mln zł).

7-16 czerwca 2006 r.

Optimus i Michał D. podpisują umowę zakupu 45 proc. akcji Zatry za 3,9 mln zł. Ta wierzytelność służy następnie Michałowi D. do objęcia akcji Optimusa, dzięki czemu po cichu staje się jego największym akcjonariuszem (prawie 30 proc. akcji).

19-28 czerwca 2006 r.

Piotr L. przygotowuje, a Michał L. podpisuje wniosek do KRS o podwyższenie kapitału Optimusa. Sąd rejestruje emisję, bo do wniosku załączona jest sfałszowana uchwała rady nadzorczej Optimusa zezwalająca na prywatną emisję.

10 lipca 2006 r.

Walne Optimusa przegłosowuje zmiany w radzie nadzorczej (jej szefem zostaje Michał D.), a ta na nowego prezesa wybiera Piotra L. Dotychczasowy największy inwestor Optimusa Zbigniew Jakubas mówi, że doszło do przestępstwa.

12 lipca 2006 r.

Michał L. zaczyna współpracę z Centralnym Biurem Śledczym i KPWiG. Dwa dni później Piotr L. wręcza mu wypowiedzenie.

29 sierpnia 2006 r.

KPWiG karze Optimusa grzywną 0,5 mln zł i wykluczeniem z obrotu jego akcji: za ukrywanie przed rynkiem aż do 10 lipca 2006 r. informacji dotyczących podwyższenia kapitału. Potem, już jako KNF, łagodzi decyzję, utrzymując tylko karę pieniężną.

30 października 2006 r.

Piotr L. zostaje zatrzymany w siedzibie Optimusa, a Michał L. w centrum Warszawy. Prokuratura stawia im zarzuty, zakazuje opuszczania kraju i nakazuje: zgłaszanie się na policji raz na tydzień i wpłatę po 100 tys. zł poręczenia majątkowego.

27 czerwca 2007 r.

Na wniosek KNF sąd wykreśla z akt emisję akcji z czerwca 2006 r. Efekt uboczny tej decyzji jest taki, że Michał D. może domagać się od Optimusa 3,9 mln zł za akcje Zatry.

29 czerwca 2007 r.

Władzę w spółce odzyskuje Zbigniew Jakubas. Walne Optimusa wybiera nową radę nadzorczą spółki (bez Michała D.), a ta nowy zarząd (bez Piotra L.).

17 października 2008 r.

Optimus podpisuje ugodę z Zatrą i Michałem D. Wszystkie strony zrzekają się wzajemnych roszczeń, Optimus oddaje Michałowi D. akcje Zatry i płaci mu dodatkowo 1 mln zł.

12 lutego 2009 r.

Po modyfikacji zarzutów Piotra L. i Michała L. w sprawie pojawia się nowy podejrzany: Michał D. Kluczowym dowodem przeciw niemu są zeznania Piotra L., jakie złożył w innym śledztwie.

4 maja 2009 r.

Do sądu trafia akt oskarżenia. Trzem oskarżonym za poszczególne czyny grozi do 5 i do 10 lat więzienia. W przypadku wyroku skazującego mogą też mieć obowiązek naprawienia wyrządzonych szkód, na poczet czego wpłacili po 100 tys. zł kaucji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy