Ukraina czeka na polski biznes

Małgorzata Birnbaum
05-03-2003, 00:00

Kontakty handlowe między Polską a Ukrainą są dużo gorsze, niż mogłyby być, a wejście naszego kraju do UE — przynajmniej na pewien czas — jeszcze je osłabi, uważają przedstawiciele ukraińskiego parlamentu i biznesu.

Obroty handlowe między Polską a Ukrainą, szacowane — według różnych źródeł — na 1-1,5 mld USD (3,9-5,9 mld zł) nie zadowalają ukraińskiej strony.

— Potencjał jest znacznie większy, w końcu oba kraje to łącznie 90 mln mieszkańców. W 2002 r. PKB Ukrainy wyniósł 4,1 proc., produkcja przemysłowa, 7 proc., a inflacja — 0 proc. Współpraca nie powinna polegać wyłącznie na wymianie towarowej, ale inwestycjach — podkreśla Anatolij Kinach, prezydent Ukraińskiego Związku Przemysłowców i Przedsiębiorców (UZPP).

Wtóruje mu Jurij Jechanurow, szef komisji ds. polityki przemysłowej i przedsiębiorczości Rady Najwyższej Ukrainy. Ukraina potrzebuje kapitału, w 2002 r. napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych wyniósł tylko około 700 mln USD (2,8 mld zł).

— Chcielibyśmy przyciągnąć więcej biznesmenów i to nie tylko do zachodniej Ukrainy. Duży biznes istnieje na wschodzie — mówi Jurij Jechanurow.

Jego zdaniem, polscy przedsiębiorcy powinni na Ukrainie otwierać hipermarkety, których jest dziesięciokrotnie za mało, a właśnie trwa proces sprzedaży pod nie gruntów. Anatolij Kinach wskazuje przede wszystkim na przetwórstwo spożywcze, tekstylne, przemysł lekki, farmaceutyczny, budownictwo (na Ukrainie jest tylko jedna duża firma z tej branży), transport i usługi bankowe. Na Ukrainie istnieje kilka specjalnych stref ekonomicznych, a w niektórych branżach, np. rolnictwie, produkcji żywności i budowie środków transportu, przedsiębiorcy są zwolnieni z podatku VAT na terenie całego kraju. Trwające jednak prace nad zmianą systemu podatkowego dążą do zniesienia tych ulg.

Na Ukrainie powstaje też właśnie konsorcjum międzynarodowe, które zajmie się budową drugiej nitki rurociągu Odessa-Brody-Gdańsk, którego całkowita przepustowość wyniesie 40 mln ropy ton rocznie.

— To sprawa bezpieczeństwa energetycznego Ukrainy, Polski i UE — mówi Anatolij Kinach.

Jurij Jechanurow wskazuje, że polscy przedsiębiorcy stają się tłumaczami między firmami ukraińskimi a tymi z Europy Zachodniej. Liczy też na zaszczepienie przez Polaków ducha małej i średniej przedsiębiorczości. Istnieje jednak duże niebezpieczeństwo, że przystąpienie Polski do UE pogorszy kontakty między naszymi krajami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Birnbaum

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Ukraina czeka na polski biznes