Ewentualnej decyzji o zniesieniu embarga na eksport polskiego mięsa na Ukrainę można oczekiwać w przyszłym tygodniu, gdyż ukraińscy inspektorzy nie nadążają kontrolować polskich masarni - poinformował PAP rzecznik Państwowego Departamentu Weterynarii Ukrainy Anatolij Osadczy.
"Nie nadążają (...) Nasi inspektorzy działają w jednej grupie, a w Polsce są takie przedsiębiorstwa, w których rzeźnię od zakładu przetwórczego dzieli nawet 100 kilometrów, więc nie dają sobie rady" - powiedział Osadczy.
W Polsce 7 ukraińskich inspektorów sprawdza pochodzenie przerabianego mięsa oraz warunki jego przechowywania.
"Kontrola miała zakończyć się dzisiaj (w piątek), ale potrwa jeszcze do 5-6 grudnia" - poinformował.
Jak zapewniali wcześniej przedstawiciele polskich i ukraińskich władz, konflikt mięsny między dwoma państwami miał być rozwiązany do 25 listopada.
Czasowy zakaz importu mięsa i wyrobów mięsnych z Polski Ukraina wprowadziła 26 marca. Powodem był - według strony ukraińskiej - przywóz mięsa bez dokumentów weterynaryjnych. Ukraińcy zarzucili Polakom, że nie kontrolują przewozu mięsa do ich kraju.
Pierwszą datą, którą wymieniano jako termin anulowania zakazu, był 20 maja; następnie mówiono o drugiej połowie października. W międzyczasie Ukraińcy oskarżyli polskie służby graniczne o to, że nie kontrolują transportów mięsa, nielegalnie przekraczających granicę z Ukrainą.
Polacy podkreślają, że przemytem mięsa zajmują się głównie obywatele Ukrainy, a kontrolowaniem towarów, wjeżdżających na terytorium tego państwa, powinni zajmować się celnicy ukraińscy.
(DI, PAP)