Ukraina grzęźnie w regresie

  • Jacek Kowalczyk
06-05-2013, 00:00

Mocna waluta i słaby popyt z Chin sprawiają, że gospodarka naszego sąsiada kolejny kwartał z rzędu nie może odbić się od dna

Recesja na Ukrainie okazuje się głębsza i trwa dłużej, niż się to początkowo wydawało. Wszystko wskazuje na to, że wbrew oczekiwaniom ekonomistów, w pierwszym kwartale 2013 r. gospodarka naszych wschodnich sąsiadów ciągle nie wróciła na ścieżkę wzrostu gospodarczego. — Ukraina cały czas znajduje się w recesji. Szacujemy, że w pierwszym kwartale PKB skurczyło się o 2-2,5 proc. rok do roku, czyli podobnie jak w poprzednim kwartale — mówi Piotr Pękała, ekonomista PKO BP odpowiadający za ten rynek.

W obronie kredytobiorców

Urząd statystyczny w Kijowie jeszcze nie podał oficjalnych danych, ale na utrzymującą się recesję wskazują wyniki poszczególnych sektorów gospodarki. Według opublikowanych wczoraj danych, produkcja przemysłowa w pierwszym kwartale 2013 r. skurczyła się o 5 proc. rok do roku, a obroty w sektorze budowlanym o 16,8 proc.

— Ukraina cierpi na spowolnieniu w światowej gospodarce. Osłabienie się koniunktury w Chinach sprawia, że popyt na ukraińskie towary eksportowe, zwłaszcza stal i nawozy sztuczne, w ostatnich miesiącach osłabł, co przedłuża recesję — mówi Piotr Pękała.

Dodatkowo eksport cierpi na niekorzystnym kursie. Ukraińska hrywna jest relatywnie mocna, bo od czterech lat na stabilnym poziomie wobec dolara utrzymuje ją bank centralny. Chce w ten sposób pomóc tamtejszym kredytobiorcom, których duża część spłaca kredyty denominowane w dolarach. Osłabienie hrywny spowodowałoby wzrost rat kredytowych, co mogłoby zwiększyć skalę niespłacanych zobowiązań i wpędzić tamtejszy system finansowy w kłopoty.

Dwie pomocne ręce

Obecnie większość prognoz mówi, że gospodarka ukraińska ma szanse wrócić na drogę lekkiego wzrostu w drugiej połowie roku. Według opublikowanych dwa tygodnie temu prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW), w całym 2013 r. dynamika PKB wyniesie 0 proc. (wobec 3,4 proc. założonych w budżecie przez rząd w Kijowie). W przyszłym roku przyspieszy do 2,8 proc.

Czy tak rzeczywiście się stanie, zależy m.in. od tego, jak potoczą się negocjacje rządu Ukrainy z MFW. Umowa ma być podpisana w najbliższych miesiącach.

— Uruchomienie przez MFW nowego kredytu o wartości 15 mld USD wsparłoby ukraińską gospodarkę. Wymagałoby to jednak wielu reform, a tego Kijów się obawia ze względu na koszt polityczny w kontekście planowanych na 2015 r. wyborów prezydenckich — tłumaczy Arkadiusz Sarna, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich.

MFW w zamian za kredyt oczekuje od rządu Ukrainy pakietu reform, m.in. podwyżek krajowych cen gazu czy osłabienia hrywny. Część kosztów kryzysu zostałaby w ten sposób przerzucona na ukraińskie społeczeństwo.

— Przemysł zyskałby jednak na konkurencyjności, co dałoby impuls gospodarce — mówi Piotr Pękała.

Porozumienie z MFW od kilku miesięcy się opóźnia. Poślizg to przede wszystkim skutek tego, że rząd w Kijowie cały czas rozważa skorzystanie z pomocy Rosji zamiast MFW. Sąsiad jest skłonny wesprzeć Ukrainę, obniżając jej ceny eksportowanego gazu.

— Wymagałoby to jednak od władz Ukrainy kosztownych decyzji o charakterze pozaekonomicznym: utworzenia konsorcjum gazowego na warunkach Moskwy lub członkostwa w unii celnej. Dlatego Kijów tak długo, jak pozwoli na to sytuacja rynkowa, będzie odwlekał te strategiczne decyzje — uważa Arkadiusz Sarna.

Polsko-ukraiński biznes

Recesja na Ukrainie to zła wiadomość dla polskich firm, bo to jeden z dziesięciu największych odbiorców polskiego eksportu, którego znaczenie rośnie. W 2012 r. nasze firmy sprzedały tam towary za 4,1 mld EUR, czyli o 21 proc. więcej niż w poprzednim roku. Polscy eksporterzy wysyłają na Ukrainę głównie maszyny i urządzenia, oleje przemysłowe, papier, materiały higieniczne i samochody ciężarowe.

Znacznie mniejszy od eksportu jest polski import z Ukrainy. Wyniósł w 2012 r. 1,98 mld EUR, czyli o 2 proc. mniej niż rok wcześniej. Sprowadzamy głównie stal i wyroby z metali, nasiona rzepaku i drewno.

Również w bezpośrednich inwestycjach zagranicznych mamy z Ukrainą nadwyżkę. Na koniec 2011 r. polskie firmy (np. Barlinek, PKO BP, PZU czy Getin Bank) miały ulokowane w ukraińskich spółkach 975 mln EUR, tymczasem bezpośrednie inwestycje Ukrainy w Polsce to zaledwie 223 mln EUR. Polscy przedsiębiorcy, którzy otworzyli biznes za Bugiem, często narzekają jednak na standardy biznesowe. Publicznie decyzji o wejściu na Ukrainę żałowali m.in. Leszek Czarnecki, właściciel Getin Banku, czy przedstawiciele Barlinka. Kilka lat temu głośno było także o pożarze pod Lwowem fabryki firmy Organika Malbork, być może spowodowanym podpaleniem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Ukraina grzęźnie w regresie