Pod hasłami sprawiedliwości społecznej i walki z inflacją w Kijowie i innych miastach Ukrainy odbył się wczwartek ogólnoukraiński protest, zorganizowany przez Socjaldemokratyczną Partię Ukrainy (zjednoczoną), SdPU(o).
"Ceny i kursy waluty narodowej nie powinny być regulowane ręcznie" - uważa szef frakcji parlamentarnej partii, były prezydent Ukrainy Leonid Krawczuk.
W demonstracji SDPU(o) na Placu Niepodległości w Kijowie wzięło udział około 1,5 tysiąca osób. Demonstranci domagali się od rządu walki z podwyżkami cen produktów spożywczych i z inflacją. "+Nie+ podwyżkom cen", "Zatrzymać wzrost inflacji", "+Tak+ sprawiedliwości socjalnej", "Chcemy taniej żywności" - głosiły hasła na transparentach i na ulotkach rozdawanych przechodniom.
Rząd Julii Tymoszenko tłumaczy, że wysoką inflację dostał w spadku po poprzednim gabinecie, kierowanym przez Wiktora Janukowycza. Tymoszenko powiedziała w środę, że w pierwszym kwartale inflacja spadła z 6,3 proc. (za rządów Janukowycza) do 4,4 proc, a według danych z kwietnia osiągnie poziom 0,8 proc.
Mimo to ceny artykułów spożywczych rosną, co powoduje wzrost niezadowolenia niezamożnej części społeczeństwa. Dodatkową irytację wywołują podwyżki cen mięsa przed rozpoczynającymi się w niedzielę Świętami Wielkanocnymi w Kościołach obrządku wschodniego.
W ubiegłym tygodniu ukraiński bank narodowy podniósł kurs hrywny, a więc spadła wartość dolara. Tymczasem większość Ukraińców inwestowało dotąd swoje oszczędności w amerykańską walutę.
"Protesty przeciw podwyżkom odbyły się w prawie wszystkich większych miastach Ukrainy" - powiedział PAP rzecznik SDPU(o) Mychajło Iłarionow. Poinformował, że najwięcej ludzi zebrało się na mityngach w Odessie, Charkowie, Doniecku i Winnicy.