Ukraińcy atrakcyjni dla polskich banków

opublikowano: 18-09-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

BIK chce sprawdzać potencjalnych klientów w ukraińskich bazach danych. Dla polskich banków Ukraińcy mogą być bardzo atrakcyjni, ale za jakiś czas.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • ile kredytów w polskich bankach zaciagnęli Ukraińcy
  • jak spłacają kredyty
  • jak bardzo różni się przedwojenna imigracja z Ukrainy, od tej która przybyła do Polski po 24 lutego

Liczba kredytobiorców w pierwszym półroczu spadła poniżej 15 mln — po raz pierwszy w erze nowoczesnej polskiej bankowości. Skurczenie się bazy klientowskiej jest przede wszystkim zjawiskiem o charakterze koniunkturalnym związanym z zacieśnieniem rynku kredytowego. Nie bez znaczenia jest też jednak nowy czynnik, który bankowcy coraz poważniej muszą brać pod uwagę — demografia. Posługując się klasycznym cytatem „jest nas mniej coraz”, baza klientów nie tylko się starzeje, ale w naturalny sposób zmniejsza. Dziś nie jest to jeszcze podstawowy problem branży, ale za 10 lat będzie to jedno z kluczowych wyzwań. Nie tylko banków oczywiście.

Jedynym sposobem na wypełnienie luki na rynku jest otwarcie się na klientów migrujących do Polski z innych krajów. Polskie banki mają w trym zakresie pewne doświadczenia, sięgające dość daleko w przeszłość. W 2006 r. BOŚ Bank wypatrzył niszę rynkową w dość licznej warszawskiej diasporze Wietnamczyków, którym zaczął oferować pożyczki gotówkowe. „Sajgon” to najlepsze słowo na opisanie eksperymentu. Portfel miał wartość kilkunastu milionów złotych. I tyle trzeba było odpisać, ponieważ gdy przyszło do spłaty rat, kredytobiorcy z Wietnamu zapadali się pod ziemię. Kredyty były niezabezpieczone, ale to nie tu tkwi źródło porażki.

Jak okazuje się obecnie, cudzoziemcom mieszkającym i pracującym w Polsce można pożyczać gotówkę, a ryzyko spłaty nie będzie większe niż w przypadku klienta z polskim paszportem. Biuro Informacji Kredytowej (BIK) przygotowało analizę portfela kredytowego klientów z ukraińskim obywatelstwem. Nie jest duży, natomiast ma kilkuletnią historię i pewne wnioski z obserwacji spłat można już wyciągać. Na radarze BIK kredyty zaciągane przez Ukraińców pojawiły się jako wyraźniejsza pozycja w 2018 r., kiedy ich wartość zbliżyła się do 1,5 mld zł. Na koniec lipca tego roku ich wartość wzrosła ponad czterokrotnie — do 5,6 mld zł.

Dwie trzecie to hipoteki

Struktura ich portfela jest zbliżona do portfela kredytowego polskich klientów. Gros stanowią hipoteki — to 76 proc. finansowania zaciąganego przez Ukraińców. W polskim portfelu jest ich 71 proc. Polacy zaciągają więcej kredytów gotówkowych — ich udział w całej puli kredytów wynosi 21 proc., wśród Ukraińców 19. W przypadku obydwu grup marginalny jest udział kredytów ratalnych, limitów kredytowych i kart kredytowych.

Od początku tego roku do końca lipca wartość kredytów hipotecznych zaciągniętych przez Ukraińców w polskich bankach sięgnęła 833 mln zł — była wyższa r/r o 12,4 proc. Bardzo mocno rosła sprzedaż kredytów gotówkowych, bo aż o 57 proc., osiągając poziom 381 mln zł, natomiast o 171 proc. wzrosła wartość nowych kredytów ratalnych, ale jest to efekt niskiej bazy. Na koniec lipca banki miały ich w bilansach zaledwie 66 mln zł. Ukraińcy w mniejszym stopniu zadłużali karty kredytowe (spadek o 8,2 proc., do 37,3 mln zł) i ograniczali wykorzystanie linii kredytowych (spadek o 31,5 proc., do 12,5 mln zł).

I ostatnia wartość — 2,4 mln zł. Takie zadłużenie na koniec lipca mieli Ukraińcy w firmach pożyczkowych. To prawie o 200 proc. więcej niż rok wcześniej, ale znaczenie rynku pożyczkowego dla klientów zza wschodniej granicy jest mniej niż marginalne.

Z danych BIK wynika, że Ukraińcy są nawet bardziej rzetelnymi dłużnikami niż Polacy. W przypadku kredytów hipotecznych opóźnienie w spłacie powyżej 90 dni ma tylko 0,9 proc. portfela, w przypadku Polaków jest to 2,7 proc. Lepszej jakości jest też portfel ratalny — Ukraińcy spóźniają się ze spłatą zaledwie 4,5 proc. kredytów, w przypadku Polaków jest to 6,8 proc. Ukraińcy nieco gorzej spłacają gotówki — opóźnienie powyżej 90 dni ma 12,8 proc. portfela, Polacy spóźniają spłatę 11,5 proc.

Nowi imigranci, inni klienci

Problem z danymi o klientach z Ukrainy polega na tym, że mają one w dużej mierze charakter historyczny. Inwazja Rosji zupełnie zmieniła strukturę i charakter imigracji z Ukrainy. Jak bardzo różni się przedwojenna diaspora od fali uchodźców, świadczą bardzo ciekawe badania zrealizowane w kwietniu przez Minds & Roses na zlecenie Santander Banku Polska. Imigracja sprzed 24 lutego składała się głównie z mężczyzn, którzy stanowili 68 proc. populacji. 73 proc. Ukraińców miało dzieci, ale rodziny sprowadziło tylko 48 proc. Aż 54 proc. z nich stanowili pracownicy fizyczni, a 36 proc. skończyło szkołę zawodową. Najwięcej — 54 proc. — było osób w wieku 31-45 lat.

Fala kilku milionów wojennych uchodźców z 96 proc. składa się z kobiet. 87 proc. ma dzieci, 92 proc. spośród nich zabrało je na emigrację. 62 proc. kobiet ma dyplom wyższej uczelni. Spory odsetek uchodźców wykonuje wolny zawód (23 proc.), jest grupa pracowników umysłowych i kierowników niższego szczebla (18 proc.) oraz przedsiębiorców (14 proc.). Pracownicy fizyczni stanowią 15 proc., a aż 74 proc. populacji to osoby w wieku 18-45 lat.

W momencie robienia badań 41 proc. uchodźców kontaktowało się już z polskimi bankami, niemal wyłącznie w oddziale, a na wybór banku największy wpływ miała rekomendacja rodziny i znajomych.

Perspektywiczny klient

Artur Głembocki, zastępca szefa ryzyka w Santander Banku, uważa, że imigranci z Ukrainy stanowią duży potencjał dla sektora bankowego, ale w dłuższej perspektywie. Potencjał faktycznie jest spory — PESEL uzyskało 1,3 mln Ukraińców, a rachunki w bankach otworzyło 400 tys., tyle że połowa jest nieaktywna. Artur Głembocki zwraca uwagę na inne przeszkody, które utrudniają lub spowalniają proces ich aklimatyzacji. Przede wszystkim język — polskim posługuje się tylko 16 proc. przybyłych, a 22 proc. zna angielski. Na razie tylko 14 proc. ma pracę w Polsce, 21 proc. pracuje zdalnie dla firm w Ukrainie, natomiast gros nie ma zatrudnienia.

— O ile przed wojną bariera językowa nie stanowiła tak dużego problemu, bo duża część imigrantów była zatrudniona w transporcie czy budowlance, to obecnie duży odsetek stanowią osoby wolnych zawodów, którym trudno podjąć pracę w wyuczonym zawodzie — mówi Artur Głembocki.

Według badań 30 proc. wojennych uchodźców deklaruje chęć pozostania w Polsce.

— Nie wiemy, co zrobi reszta. Moim zdaniem niewiele wyjaśni się w perspektywie roku, ale z punktu widzenia banku 30 proc. to grupa, której można zaoferować obsługę rachunku. W dłuższej perspektywie to interesujący segment rynku. Jak duży, pokaże czas — mówi Artur Głembocki.

Weryfikacja w ukraińskim BIK

BIK również uważa, że kluczowe znaczenie z punktu widzenia oceny ryzyka ma to, ilu Ukraińców zostanie w Polsce. Historyczne dane wskazują, że imigranci ze stałym adresem i pracą w niczym nie różnią się od klientów z Polski. Biuro ma jednak pomysł, jak ocenić moralność płatniczą nowo przybyłych imigrantów wojennych — chce ich sprawdzić w rodzimych bazach danych. W Ukrainie działają trzy biura kredytowe, spośród których Ukrainian Bureau of Credit Histories należy do Priavatbanku, największej instytucji finansowej w kraju, która pokrywa dwie trzecie rynku. BIK podpisał z nim umowę na uzyskiwanie danych o ukraińskich klientach polskich banków, które pozwalają na identyfikację danej osoby dzięki weryfikacji daty urodzenia i numeru identyfikacji podatkowej. Jeśli dane są zgodne, BIK może głębiej sięgnąć do ukraińskich zasobów.

Według naszych informacji są już pierwsze banki zainteresowane usługą.

- Od 24 lutego do Polski przybyło prawie 6 mln obywateli Ukrainy, około 2 mln z nich pozostaje w naszym kraju, a 30 proc. planuje osiedlić się u nas lub pozostać nawet na kilka lat po zakończeniu wojny. Przy współpracy z ACCIS (największe na świecie stowarzyszenie biur informacji kredytowej) oraz IFC (korporacja finansowa Banku Światowego), uruchomiliśmy w BIK usługę, która jest swego rodzaju certyfikatem zaufania dla obywateli Ukrainy. Pozwoli im ona w pełni korzystać z produktów finansowych, dzięki weryfikacji ich dotychczasowej historii kredytowej w ich ojczyźnie, ale również umożliwi ich pełną identyfikację czy to u potencjalnego pracodawcy, czy w trakcie wynajmowania mieszkania. Jak wiadomo na zdobycie zaufania potrzebny jest czas, a my właśnie ten czas skracamy, tworząc serwis UA ACCESS, poświadczający wiarygodność kredytową oraz dane tożsamości Ukraińcom – mówi Sławomir Grzelczak, wiceprezes BIK

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane