Ukraińcy robią biznes w Polsce

Nad Wisłą przybywa nie tylko robotników ze Wschodu, ale także przedsiębiorców. Rząd nie chce im już rzucać kłód pod nogi

Dzisiaj mija ćwierć wieku, od kiedy Polska nawiązała stosunki z niepodległą Ukrainą. Przez te lata, a szczególnie po wybuchu wojny z Rosją, przywykliśmy, że sąsiedzi zza wschodniej granicy znajdują u nas coraz więcej zatrudnienia, ale głównie przy pracach niewymagających wysokich kwalifikacji i słabo płatnych. Ukraińcy w Polsce wykazują się jednak nie tylko pracowitością, ale też przedsiębiorczością. W ciągu dekady liczba rejestracji działalności gospodarczej nad Wisłą przez obywateli Ukrainy wzrosła prawie o 1500 proc.

Fala wzbiera…

W 2005 r. Ukraińcy zarejestrowali w Polsce zaledwie 50 firm, a w ubiegłym roku już blisko 800. Ten rok może być rekordowy, bo tylko pierwsze półrocze przyniosło 489 nowych biznesów. W sumie w ostatniej dekadzie Ukraińcy mają na koncie prawie 4 tys. rejestracji, a do dzisiaj przetrwało niemal trzy czwarte firm. To kropla w morzu biznesów prowadzonych przez Polaków, ale też kolejny dowód, że sąsiedzi ze Wschodu dobrze czują się na naszym rynku pracy.

— Wszystko wskazuje na to, że w tym roku przyjedzie do nas ponad milion Ukraińców, którzy mogą podejmować pracę na okres nie dłuższy niż 6 miesięcy — szacuje Krzysztof Inglot, pełnomocnik zarządu Work Service’u. To wciąż najpopularniejsza forma zatrudniania — do końca sierpnia pracodawcy złożyli w pośredniakach aż 827 tys. takich ofert.

To o 8 proc. więcej niż w całym ubiegłym roku i prawie pięciokrotnie więcej, niż zgłoszono w urzędach pracy w 2010 r. Coraz lepiej odnajdują się też u nas studenci, których zasysa sektor usługowy. W ubiegłym roku o wyższe wykształcenie w Polsce starało się prawie 31 tys. osób z obywatelstwem ukraińskim. Dynamicznie rośnie również liczba pozwoleń na pracę. Tylko w pierwszej połowie roku dostało je 42,5 tys. osób, co stanowi ponad 80 proc. wszystkich wydanych w 2015 r. Z szacunków resortu pracy wynika, że wśród Ukraińców blisko 15 proc. ma etat, a 40 proc. pracuje na umowę-zlecenie.

…ale potrzeba ułatwień…

Eksperci zwracają uwagę, że czas zadbać, by imigranci mogli zapuścić u nas korzenie.

— Warto zagwarantować uproszczone procedury wejścia obywateli Ukrainy czy Białorusi na polski rynek pracy, ale umożliwiające dłuższy okres zatrudnienia — podkreśla ekspert Work Service’u. W Brukseli zapadła w ubiegłym tygodniu decyzja, dzięki której wkrótce powinna szeroko się otworzyć bezwizowa brama do Unii Europejskiej dla Ukraińców i Gruzinów. Między innymi dlatego Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) apeluje do rządzących o likwidację barier w podejmowaniu pracy i zakładaniu firm dla obywateli Ukrainy, Białorusi czy Wietnamu. Eksperci związku uważają, że jeśli nie chcemy, żeby Polska była tylko krajem tranzytowym w drodze na bogatszy Zachód, to konieczna jest legalizacja pobytu obcokrajowców, którzy już do nas przybyli.

— Pracowników zza naszej wschodniej granicy mogą niedługo zacząć przyciągać nie tylko kraje naszego regionu, Czechy i Węgry, ale również gospodarki Niemiec czy Francji — uważa Krzysztof Inglot. ZPP chce, aby rząd wycofał się z zamiaru likwidacji oświadczeń o pracę dla cudzoziemców, która utrudni legalny pobyt nad Wisłą, a wiele osób zepchnie do szarej strefy. Wszystko wskazuje na to, że apele zostaną wysłuchane, a resort pracy porzuci projekt, zwłaszcza że spotkał się z dużym oporem Ministerstwa Rozwoju.

…co rząd rozumie

„Dziennik Gazeta Prawna” informował niedawno, że rządzący są gotowi pójść dalej i przygotować dla wybranej grupy imigrantów „zieloną kartę”. Udało nam się ustalić, że prace nie są jeszcze zaawansowane, ale kierunek już został wytyczony. Do zapuszczenia korzeni skłonić mają nie tylko ułatwienia w zdobyciu zatrudnienia na dłuższy czas, ale także dostęp do świadczeń i usług publicznych.

— Celujemy w osoby, które będą miały kwalifikacje zgodne z deficytowymi zawodami i potrzebami lokalnych rynków pracy. Chcemy też stworzyć zachęty dla wysoko wykwalifikowanych pracowników oraz studentów, którzy już się u nas edukują — mówi nam urzędnik resortu pracy. To powinno pomóc gospodarce.

— Większość przybyszów jest zatrudniana do prac prostych, a przy tym stara się maksymalizować dochody, które w większości transferuje do ojczyzny. Krótki okres pracy uniemożliwia budowanie ścieżki kariery i powoduje, że pracownicy zza granicy mogą wypełniać jedynie luki na niewykwalifikowanych stanowiskach — podkreśla Krzysztof Inglot.

Według danych NBP, w pierwszym kwartale po raz pierwszy w historii odnotowaliśmy ujemne saldo z tytułu wynagrodzeń pracowników. To właśnie efekt rosnącego zatrudnienia i płac Ukraińców. Polscy emigranci krótkookresowi zarobili na początku roku 2,4 mld zł, a cudzoziemcy przebywający nad Wisłą — 2,6 mld zł. Na Ukraińców przypadło z tego aż 2,3 mld zł. Gros pieniędzy przekazali rodzinom w kraju. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Ukraińcy robią biznes w Polsce