Ukraiński parlament pyta Juszczenkę o Rosukrenergo

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 13-01-2006, 14:35

Rada Najwyższa (parlament) Ukrainy postanowiła w piątek, że skieruje do prezydenta  Wiktora Juszczenki zapytanie dotyczące działalności firmy Rosukrenergo. Z propozycja taką wystąpili deputowani Bloku Julii Tymoszenko, który nadal domaga się anulowania kontraktu gazowego z Rosją.

Rada Najwyższa (parlament) Ukrainy postanowiła w piątek, że skieruje do prezydenta  Wiktora Juszczenki zapytanie dotyczące działalności firmy Rosukrenergo. Z propozycja taką wystąpili deputowani Bloku Julii Tymoszenko, który nadal domaga się anulowania kontraktu gazowego z Rosją.

Ukraińscy deputowani chcą wiedzieć, dlaczego do realizacji ukraińsko-rosyjskich umów o dostawach gazu włączono pośrednika - Rosukrenergo. Interesują się także, kim są założyciele tej tajemniczej firmy oraz jakimi aktywami ona dysponuje.

Porozumienie zawarte na początku stycznia między Moskwą a Kijowiem zakłada, że średnia cena gazu na rosyjsko-ukraińskiej granicy wyniesie 95 dolarów za 1000 metrów sześciennych. Gazprom będzie sprzedawać gaz po cenie 230 dolarów za 1000 metrów sześciennych firmie Rosukrenergo, ta natomiast będzie mieszać rosyjski gaz z tańszym gazem pochodzącym z Turkmenistanu, Uzbekistanu i Kazachstanu i dostarczać go na Ukrainę.

Ukraińskie władze twierdzą, że zaproszenie do rozmów gazowych pośrednika było inicjatywą strony rosyjskiej. Opozycja uważa, że rząd, godząc się na to, zaszkodził interesom państwa. Zdaniem byłej premier Julii Tymoszenko Rouskrenergo jest strukturą mafijną o niejasnych powiązaniach z politykami kremlowskimi.

"Financial Times" uważa, że 50 procent udziałów w firmie należy do Gazpromu, a konkretnie do jego Gazprombanku. Drugim udziałowcem spółki jest austriacki Raiffeisenbank, ale zdaniem brytyjskiego dziennika tylko formalnie włada on udziałami w imieniu niezidentyfikowanych właścicieli. "New York Times" twierdzi, że oprócz Gazpromu właścicielem Rosukrenergo jest jakaś "podejrzana firma" z siedzibą w Austrii.

Gazeta używa pojęcia "shell company", oznaczającego firmę, która nie prowadzi znaczącej działalności i nie posiada znaczących środków, albo firmę tworzoną przez nieuczciwych biznesmenów na potrzeby oszustw podatkowych. W miniony wtorek ukraińska opozycja - niezadowolona z powodu podpisania kontraktu gazowego z Rosją i udziału w nim pośrednika - przegłosowała w parlamencie odwołanie rządu Jurija Jechanurowa. Gabinet jednak nadal pracuje, ponieważ, zdaniem rządowych prawników, deputowani postąpili wbrew przepisom konstytucji.

Prezydent Juszczeko, który apelował w czwartek do parlamentarzystów o unieważnienie dymisji rządu Jechanurowa usłyszał w piątek, że Rada Najwyższa nie cofnie tej decyzji. "Jeśli ktoś jest niezadowolony (z decyzji parlamentu), może zwrócić się do sądu" - powiedział przewodniczący Rady Wołodymyr Łytwyn.         Jarosław Junko

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane