Obywatelski projekt ulgi w PIT przeszedł lifting, by zyskać poparcie posłów. Lewicy już ma.
W czwartek posłowie podkomisji mają wydać opinię o obywatelskim projekcie wprowadzającym ulgę w PIT dla oszczędzających w trzecim filarze. Komitet Razem, który napisał projekt, a potem zebrał pod nim 130 tys. podpisów, robi wszystko, by zyskać ich poparcie. Przygotował autopoprawkę, która obniża wysokość ulgi z 12 tys. do 4,8 tys. zł, przesuwa wiek, który umożliwia skorzystania z oszczędności z 65 na 67 rok życia, ogranicza korzyść podatkową dla osób lepiej zarabiających (podatnicy podlegający stawce 32 proc. mogliby odliczyć tylko tyle, co podatnicy z I progu podatkowego) oraz precyzuje, że odliczać można by jedynie od dochodów z pracy, a nie np. emerytury.
— Po wprowadzeniu autopoprawek projekt jest dużo mniej obciążający dla budżetu, więc będzie łatwiejszy do zaakceptowania przez Ministerstwo Finansów. Znika też argument, że jest to ulga tylko dla zamożnych. Wprowadzamy także mechanizmy zwiększające aktywność zawodową — mówi Adam Sankowski, pełnomocnik Komitetu Razem.
Projekt zakłada, że każdy podatnik mógłby odpisać sobie od podstawy opodatkowania to, co oszczędza na emeryturę w wybranym przez siebie funduszu inwestycyjnym, towarzystwie ubezpieczeniowym, banku czy na rachunku maklerskim. W kwietniu 2009 r. inicjatorzy złożyli w Sejmie projekt, podpisany przez 130 tys. obywateli. PO chciała go odrzucić w pierwszym czytaniu, ale przegrała głosowanie z opozycją i PSL: 199 do 220. Po miesiącach obradowania podkomisja ma w czwartek wydać rekomendację — autorzy projektu nie ukrywają, że autopoprawka ma zwiększyć szanse na uzyskanie poparcia. Opozycja zapowiada głosowanie za.
— Poprę ten projekt. Warto zachęcić tych, którzy chcą i mogą odkładać na emeryturę. Nie ma się co łudzić, że przy tym stanie budżetu emerytury czy renty będą podnoszone. Widać też już, że drugi filar też nie będzie rewelacją — mówi Stanisław Stec, poseł Lewicy.
Resort finansów torpeduje projekt argumentując, że budżetu nie stać na ulgę. Jednak w nowej wersji w pierwszym roku do budżetu trafiłoby jedynie około 150 mln zł mniej.
— A czy budżet było stać na obniżkę stawki podatkowej z 40 do 32 proc.? Ta ulga jest lepsza, bo zachęca do oszczędzania na emeryturę, a obniżka progów dla najbogatszych zachęciła do większej konsumpcji — mówi Stanisław Stec.
Elżbieta Rafalska i Piotr Stanke, reprezentujący w komisji Prawo i Sprawiedliwość, nie chcieli komentować projektu, bo… go nie znają. Z przewodniczącym komisji z PO nie udało nam się skontaktować.