Ulice czekają na swoją szansę

Marta Sieliwierstow
opublikowano: 2013-04-30 00:00

Handel: W porównaniu z innymi europejskimi krajami Polska ma mało dobrze zarządzanych traktów handlowych w dużych miastach

Londyńska Oxford Street tętni życiem o każdej porze dnia i nocy, można tam zrobić zakupy — począwszy od ubrań przez elektronikę po sprzęt sportowy, napić się kawy, zjeść kolację i obejrzeć mecz. Podobnie jest w czeskiej Pradze czy na berlińskiej Kurfürstendamm.

— Jednym z powodów słabszego rozwoju ulic handlowych w Polsce są zniszczenia wojenne — wiele ciągów pieszych zostało poprzerywanych, a ulice handlowe ich potrzebują. Problemem jest też skomplikowana struktura własności wielu budynków. Od ulic handlowych w Polsce odstraszają również budynki stojące w ruinie, bo nawet jeśli jedna kamienica jest odnowiona, to stojąca obok niej nie, a w takim otoczeniu na pewno nie pojawią się luksusowe marki — mówi Tomasz Górski, starszy negocjator, z działu powierzchni handlowych, Cushman & Wakefield.

Bariery do pokonania

W centrum Warszawy od kilku lat trwają próby stworzenia ulic handlowych z prawdziwego zdarzenia, przebiega to jednak dość opornie. Odnawiane są pojedyncze budynki, lub fragmenty ulic. Kilka starszych obiektów zostało przebudowanych i dostosowanych do współczesnych standardów, np. Dom Dochodowy o Trzech Frontach na Placu Trzech Krzyży, niektóre kamienice przy Nowym Świecie, gdzie pojawiły się znane marki, m.in. H&M, Orsay, Douglas, Empik i Sephora oraz niewielki dom handlowy Mysia 3 przy ulicy Mysiej.

Ponadto powstało kilka nowych budynków, np. Dom Handlowy vitkAc przy Brackiej, gdzie mieszczą się światowe marki luksusowe, Holland Park przy Placu Trzech Krzyży czy Chmielna 25 powstająca przy ulicy Chmielnej. — Jedną z największych przeszkód dla rozwoju ulic handlowych w Polsce jest brak spójnej polityki zagospodarowania przestrzeni w centrum. O jej opracowanie nie zabiegają zarówno władze miasta, jak i sami właściciele.

Dla znanych marek najkorzystniejsza jest natomiast taka sytuacja, w której jest jeden właściciel, mający spójną politykę najmu, wybierający marki z podobnej półki lub branży, dbający o kwestie estetyczne i techniczne — tłumaczy Anna Wysocka, dyrektor działu najmu powierzchni handlowych w Polsce, Jones Lang LaSalle.

Czas na zmiany

Przy stołecznych ulicach handlowych dominują najemcy z dwóch kategorii: gastronomii oraz mody i akcesoriów. Na każdą z nich przypada po około 30 proc. lokali. Czynsze za lokale z modą w najlepszych ppunktach wynoszą od 80 do 95 EUR/mkw./miesięcznie. W Pradze, której rynek jest zbliżony do naszego, te stawki są prawie dwukrotnie wyższe. To pokazuje, że u nas jest jeszcze spory potencjał do rozwoju.

— Jest wiele marek luksusowych, które chciałyby się pokazać w Polsce, lecz z zasady nie otwierają sklepów w galeriach handlowych i to właśnie dla nich przy ulicach nie ma odpowiednich lokali. To, czy w Polsce będą się rozwijały ulice handlowe, zależy od tego czy właściciele dostosują lokale do wymagań najemców. Potrzebny jest także spójny sposób zarządzania.

W wielu krajach europejskich właściciele budynków położonych wzdłuż ulic handlowych zbierają się w grupy i oddają swoje budynki w zarządzanie jednej firmie, co pozwala na wprowadzenie spójnego pomysłu na daną okolicę. Konieczna jest też współpraca właścicieli z miastem. Jeżeli stworzymy najemcom odpowiednie warunki, to z pewnością się tu pojawią — ocenia Tomasz Górski.

Od kilku lat widoczne są zmiany na najważniejszych ulicach handlowych, a sytuację może poprawić otwarcie centralnego odcinka drugiej linii metra. Będzie to sprzyjać rozwojowi Nowego Światu, a dodatkowo może przyczynić się do powstania nowego ciągu handlowego wzdłuż ulicy Świętokrzyskiej.

— Choć prawdą jest, że Polacy są przyzwyczajeni do zakupów w centrach handlowych z szeroką ofertą pod jednym dachem, do których można dojechać samochodem, to pojawia się grupa klientów, szczególnie młodszych, którzy szukają nowych sposobów spędzania wolnego czasu i przenoszą na lokalny rynek zachowania zakupowe, z jakimi zetknęli się np. podczas zagranicznych podróży. W Polsce jest zapotrzebowanie zarówno na centra, jak i na ulice handlowe, dlatego będą one się rozwijać równolegle — prognozuje Anna Wysocka.