Koniec trwającej trzy sesje serii spadków na amerykańskich rynkach akcji. Nastroje inwestorów poprawiła wiadomość o wyższym niż oczekiwano wzroście gospodarczym w Chinach w drugim kwartale, a także deklaracja szefa Fed, że bank centralny jest gotów nadal stymulować ożywienie amerykańskiej gospodarki, nawet kontynuując zakupy aktywów na rynku. Wystąpienie Bena Bernanke przed Komisją Usług Finansowych Izby Reprezentantów początkowo wywołało duże wzrosty na rynkach akcji. W pewnym momencie wartość średniej Dow Jones rosła już o 165 pkt. Potem jednak optymizm stopniowo gasł. Lider Izby Reprezentantów, John Boehner, przypomniał inwestorom, co jest obecnie ważne, mówiąc, że nie ma gwarancji osiągnięcia porozumienia w sprawie podwyższenia przez Kongres zapisanego w budżecie limitu zadłużenia USA do 2 sierpnia. Szef Departamentu Skarbu twierdził, że niedotrzymanie tego terminu może oznaczać ogłoszenie przez USA częściowej niewypłacalności. Z kolei Richard Fisher, szef Fed w Dallas, dał do zrozumienia, że trzecia runda ilościowego luzowania polityki pieniężnej, tzw. QE3, jest mało prawdopodobne.
Ostatecznie indeksy rynków akcji wzrosły umiarkowanie. Dużym popytem cieszyły się bardziej bezpieczne aktywa: obligacje skarbowe USA i złoto, które osiągnęło w środę najwyższą w historii cenę. Dolar słabł, co pomogło wzrosnąć cenom surowców, także ropie. Z 10 głównych segmentów S&P500 wzrosły indeksy 8. Najmocniej spółek materiałowych (0,8 proc.), energii (0,7 proc.) oraz z kategorii consumer discretionary (0,5 proc.). Wzrost apetytu na ryzyko widać było po słabych notowaniach spółek z segmentów „defensywnych”, tj. dóbr codziennego użytku (0,0 proc.), usług telekomunikacyjnych (-0,1 proc.) i użyteczności publicznej (-0,2 proc.). Na zamknięciu rosły kursy 60 proc. spółek z S&P500. Podobnie było na rynku spółek technologicznych. Spośród 30 blue chipów ze średniej Dow Jones 22 drożały na zamknięciu. Najmocniej Caterpillar, producent ciężkiego sprzętu budowlanego, Merck, producent leków, i Walt Disney, koncern medialny.