Wiele wskazuje na to, że 2003 r. będzie ostatnim rokiem funkcjonowania UMiRM-u. Marek Bryx, prezes UMiRM, zapowiada, że urząd będzie pracował w normalnym trybie.
„Puls Biznesu”: W grudniu 2002 r. Sejm zadecydował o przedłużeniu działania Urzędu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast (UMiRM) o rok — do końca 2003 r. Pozostawienie urzędu, którego likwidacja związana była z polityką taniego państwa, kłóci się z tym założeniem?
Marek Bryx: Są dwie grupy powodów, które zdecydowały o przedłużeniu istnienia UMiRM-u. Pierwszą z nich stanowią sprawy będące kontynuacją prac urzędu oraz jego codzienna działalność w ramach statutowych obowiązków.
W UMiRM-ie, w 2002 r. powstały trzy olbrzymie akty prawne: nowelizacja ustawy dotycząca premii gwarancyjnych i rozliczeń, ustawa o kredycie o stałej stopie oraz ustawa o zasadach finansowania inwestycji mieszkaniowych. Tworzenie takich aktów to przecież nie tylko ich pisanie i dyskusja sejmowa, ale także gromadzenie informacji, przeprowadzanie konsultacji. Nie można zapomnieć o wspomnianej już codziennej pracy urzędu, który wydaje rocznie ponad 5 tys. decyzji, w tym między innymi o nadawaniu licencji pośrednikom nieruchomości.
Drugą grupą powodów jest założenie, że stworzenie nowej jednostki administracyjnej z połączenia UMiRM-u i Ministerstwa Infrastruktury ma zaowocować powstaniem skutecznej organizacji, a to wymaga czasu. Dlatego dobrze się stało, że proces ten potrwa jeszcze rok. W przeciwnym razie reorganizacja mogłaby negatywnie odbić się na jakości pracy Ministerstwa Infrastruktury w jego nowej formie. Uważam, że w tym przypadku ważniejsza od idei taniego państwa i oszczędności administracyjnych jest dbałość o to, aby po zakończeniu procesu łączenia ministerstwo działało sprawniej niż dwie jednostki administracyjne istniejące przed połączeniem.
Sądzi Pan, że możliwe jest zbudowanie sprawnej struktury administracyjnej zaledwie w rok?
— To przecież dużo czasu. Wystarczy, aby zakończyć to, nad czym już pracujemy i przemyśleć wnikliwie wszelkie sposoby jak najlepszego dołączenia mieszkalnictwa do Ministerstwa Infrastruktury.
Praca w UMiRM-ie w 2002 r. naznaczona była świadomością, że to ostatni jego rok. Obserwowaliśmy dużą aktywność urzędu. Z czego jest Pan szczególnie zadowolony?
— Mogę pochwalić się kilkoma rzeczami — szczególnie ustawą o zagospodarowaniu przestrzennym, którą co prawda przygotował departament ładu przestrzennego, jednak w prace nad nią zaangażowany byłem osobiście. Uważam, że zastępuje ona gorsze prawo — lepszym. Jeśli zostanie uchwalona, to w Polsce przez około 10 lat obowiązywać będzie dobre i dostosowane do obecnych potrzeb prawo. Zakładam, że wraz z rozwojem gospodarki po 10 latach powstanie potrzeba stworzenia nowych rozwiązań. Podobnie było z ustawą z 1994 r., dobrą, gdy powstawała, ale mało przystającą do obecnej rzeczywistości. Wtedy np. ustawodawca nie mógł przewidzieć pewnych patologii, np. protestów przeciwko inwestycjom tylko po to, aby na tym zarobić. Dlatego trzeba było przeprowadzić tę nowelizację. Zadowolony jestem także z ustawy o kredycie o stałej stopie. Autorem pomysłu był wprawdzie wicepremier Marek Pol, ale sposób realizacji tej ustawy, porozumienia z bankami, dzięki którym mam nadzieję, że ustawa ta zostanie wprowadzona w życie, jest również wynikiem mojego zaangażowania.
Są jednak zapewne sprawy, które nie przyniosły Panu satysfakcji.
— Oczywiście. Przecież mimo naszych wysiłków nie udało się doprowadzić do uchwalenia przez Sejm ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym. Liczyłem na to, tymczasem różne lobby wydłużały proces legislacji poprzez zgłaszanie kolejnych poprawek. Szkoda, że nie udało się nam spowodować zwiększenia inwestycji w sektorze budownictwa, w tym szczególnie w dziedzinie budownictwa mieszkaniowego.
Co jeszcze wydarzy się w UMiRM--ie w 2003 r.?
— Trwa proces uchwalania kilku ustaw. Ujawniają się też nowe obszary, które wymagają naszej szybkiej interwencji. Mam tu na myśli przede wszystkim kwestie mienia zabużańskiego, dopłat do czynszów i budownictwa komunalnego. Wszystko to sprawy niełatwe i na dodatek bezpośrednio związane z budżetem państwa, którego stan nie budzi nadziei na szybkie ich rozwiązanie.
Wspomniał Pan o kontrowersyjnych ostatnio sprawach związanych z budową mieszkań komunalnych i wielkością dopłat do czynszów dla osób spełniających kryteria socjalne. Jakie są pomysły UMiRM-u na rozwiązanie tych problemów?
— Nie uda się rozwiązać problemów budowy mieszkań komunalnych, ani dopłat do czynszów jeżeli nie ma na to pieniędzy w budżecie! W przypadku mieszkania komunalnego, gmina musi mieć dochody, z których będzie mogła finansować takie budowy. Możemy oczywiście stworzyć system emisji obligacji czy wieloletnich kredytów, ale przecież nie uciekniemy w ten sposób od pytania, skąd wziąć pieniądze, aby potem zaciągnięte długi spłacać. Będziemy chcieli opracować właśnie taki system. Bez zrozumienia wagi tych spraw przez społeczeństwa lokalne i przyzwolenia na takie inwestycje, nic nie uda się zrobić.
Podobnie wygląda problem dopłat do czynszów. Jesteśmy w sytuacji, gdy z jednej strony czynsze zaczynają mieć charakter rynkowy (limitowane wysokością 3 proc. wartości odtworzeniowej), a z drugiej na gminach ciąży obowiązek pomocy biedniejszej części społeczeństwa w utrzymaniu mieszkania i wypłaty dodatku mieszkaniowego osobom spełniającym kryteria. I znowu pojawia się problem dochodów własnych gminy i ich dzielenia. Gminy zasilane są wprawdzie środkami budżetowymi na ten cel, ale przy obecnym zubożeniu społeczeństwa i możliwości podnoszenia czynszów przez właścicieli, wydają znacznie więcej niż otrzymują. Oczywiście można ograniczać kryteria, ale to nie jest dobre rozwiązanie. Moim zdaniem, należy dać gminom większą możliwość samodzielnego ich określania. Jednak mogłoby to nas narazić na zarzut o łamanie konstytucji. Wtedy bowiem jedna gmina będzie mogła dać więcej niż druga osobom w podobnej sytuacji materialnej. Mamy jednak projekty rozwiązania tych problemów. Tu kłopotem jest dziura budżetowa.
Kiedy więc poznamy projekty nowych ustaw?
— Chcielibyśmy je przedstawić pod koniec I kwartału 2003 r.
Jaki wpływ na mieszkalnictwo w Polsce będzie miało wprowadzenie podatku VAT w budownictwie?
— Moim zdaniem, z VAT-em nie jest źle. Mamy okres przejściowy do 2007 r., jeśli chodzi o podatek na nowe mieszkania, tak więc przez najbliższe 4 lata obowiązywać będzie stawka 7 proc. Są bardzo duże szanse, że po tym okresie uda się nam zachować tę wysokość dla tzw. budownictwa socjalnego. Pamiętajmy, że są kraje Piętnastki, w których terminem tym określa się nawet mieszkania o powierzchni bliskiej 100 mkw.
W związku z tym mam nadzieję, że w naszym kraju będzie to zasadnicza większość budowanych mieszkań. Wysokość VAT-u na materiały budowlane to w każdym kraju podstawowa stopa tego podatku.