Umoczone w w inie

Karolina Guzińska
07-07-2006, 00:00

Siądź nad brzegiem morza pod kwitnącą mimozą, sącząc brandy sour i pogryzając pestki słonecznika...

Cypryjska kuchnia — lekka, śródziemnomorska, z wpływami wielu kultur. Nawet brytyjskiej.

— Charakterystyczne danie to rybne meze: od kilku do 20 rodzajów ryb i owoców morza. Kelner wciąż donosi biesiadnikom wyładowane talerze. Zaczyna od przystawek: maleńkich rybek, obtoczonych w mące i usmażonych na głębokim oleju. Smakują jak chipsy! Potem ośmiorniczki w czerwonym winie, ślimaki w sosie pomidorowym... Aż po dużą, maślaną rybę. Na stole stoją też sałaty, pieczywo, wino — opowiada Marzena Olejnik, dyrektor Cypryjskiej Organizacji Turystycznej.

Za takie obżarstwo płaci się 4 cypryjskie funty od osoby (28 zł). Porcje są ogromne. Dla 4 osób 2 meze to aż nadto...

Obfite żniwa

— Zanim Cypryjczycy upieką czy usmażą mięso, często moczą je w winie, by dodać mu smaku —twierdzi Marzena Olejnik.

Najpopularniejsze dania to: lountza — wędzone i marynowane kawałki wieprzowiny, keftedes — mięsne kuleczki, loukanika — wędzone kiełbaski, afelia — wieprzowina gotowana w czerwonym winie, moussakas — paszteciki z warstw siekanego mięsa, ziół i warzyw, stifado — cebulowy gulasz z wołowiny. Pyszny jest także kozi ser halloumi. Twardy, wędzony, wyrabiany ekologicznie. Cypryjska ziemia rodzi figi, daktyle, orzechy, oliwki... Truskawki dojrzewają kilka razy w roku, rośnie też miejscowa odmiana słodkiego ziemniaka.

— Cytryny, limonki, pomarańcze, mandarynki sprzedawane są prosto z drzewa, jeszcze z listkami. Ich matowa skórka dowodzi, że owoców nie pryskano. Niewiarygodnie soczyste, kosztują zaledwie pół funta za kilogram (3,5 zł) — zachwyca się Marzena Olejnik.

Warzywa, owoce, ryby, przyprawy — wszystko świeże i pachnące — kupuje się na bazarach pod gołym niebem. Za przysłowiowe grosze. Na targowisku w starej części Limassol handluje się codziennie, podobnie jak na starówce w Pafos. Za to na placu Ochi w Nikozji sprzedawcy pojawiają się tylko w środy.

Zachwyt faraona

Jesienią wyspę ogrania szaleństwo — Dionizje, święto wina. Hołd składany Dionizosowi i zabawa przez kilkanaście dni.

— Na Cyprze nie ma złych win. Nawet stołowe są dobre. I tanie: od 1,65 funta za butelkę (11,5 zł) — przekonuje Marzena Olejnik.

Turyści znajdą szlaki winne na północ od Limassol i Pafos. Zarówno wielkie winnice, jak i małe rodzinne firmy. Pracują w nich 3-4- -osobowe rodziny, zatrudniając 2 pracowników sezonowych. Produkują tylko 30 tys. butelek rocznie. Część eksportują — klientami piwniczek są m.in. szwajcarskie hotele.

— Winiarze kształcą się w Kalifornii lub we Francji. Potem wracają, by zająć się rodzinnym biznesem — opowiada Marzena Olejnik.

Prawdopodobnie receptury portugalskiej madery i węgierskiego tokaju opracowano na bazie cypryjskich przepisów. Bo wina produkowano na wyspie już 2 tys. lat przed Chrystusem. Pili je egipscy faraonowie, król Salomon wysławiał je w poematach, cenili je Grecy i Rzymianie. Jedno z najstarszych win świata — Commandaria Alasia — pamięta czasy Ryszarda Lwie Serce. Pija się je do deserów, owoców, orzechów i kawy. A jeśli mowa o deserach, cypryjski posiłek warto zakończyć soutzoukos — lokalnymi ciągutkami z migdałów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Guzińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Umoczone w w inie