Wszyscy ci, którzy podpisali z pracodawcą umowę o dzieło, od 1 maja mają spory problem. Trudno ocenić, czy powinni płacić VAT.
Niekiedy zdarza się tak, że oprócz umowy o pracę, specjalista zawiera z pracodawcą dodatkowo umowę cywilnoprawną o wykonanie określonego dzieła. O ile podlega ono ochronie na podstawie przepisów o prawie autorskim, powoduje, iż specjaliście mającemu wówczas status twórcy, przysługuje prawo do wyższych, 50-proc. kosztów uzyskania przychodu. Takie rozwiązania są dość częste wśród pracowników naukowych na uczelniach lub programistów w firmach.
Kuriozalny zapis
— Kuriozum polega na tym, że choć w art. 15 ustawy o VAT wyraźnie przewidziano brak opodatkowania tym podatkiem tego typu umów o dzieło, zawartych z obecnym pracodawcą, to jednocześnie w tej samej ustawie zapisano, iż usługi twórców w rozumieniu przepisów ustawy o prawie autorskim, wynagradzane w formie honorariów za przekazanie lub udzielanie licencji do praw autorskich, podlegają 7-proc. stawce — komentuje Leszek Białoń, doradca podatkowy w firmie KPMG.
Sugerowałoby to jednak, że każdy twórca jest podatnikiem VAT i powinien się zarejestrować na ten podatek
— Obecne literalne brzmienie przepisów uniemożliwia w praktyce postawienie jednoznacznej diagnozy — zauważa Leszek Białoń.
Trudne jest również odgadnięcie celu, jaki przyświecał ustawodawcy przy wprowadzeniu takich regulacji.
Jakie jest wyjście
Zdaniem Leszka Białonia tak naprawdę pozostaje tylko... zdrowy rozsądek.
— Umowy o dzieło podlegają VAT jedynie w takich sytuacjach, gdy twórca występuje jako wolny strzelec, czyli prowadzi własną działalność gospodarczą, sam sobie opłaca składki na ZUS i nie jest związany ze swoim zleceniodawcą umową o pracę. Natomiast wszyscy ci, którzy wykonują dzieło będąc jednocześnie związani z mocodawcą umową o pracę, gdzie pracodawca płaci ich ZUS również od dzieła, pozostają na starych zasadach poza VAT i nie muszą wystawiać faktur — wyjaśnia Leszek Białoń.