Umowy do poprawki

Iwona JackowskaIwona Jackowska
opublikowano: 2014-02-24 00:00

Nowa umowa projektowa czy modyfikacja obecnych przepisów? Pracodawcy chcą większej elastyczności w zatrudnianiu

Terminowe umowy o pracę będą zawierane inaczej niż obecnie. To w zasadzie pewnik, choć do finału prac jeszcze daleko. Być może klarowniejszy obraz przyszłych zmian przyniesie pierwsze w tym roku posiedzenie Komisji Trójstronnej ds. Społeczno-Gospodarczych. Niewykluczone, że odbędzie się ono na przełomie tego i następnego miesiąca.

Nowy rodzaj umów

Dyskusja dotyczy ograniczenia liczby kolejnych, następujących po sobie umów o pracę na czas określony, o co głównie zabiegają związki zawodowe. Mowa jest także o ustaleniu maksymalnego czasu ich trwania.

— Wariantów jest kilka, np.: 18 miesięcy (propozycje związków zawodowych) i 36 miesięcy z pewnymi wyjątkami (postulaty pracodawców) — wyjaśnia dr Grażyna Spytek-Bandurska, zastępca dyrektora Departamentu Dialogu Społecznego i Stosunków Pracy Konfederacji Lewiatan, uczestnicząca w pracach Komisji Trójstronnej. Rozmowy dotyczą również możliwości wprowadzenia do kodeksu pracy nowego rodzaju umów — tzw. umów projektowych. Jak już pisaliśmy w „PB”, byłyby one zawierane ze specjalistami z danych dziedzin na okres wykonania określonego projektu, bez ustalania z góry terminu jego realizacji. Umowa byłaby umową o pracę, a osoba ją wykonująca byłaby zatrudniona wyłącznie do określonego zadania. Takie umowy pozwoliłyby pracodawcom na większą elastyczność w zatrudnianiu pracowników.

— Tego rodzaju umowy byłyby przydatne w działalności szkoleniowej, badawczej, gdy przewiduje się kadencyjność stanowisk pracy — mówi ekspertka Lewiatana.

Resort pracy nie wyklucza

Pomysł umów projektowych nie był jednak na razie szeroko dyskutowany — dowiedzieliśmy się w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej (MPiPS). Nie znaczy to jednak, że nie będzie podejmowany.

— W pracach nad ograniczaniem umów terminowych nie możemy pominąć tej kwestii i należy uwzględnić tę formę w pracach nad koncepcją zmian. Zwłaszcza umożliwienie szerszego stosowania jej dla mikroi małych przedsiębiorstw, a także innych podmiotów w przypadku, gdy zatrudnienie opiera się na zleceniu przez inny podmiot lub finansowaniu — poinformowano nas w Biurze Promocji i Mediów MPiPS.

Resort przypomina, że zadeklarował prace nad ograniczeniem stosowania umów na czas określony i trwają prace nad stanowiskiem do propozycji związkowych w tej sprawie. W stanowisku tym będzie także odniesienie do umów na czas wykonywania określonej pracy. Gotowego projektu jeszcze nie ma, lecz są założenia, które zostaną przekazane wraz z przystąpieniem do rozmów. Ministerstwo przypomina, że w kodeksie pracy są dwa rodzaje umów terminowych: na czas określony i na czas wykonywania określonej pracy. Ta druga w zasadzie odpowiada idei umowy projektowej.

— To prawda. Problem tylko w tym, że obecne przepisy nie dopuszczają możliwości wypowiedzenia umowy zawartej na czas wykonania określonej pracy, chyba że chodzi o likwidację stanowiska pracy — wyjaśnia dr Grażyna Spytek-Bandurska.

Jej zdaniem, zdarzają się sytuacje, w których realizacja przedsięwzięcia nie przebiega po myśli stron, lecz wycofać się nie można. Umowa projektowa dawałaby możliwość rozstania się z pracownikiem za porozumieniem stron, a gdy to niemożliwe — za wypowiedzeniem.

— Obecna umowa zawierana na czas wykonania określonej pracy (czyli np. na projekt, remont, sporządzenie sprawozdań, projekt restrukturyzacyjny itp.) wydaje się na pierwszy rzut oka najbardziej elastyczna, co zbliża ją do umów cywilnoprawnych. Zachowuje jednak pracownicze zalety, takie jak brak ryzyka gospodarczego, podporządkowanie przełożonemu i przywileje pracownicze — wyjaśnia cechy takiej umowy Marta Ślusarska-Gajek z Kancelarii Prawnej Gajek i Wspólnicy.

— Brak możliwości rozwiązania takiej umowy za wypowiedzeniem zapewne skutecznie zniechęca pracodawców do stosowania tych umów i stanowi dla nich istotne ryzyko — przyznaje Marta Ślusarska-Gajek. Katarzyna Michalak-Oleszczuk, adwokat z Kancelarii Nowakowski i Wspólnicy, uważa natomiast, że umowa o pracę na czas wykonania określonej pracy spełnia analogiczne cele do stawianych umowie projektowej. — Obie gwarantują pracownikom pełnię uprawnień pracowniczych i ubezpieczeniowych — podkreśla adwokat.

Legislacyjny problem

— Nie upieramy się, aby przedsięwzięcia projektowe były realizowane wyłącznie na podstawie umów projektowych. Mogą być też prowadzone z wykorzystaniem obecnych rozwiązań kodeksu pracy. Należałoby je tylko zmodyfikować. Problem w tym, że nie wiadomo, jak to prawnie zapisać, żeby nie stwarzać pola do nadużyć, a więc uzależnić od charakteru świadczonej pracy — mówi przedstawicielka Lewiatana.

Jej zdaniem jednak nie można z góry zakładać, że będą przez pracodawców stosowane z naruszeniem prawa, ponadto na straży praw pracowniczych stoją inspekcja pracy i sądy. Marta Ślusarska-Gajek twierdzi, że obecne przepisy dają stronom racjonalną swobodę w kształtowaniu stosunku pracy i nie ma potrzeby tworzenia kolejnego rodzaju umowy.

— Jeśli jednak maksymalny czas obowiązywania umów na czas określony zostanie skrócony do postulowanych 18 miesięcy, to konieczne wydaje się zmodyfikowanie zasad zawierania umów na czas wykonania określonej pracy. Powinny one przewidywać możliwość dłuższego okresu obowiązywania niż zakładane półtora roku, bo przecież czas wykonania jakiegoś zadania albo projektu (np. budowa domu czy proces restrukturyzacji) często będzie dłuższy. Konieczne jest także dopuszczenie możliwości wypowiadania takich umów — ocenia przedstawicielka Kancelarii Prawnej Gajek i Wspólnicy.

Cechy umowy na czas wykonania określonej pracy
termin warunkowany realizacją konkretnego zadania
brak możliwości wypowiedzenia przed upływem terminu
inne elementy są takie same jak w umowie na czas określony, czyli cechuje ją podporządkowanie pracodawcy czy prawo do urlopu, a wszelkie warunki wykonywania pracy (miejsce, czas, wynagrodzenie) muszą być określone na piśmie.