Unia finansuje projekty badań
Polskie firmy mogą być pełnoprawnymi uczestnikami programu UE
NARODOWA PRZYWARA: Przeszkodą w wykorzystywaniu możliwości, jakie daje uczestnictwo w programach finansowanych przez UE, jest brak u Polaków doświadczenia we współpracy z podmiotami z innych państw — mówi Leszek Chmielewski, koordynator programu 5 PR UE. fot. GK
Polskie firmy i jednostki naukowo-badawcze mają szansę uzyskania środków na przeprowadzenie potrzebnych im badań lub sprawdzenie w praktyce stworzonych przez nie, a nie przetestowanych technologii. Wymaga to jednak wejścia w skład konsorcjum kilku podmiotów z różnych państw, powoływanego w celu wykonania dofinansowanych badań.
„Puls Biznesu”: Czym jest finansowany przez UE 5 Program Ramowy Badań Rozwoju Technologicznego i Prezentacji (5 PR UE)?
Leszek Chmielewski: Jest największym programem badawczo-technologicznym, organizowanym przez Unię Europejską. Badania rozwoju technologicznego są skierowane na określone technologie, produkty, usługi. Natomiast prezentacje oznaczają rodzaj projektów, w których chodzi o to, że wykazuje się możliwość zastosowania w praktyce istniejącej już, lecz nowej i jeszcze nie zbadanej technologii. W ramach całego 5 Programu Ramowego zawartych jest kilka koncepcji tematycznych, skierowanych na określone dziedziny.
— Co to jest program badawczy?
— To program badań stosowanych. Jest skierowany nie tylko do zespołów naukowych lecz przede wszystkim do przedsiębiorstw i instytucji — również do administracji.
— Na jakich zasadach Polska uczestniczy w 5 PR?
— Uczestnictwo Polski jest oczywiście zdecydowanie mniejsze niż państw-członków UE, które od wielu lat startują na zasadach konkursowych w tego typu przedsięwzięciach. Jeżeli porównamy liczbę zgłoszonych i wygrywających uczestników, np. w Niemczech czy Wielkiej Brytanii, to będziemy tam mieli 2-3 tys. zgłoszonych firm, z których 20 proc. wygrywa. W Polsce natomiast mamy przeciętnie 100-250 uczestników, z czego 12-14 proc. to zwycięzcy. Dysproporcja jest więc bardzo duża.
— Z czego ona wynika?
— Po pierwsze jesteśmy jeszcze nowicjuszami. Braliśmy udział w 4 Programie Ramowym, ale tylko w ograniczonym zakresie, dostępnym dla krajów nie będących członkami UE. Ale w 5 PR Polska jest już uczestnikiem niemal pełnoprawnym, bo w 98 proc. Druga rzecz to to, że Polska (jak każdy kraj uczestniczący w PR UE) płaci składkę proporcjonalną do PKB. Nasz produkt jest 10 razy niższy niż pozostałych partnerów i dlatego mamy proporcjonalnie mniejszy udział w programie.
— Czy są jeszcze inne czynniki, które decydują o skromnym udziale polskich firm w tym programie?
— Niestety tak. Posłużę się tutaj przykładem projektu CRAFT, który dotyczy wspólnych badań małych i średnich przedsiębiorstw. Podmioty z tej grupy, które chcą przeprowadzić np. badania rynkowe, a nie mają na to środków, mogą je uzyskać z UE. Jeśli chodzi o projekty CRAFT, polskie firmy mówią: no tak, ale my jesteśmy nowicjuszami, więc będzie nam trudno taki projekt stworzyć. Otóż ponad 60 proc. firm zachodnich, które biorą w nim udział, też nie ma w tym względzie doświadczenia. Problem polega na tym, że Polacy są indywidualistami, każdy uważa, że sam potrafi dobrze przygotować projekt. W naszym kraju konkursy w ramach PR UE wygrywają wybitni. A tych jest niewielu. Przeciętna polska firma nie jest w stanie sama dobrze przygotować projektu, czytając informatory, poradniki itp. Tutaj potrzebne są umiejętności, m.in. przygotowania prezentacji w obcym języku według ściśle określonych standardów UE.
— Jak temu zaradzić?
— Podjęliśmy akcję kontaktowania się z polskimi autorami projektów, które przegrały w konkursach 5 PR. Jest sto kilkadziesiąt takich zespołów. Namawiamy je do ponownego udziału. Okazuje się, że znaczna ich część nie wiedziała o istnieniu Krajowego Punktu Kontaktowego 5 PR UE i sieci jego lokalnych oddziałów. Poza tym rozesłaliśmy kilkadziesiąt tysięcy ulotek informacyjnych do różnych firm i instytucji. Staramy się kontaktować z izbami gospodarczymi, prowadzimy serwis internetowy.