Unia powinna złagodzić prawo dla kandydatów

Mira Wszelaka
02-07-2001, 00:00

Unia powinna złagodzić prawo dla kandydatów

Kraje, które teraz próbują przystąpić do Unii, mają dużo trudniejszą drogę niż ich poprzednicy. To wina coraz ostrzejszego prawa wspólnotowego. Polscy ekonomiści proponują, by przynajmniej część przepisów, które ograniczają tempo wzrostu gospodarczego, nie obowiązywała obecnych kandydatów.

Podstawą do budowania i funkcjonowania jednolitego rynku europejskiego jest spójne respektowane przez wszystkich członków UE prawa wspólnotowego tzw. acquis communautaire.

— Państwa kandydujące muszą w krótkim czasie przyjąć ogromną liczbę przepisów, które obecne kraje członkowskie przyjmowały przez wiele lat, a na dodatek wiele z nich nie przyjęło ich jeszcze w całości. Kryteriów tych jest obecnie więcej niż podczas poprzednich rozszerzeń — twierdzi Witold Orłowski z Niezależnego Ośrodka Badań Ekonomicznych.

Hamulec w przepisach

Dodaje, że w efekcie integracja z Unią — zamiast wspomagać modernizację danego państwa — często wstrzymuje ją, nie pozwalając zastosować rozwiązań odpowiednich do stopnia rozwoju społeczno-gospodarczego i specyfiki krajów, które ubiegają się o akcesję.

— Tak dzieje się np. w negocjacjach dotyczących rolnictwa, które ograniczają się jedynie do dyskusji o doraźnych wskaźnikach ekonomicznych i barierach instytucjonalnych, pomijając sprawy najważniejsze, czyli uzgodnienie nowego europejskiego modelu wsi i jej miejsca polskiej w tym modelu — podkreśla Witold Orłowski.

Z kolei — jak zauważa Janusz Kaczurba, dyrektor Euroconsulting Krajowej Izby Gospodarczej — także w gospodarce europejskiej prawo w formie odgórnych dyrektyw uderza w konkurencyjność słabszych gospodarek państw kandydujących.

— Należałoby ograniczyć te rozwiązania, które nie stanowią rzeczywiście niezbędnych wymogów funkcjonowania jednolitego rynku i równej konkurencji, a jednocześnie mogą zdecydowanie ograniczyć dynamikę rozwoju gospodarczego nowych krajów członkowskich — uważa Witold Orłowski.

Pogoń za absurdem

Tymczasem europejskie acquis reguluje sposoby postępowania w wielu dziedzinach, niejednokrotnie posuwając się do absurdalnych zapisów i nakładania nowych standardów. Do historii przejdą: ujednolicona instrukcja obsługi przy korzystaniu z drabiny czy wymagane zakrzywienie ogórków lub średnicy truskawek. Jednak jednym z największych jest uznanie marchewki za owoc. Zdecydowano się na takie rozwiązanie tylko dlatego, że jedyny wytwórca dżemów marchewkowych — Hiszpania — musiałaby zakończyć ich produkcję. Powód? W Unii nie istnieje pojęcie dżemów warzywnych. Prościej było więc nazwać — na zasadzie wyjątku — marchewkę owocem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mira Wszelaka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Unia powinna złagodzić prawo dla kandydatów