UOKiK łaskawszy dla budowniczych mieszkań

Emil Górecki
opublikowano: 2014-10-09 00:00

Pogromca deweloperów jest gotów rozmawiać o naprawieniu ustawy regulującej rynek i rejestru niedozwolonych klauzul.

Obowiązująca od ponad dwóch lat tzw. ustawa deweloperska i pęczniejący katalog klauzul abuzywnych, prowadzony przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), to przyczyna bólu głowy prawie każdego dewelopera mieszkaniowego. Ustawa była pisana w pośpiechu, tuż przed wyborami, dlatego zawiera luki, które trudno uzasadnić troską o konsumentów. Wśród najważniejszych deweloperzy wymieniają brak precyzyjnego określenia, jakie informacje powinny znaleźć się w prospekcie inwestycji, usankcjonowania umów rezerwacyjnych, określenia dopuszczalnej różnicy powierzchni mieszkania na planie i w rzeczywistości. Branża zwraca też uwagę na inne wady — groźbę kary więzienia dla pracownika banku, który przelał pieniądze z rachunku powierniczego deweloperowi niezgodnie z rygorem ustawy, czy łatwość wycofania się z umowy deweloperskiej przez klienta. Rozpoczęły się już prace nad nowelizacją, projekt założeń ma zostać przyjęty przez rząd do końca roku.

— Przy dobrze opracowanych założeniach napisanie ustawy będzie łatwe. Z nowelizacją musimy zdążyć do końca kadencji Sejmu, z pewnością zostanie przyjęta do jesieni przyszłego roku. Organizacje deweloperów mogą uczestniczyć w jej konsultowaniu, czekamy na uwagi i propozycje, dokładnie je przeanalizujemy — zapewnia Łukasz Wroński, zastępca dyrektora departamentu ochrony interesów konsumentów UOKiK. Urząd antymonopolowy z ramienia rządu pilotował ustawę deweloperską, badał jej funkcjonowanie i przedstawił kierunki zmian. Zwrócił uwagę m.in. na potrzebę usankcjonowaniaumów rezerwacyjnych i określenia katalogu informacji wymaganych w prospekcie. Jednak jeszcze większą zmorą jest rejestr klauzul niedozwolonych, w którym już teraz jest kilkaset zapisów.

— Zdarza się, że zapisy umów, które jedne delegatury UOKiK przyjmują, są kwestionowane przez inne — zauważa — Konrad Płochocki, dyrektor Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD).

Często chodzi o sprawy nieistotne dla bezpieczeństwa klientów, jak np. kwestia umieszczania logo dewelopera na budynku. Niektóre delegatury wykluczają taką możliwość, nie zważając na to, czy wszystkie mieszkania w budynku są już sprzedane.

— Z powodu niespójnego orzecznictwa sądów my również mamy wątpliwości, czy decyzja wydana jednemu przedsiębiorcy staje się wiążąca dla innego. Tworząc rejestr klauzul niedozwolonych, musimy zakładać najbardziej niekorzystną sytuację dla klienta, więc jeśli przepis może być różnie interpretowany, przyjmujemy najgorszą wersję — tłumaczy Łukasz Wroński.

W styczniu ma zostać znowelizowana ustawa o prezesie UOKiK, która ma dać mu prawo do interpretacji przepisów. Do tej pory UOKiK bronił się przed propozycją branży, by

wspólnie wypracować wzór umowy deweloperskiej, który nie zawierałby klauzul abuzywnych. Twierdził, że może kontrolować dopiero istniejące umowy, a nie prototyp. Czy po nowelizacji będzie inaczej?

— Nie wydaje mi się. Prezes będzie wydawał raczej wskazówki, a nie glejt bezpieczeństwa. Nie jesteśmy w stanie opracować wzorców dla każdego rodzaju przedsiębiorców na rynku — mówi Łukasz Wroński. Deweloperzy za dobrą monetę biorą jednak sam fakt, że UOKiK w ogóle z nimi rozmawia, przed czym dotychczas się wzbraniał.