Upadek na życzenie

opublikowano: 13-01-2016, 22:00

W 2015 r. zbankrutowało 41 firm transportowych. W tym roku może być gorzej. Często z winy samych przedsiębiorców

Liczba bankructw nie jest w branży transportowej szczególnie duża, ale bardzo szybko rośnie — w 2015 r. o 11 proc. Przy czym zdaniem Pawła Trębickiego, dyrektora generalnego Raben Transport, większa liczba upadłości w 2015 r. nie wynika z niekorzystnej sytuacji makroekonomicznej.

Jednym z powodów upadłości w sektorze transportowym jest zbytni optymizm przedsiębiorcy podczas ożywienia rynku. Wielu kupuje wtedy dużo samochodów. Dobra koniunktura szybko mija, ale trzeba płacić raty za samochody, które nie pracują — mówi Andrzej Szymański, dyrektor zarządzający Dartomu.
Zobacz więcej

NA WŁASNĄ PROŚBĘ:

Jednym z powodów upadłości w sektorze transportowym jest zbytni optymizm przedsiębiorcy podczas ożywienia rynku. Wielu kupuje wtedy dużo samochodów. Dobra koniunktura szybko mija, ale trzeba płacić raty za samochody, które nie pracują — mówi Andrzej Szymański, dyrektor zarządzający Dartomu. BS

— Paradoksalnie: czarne chmury dopiero przed branżą. Mam na myśli ostateczną decyzję KE w sprawie niemieckiej ustawy o płacy minimalnej — MiLoG, wprowadzenie jej francuskiego odpowiednika — Loi Macron oraz dalsze losy strefy Schengen. Jak pokazał ostatni raport Deloitte, sam wpływ MiLoG-u na branżę transportu drogowego w Polsce może być ogromny — opowiada Paweł Trębicki.

Rok nie najgorszy

W raporcie Deloitte wyliczono, że w najgorszym scenariuszu koszty przedsiębiorstw transportowych wzrosną średnio o 600tys. zł, a 40 proc. firm odnotuje straty. A przecież część przewoźników już boleśnie odczuła skutki rosyjskiego embarga. Z drugiej strony jednak przewozy do Rosji to zaledwie kilka procent zleceń realizowanych przez polskie firmy transportowe, a możliwości odkucia się na innych kierunkach w 2015 r. nie brakowało.

— Liczba zleceń była stosunkowo stabilna, natomiast niskie ceny paliw i słabnąca złotówka pozytywnie przekładały się na rentowność sektora. Po stronie kosztowej przedsiębiorcy odnotowali natomiast znaczący wzrost wynagrodzeń kierowców, których brakuje w całej Europie, i o 10 proc. wyższe koszty aut z nową normą Euro6. Obiektywnie oceniając, nie był to jednak najgorszy rok — przekonuje Paweł Trębicki. Dlaczego więc przybyło bankructw przewoźników? Przyczyn można upatrywać w braku dojrzałości biznesowej. Transport drogowy to coraz bardziej regulowana przepisami branża ze średnią rentownością netto 2 proc.

— Nie dość, że biznes skomplikowany i odpowiedzialny, to jeszcze mało dochodowy. W takich warunkach najlepiej radzą sobie firmy, które stale podnoszą swoje kompetencje, zwiększają skalę działalności i optymalizują działania. Nielicznym się udaje, pozostali na fali rosnącego popytu na moce przewozowe dokupują kolejne auta, a kiedy koniunktura się osłabia lub pojawia się pierwszy poważny problem, jak awaria auta, uszkodzenie towaru, wysoki mandat czy niewypłacalność zleceniodawcy, to okazuje się, że ich działalność opierała się na kruchych podstawach — uważa Paweł Trębicki.

Zawsze z przodu

Podobnie sądzi Andrzej Szymański, dyrektor zarządzający Dartomu.

— Firmy transportowe są regularnie w czołówce rankingu upadłości. To wynik sytuacji rynkowej, ale nie tylko — ocenia.

Sytuacja rynkowa, a szczególnie zahamowanie wymiany handlowej UE z Rosją, powoduje, że wiele firm musiało znaleźć inne miejsce prowadzenia działalności. Chcąc jednak przestawić się na transport między UE a Polską, zderzyły się z inną rzeczywistością, w której trzeba spełnić wiele wymagań formalnych i ekologicznych oraz ponieść w związku z tym dużo wyższe koszty.

— Dla większości firm jest to bariera nie do przejścia. Poza tym trudno konkuruje się na nowym rynku z przedsiębiorstwami, które działają na nim od wielu lat. Problemem, który także może prowadzić do utraty płynności i w konsekwencji do upadłości firm, są bardzo długie terminy płatności. Przewoźnik drogowy większość kosztów opłaca, gdy się pojawiają. Tak jest z paliwem, opłatami autostradowymi, wynagrodzeniami, finansowaniem sprzętu. Tymczasem klienci stale wydłużają terminy płatności i dzisiaj warunkiem współpracy jest np. zaakceptowanie 120-dniowego okresu — opowiada Andrzej Szymański.

Powstaje dziura w przepływach pieniężnych, a brak rezerw finansowych prowadzi do utraty płynności.

— Jeszcze jednym elementem powodującym bankructwo jest zbytni optymizm przedsiębiorcy transportowego, gdy rynek się ożywia i rośnie popyt. Wielu kupuje wtedy dużo samochodów. Dobra koniunktura szybko mija, ale trzeba płacić raty za samochody, które nie pracują — mówi dyrektor zarządzający Dartomu.

Najdziwniejsze jest jednak to, że wielu przedsiębiorców upadłość firmy niczego nie uczy i po jakimś czasie zakładają kolejną. Administracyjne bariery wejścia do sektora są na tyle iluzoryczne, że szczęścia może próbować każdy. Konsekwencje odczuwają potem pracownicy, kontrahenci i klienci takich firm.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy