Upadłość STWK zależy dziś od jednej osoby...

Jarosław Królak
02-03-2001, 00:00

Upadłość STWK zależy dziś od jednej osoby...

...a bez porozumienia stron poważnie zagrożony jest start sezonu na Służewcu

Dzisiaj okaże się, czy sąd rozpocznie procedurę upadłościową STWK. Wszystko zależy od tego, czy wiceprezes spółki, będący też pracownikiem TS, kierowanego przez Władysława Jamrożego, złoży swój podpis na wniosku o zatrzymanie tej procedury.

Ważą się losy spółki Służewiec Tory Wyścigów Konnych. Pojawia się coraz więcej obaw, że w tym roku bomba nie pójdzie w górę. Wszystko zależy od jednego człowieka. Jeżeli Henryk Miś, członek zarządu STWK, nie złoży dzisiaj swojego podpisu na wniosku o niewszczynanie procedury upadłościowej, to sąd rozpocznie proces.

Do chwili zamknięcia numeru „PB”, nie było jeszcze wiadomo, jak potoczą się sprawy, ponieważ Henryk Miś znajduje się na zwolnieniu lekarskim do 9 marca. Wiadomo, że Henryk Miś jest pracownikiem TS, którego szef, Władysław Jamroży, nie jest zainteresowany rozwijaniem wyścigów konnych i konsekwentnie chce pozbyć się Służewca.

Wyrodna matka

Jedynym udziałowcem STWK jest Totalizator Sportowy, który kupił spółkę rok temu za symboliczną złotówkę od Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa. AWRSP pozostaje jednak właścicielem służewieckich nieruchomości, których rynkowa wartość szacowana jest na prawie 200 mln USD (ponad 800 mln zł). Nie jest tajemnicą, że chrapkę na te wartościowe pod każdym względem tereny w sercu stolicy ma wielu biznesmenów.

Umowa TS z AWRSP nakłada na Totalizator obowiązek zainwestowania w Służewiec 20 mln zł, pokrycia 5,6 mln zł długów STWK, zadbania o to, by spółka nie została zlikwidowana ani postawiona w stan upadłości oraz urządzania wyścigów konnych. Jak się okazuje, TS wywiązał się tylko z tego ostatniego postanowienia. W umowie zobowiązał się, że w razie niewywiązania się z tych ustaleń, zapłaci odszkodowanie gwarancyjne. AWRSP uważa, że może żądać na drodze sądowej od TS nawet 40 mln zł.

— Obecnie prezes AWRSP analizuje wszystkie możliwości manewru, wynikające z tej umowy — mówi Jan Wójcik, rzecznik agencji.

TS de facto także nie pomógł STWK spłacić długów, co m.in. przyczyniło się do tego, że prezes Służewca — Marek Przybyłowicz był zmuszony wnieść do sądu 17 stycznia 2001 r. wniosek o upadłość spółki.

— Teraz okoliczności sprawy uległy zmianie. 23 lutego uzyskałem zgodę Andrzeja Chronowskiego, ówczesnego ministra skarbu, na wycofanie wniosku o upadłość. Na podstawie wytycznych pisma do prezesa Tańskiego postanowiłem zwrócić się do sądu o jego wycofanie. Ponadto spółka w ograniczonym zakresie w sposób ciągły reguluje swoje zobowiązania. 26 lutego chciałem już cofnąć ten wniosek, ale nie było to możliwe bez podpisu Henryka Misia, drugiego członka zarządu STWK. Sąd dał nam na to czas do 3 marca — wyjaśnia Marek Przybyłowicz, prezes STWK.

Między nami ministrami

Sytuacja na Służewcu wzbudziła niepokój Adama Tańskiego, prezesa AWRSP. Jego zdaniem, działanie TS zmierzające do ogłoszenia upadłości STWK mogą przeszkodzić budowie nowego systemu organizacji wyścigów konnych. Do agencji docierają już głosy środowisk hodowców i właścicieli stajni, zaniepokojonych zagrożeniem prowadzenia wyścigów na Służewcu w 2001 r. Prezes Tański uważa jednak, że niewskazany byłby spór sądowy z TS. Jest zdania, że możliwa jest ugoda pod warunkiem, że Totalizator będzie organizował wyścigi przynajmniej do końca sezonu 2001 r.

Poproszony o komentarz prezes TS Władysław Jamroży odmówił wypowiedzi na ten temat.

Oddajcie 1 zł

Również poprzedni minister skarbu Andrzej Chronowski uznał, że sytuacja zagraża przyszłości wyścigów konnych w Polsce. Nieoficjalnie wiadomo, że były szef resortu skarbu był przeciwny upublicznianiu sporu, kierowaniu sprawy do sądu i dochodzeniu odszkodowania przez AWRSP. W piśmie z 23 lutego, skierowanym do Adama Tańskiego, Jarosława Bauca, ministra finansów oraz szefa Totalizatora, wyraził niepokój, że upadłość STWK może doprowadzić do utraty przez Skarb Państwa kontroli nad służewieckimi nieruchomościami. W tym samym dokumencie zaproponował, aby AWRSP i TS zawarły porozumienie, na mocy którego STWK wróciłoby — też za 1 zł — pod jurysdykcję agencji. Natomiast TS wypłaciłby AWRSP odszkodowanie w kwocie zapewniającej finansowanie działalności STWK przez najbliższy sezon. Po przekazaniu przez AWRSP nieruchomości na rzecz Jockey Clubu (tak stanowi ustawa o wyścigach konnych), agencja zdecydowałaby, czy STWK sprzedać lub zlikwidować.

Zarówno AWRSP, jak i TS nie zareagowały jeszcze na propozycje byłego ministra skarbu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Upadłość STWK zależy dziś od jednej osoby...