Urzędnicy upierają się, by zabrać kolei miliardy

KAP
opublikowano: 2012-01-13 00:00

Jeśli Bruksela odrzuci wniosek o przekazanie 1,2 mld EUR na drogi, polski rząd wyśle go jeszcze raz.

— Komisja Europejska wydała negatywną decyzję w sprawie przesunięcia 1,2 mld EUR unijnych dotacji z kolei na drogi — tak twierdzi Krzysztof Tchórzewski, wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Infrastruktury, poseł Prawa i Sprawiedliwości.

— Jeśli poseł ma tę decyzję, to niech ją pokaże. Ja takiego dokumentu nie widziałem. Siedzimy jak na rozżarzonych węglach, czekamy na oficjalne stanowisko Komisji Europejskiej, ale nawet jeśli będzie negatywne, ponowimy starania, by jednak uzyskać zgodę Brukseli— twierdzi Adam Zdziebło, sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego (MRR). Czy w nowym wniosku zmieni się kwota albo uzasadnienie? Do tej pory rząd argumentował, że PKP PLK nie są w stanie wydać unijnych pieniędzy, więc — aby ich nie zmarnować — chciał je dać drogowej dyrekcji.

— Kwota pozostaje taka sama. Wynika z naszych wyliczeń dotyczących możliwości inwestycyjnych kolei — podkreśla Adam Zdziebło. Bruksela od kilku miesięcy wysyła sygnały, że wolałaby, aby unijną kasę z PLK, zamiast na drogi, przekazać firmom kolejowym oraz na transport intermodalny.

— Komisji Europejskiej zależy, aby stosunek inwestycji drogowych do kolejowych był na poziomie 60 do 40, a u nas może być 80 do 20, stąd niechęć do polskiej propozycji — twierdzi Krzysztof Tchórzewski.

Kolejarze zawzięcie pracują, by zagospodarować oszczędności PLK. „Kłopot” w tym, że ich kwota nadal rośnie. Pomysł przekazania 1,2 mld EUR kolejowych zaskórniaków na drogi narodził się niemal rok temu. Od tego czasu pula urosła. W lipcu 2011 r. oszczędności, szacowane przez PLK, przekroczyły6 mld zł, a obecnie pojawiają się doniesienia, że kwota może dochodzić do nawet 8 mld zł. Sporą jej część PLK może przeznaczyć na rewitalizację linii (przywrócenie pierwotnych parametrów technicznych). Już w lipcu firma szacowała inwestycje w tej dziedzinie na 1,3 mld zł. W grę wchodzą także zakup taboru przez PKP InterCity oraz remont dworców i realizacja projektów intermodalnych. Okazuje się też, że — w zagospodarowaniu unijnych pieniędzy na zadania kolejowe — pomóc mogą samorządy.

— Właśnie wracam z konwentu marszałków, na którym mówiliśmy m.in. o inwestycjach.Projekty taborowe samorządów mogą być pomysłem na zagospodarowanie oszczędności PLK — twierdzi Andrzej Massel, wiceminister transportu.

Nowych oszczędności czy tych, które rząd chciałby przekazać na drogi? — I jednych, i drugich — twierdzi Andrzej Massel. Wygląda więc na to, że rząd działa dwutorowo. Nie zrezygnuje z zabiegania w Brukseli o przelew kasy z kolei na drogi, ale na wszelki wypadek szuka też projektów inwestycji w tory i pociągi. Krążą także pogłoski, że Bruksela wyda salomonowy wyrok i część kasy da kolejarzom, część drogowcom.