Urzędnicy zabrali dotacje na innowacje

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2019-05-08 22:00

Z powodu nieprawidłowej promesy kredytowej PARP i resort rozwoju zerwały kilka umów o dofinansowanie. Inwestorzy walczą w sądzie o swoje

Z tego artykułu dowiesz się:
  • Z jakiego powodu firmy straciły dofinansowanie ze środków unijnych
  • Jakie szanse wygrania sprawy w sądzie mają inwestorzy, którzy stracili dotacje
  • Jaką rolę w tej sytuacji odegrał bank

 

Miały być inwestycje w centra badawczo- -rozwojowe. Latem ubiegłego roku Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju (MIiR) oraz Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) wstrzymały jednak wypłatę dotacji 21 firmom, którym wcześniej je przyznały, ponieważ pracownicy banków udzielili im promes kredytowych bez wpisania ich do systemu.

21 fałszywych promes

PARP zaczęła weryfikację promes w marcu 2018 r. Zwróciła się do kilku instytucji finansowych z prośbą o potwierdzenie wystawienia dokumentów.

— Banki lub inne instytucje finansowe, na które wnioskodawcy powoływali się w przedstawionych promesach, nie potwierdziły ich wystawienia, a nawet przeprowadzenia jakichkolwiek procesów weryfikacji zdolności kredytowej wnioskodawców. Nie byli oni także w tym zakresie klientami wspomnianych instytucji finansowych. Większość firm złożyła więcej wniosków o dofinansowanie, w których również zidentyfikowano fikcyjne promesy. W związku z tym PARP złożyła do właściwych organów zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. W sprawie toczy się postępowanie prokuratorskie — mówi Andrzej Janyszko z departamentu komunikacji i marketingu PARP.

Takich przypadków było w agencji osiem: pięć umów w ramach Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój (POIR) i trzy w ramach Programu Operacyjnego Polska Wschodnia. W przypadku działania 2.1 wdrażanego przez MIiR feralnych promes było więcej.

— Z powodu posłużenia się przez beneficjentów niepotwierdzonymi promesami wypowiedziano 13 umów o dofinansowanie — mówi Stanisław Krakowski, dyrektor biura komunikacji MIiR.

Sześć spraw poszkodowanych firm z obu instytucji prowadzi Krzysztof Brysiewicz, partner zarządzający w kancelarii Brysiewicz & Wspólnicy. Firmy chciały zainwestować łącznie 200 mln zł, a dofinansowanie do projektów miało wynieść ok. 90 mln zł.

— W przypadku moich klientów chodziło o dokumenty wystawione przez Raiffeisen Leasing, obecnie PKO Leasing. Zarówno PARP, jak i MIiR decyzję o rozwiązaniu umów podjęły, nie czekając na jakiekolwiek wyjaśnienia od beneficjentów. Jedyną podstawą „podejrzenia” sfałszowania dokumentów były identyczne w zasadzie oświadczenia instytucji finansowej PKO Leasing, że promesy zostały udzielone z naruszeniem wewnętrznych procedur i przez osobę nieupoważnioną. Wyłącznie na podstawie tego oświadczenia PARP i MIiR powzięły podejrzenie o fałszerstwie dokumentów promes, które miało być dokonane w celu uzyskania dofinansowania. Tymczasem, jak się okazało, wszystkie podpisał były już dyrektor jednego z oddziałów, nie wprowadzając ich do wewnętrznego systemu banku. W tej sprawie moi klienci także złożyli zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa, a postępowanie w tym zakresie toczy się w prokuraturze — mówi Krzysztof Brysiewicz.

Urzędowa sprawiedliwość

PARP wypowiedziała umowy firmom z wadliwymi promesami ze skutkiem natychmiastowym. — Dotknęło to projektów na różnych etapach, niektóre były już bardzo zaawansowane, a część praktycznie zakończona, co oznacza, że promesa nie miała żadnego znaczenia dla realizacji inwestycji — mówi Krzysztof Brysiewicz. Niektóre firmy jednak nigdy nie zrealizowały projektów.

— Nie miał i nie mógł mieć znaczenia stopień zaawansowania realizacji projektów, skoro otrzymały dofinansowanie na podstawie dokumentów zakwestionowanych przez samego wystawcę. Przyjęcie odmiennego sposobu postępowania oznaczałoby nierówne traktowanie innych wnioskodawców. Jedynie w przypadku jednej rozwiązanej umowy projekt był istotnie zaawansowany, jednakże przeprowadzona kontrola wykazała, iż nie został prawidłowo zrealizowany, a beneficjent wykorzystał środki publiczne niezgodnie z przeznaczeniem — wyjaśnia przedstawiciel PARP.

Dwie wersje

Kilka firm, którym PARP i MIiR odmówiły dotacji, postanowiło rozwiązać spór w sądzie.

— Od sierpnia do października ubiegłego roku nasi klienci, chcąc kontynuować umowy o dofinansowanie, wystąpili do sądów, żądając uznania, że rozwiązanie umów było bezskuteczne. W kilkunastu sprawach sądy uznały nasze argumenty i udzieliły klientom zabezpieczenia tych roszczeń, nakazując PARP i MIiR wykonanie umowy. Postanowienia te powinny zostać wykonane natychmiast. Przez pół roku w żadnym przypadku ani PARP, ani MIiR, ani skarb państwa (SP) nie zastosowały się do nich — mówi Krzysztof Brysiewicz.

Prokuratoria Generalna, która reprezentuje SP, wniosła zażalenia. Część z nich została uwzględniona.

— Stało się to jednak nie dlatego, że sądy uznały zasadność wypowiedzeń, ale tylko z tego względu, że niedoszli beneficjenci mogli, zdaniem sądów, wystąpić z dalej idącymi roszczeniami o odszkodowanie. Dwie firmy postąpiły zgodnie z radą sądu. Nie dochodzą już tylko ustalenia, że umowa obowiązuje, lecz żądają od PARP i SP odszkodowań. Obecnie dochodzą kwoty równej niewypłaconym dotacjom, ale niewykluczone, że nie ograniczą się do tego. Trzy inne firmy też się do tego przygotowują — zapowiada Krzysztof Brysiewicz.

Przedstawiciel PARP twierdzi, że agencja stosowała się do postanowień sądów, przy czym żadne nie dotyczyło nakazu wypłaty dotacji.

— W przypadku pięciu projektów sądy cywilne ustanowiły zabezpieczenia na rzecz powodów polegające na zobowiązaniu PARP do wykonania umowy o dofinansowanie na dotychczasowych warunkach do czasu prawomocnego zakończenia postępowania. W każdym z tych przypadków PARP wykonywała postanowienia sądów zgodnie z ich brzmieniem. Agencja złożyła zażalenia na wspomniane postanowienia, które w dwóch przypadkach zostały już prawomocnie uwzględnione przez sądy. W pozostałych przypadkach sprawy są w toku postępowania — mówi Andrzej Janyszko.

Także MIiR nie ma sobie nic do zarzucenia.

— Jedynie dwóch beneficjentów wystąpiło równocześnie do kilku sądów powszechnych o zabezpieczenie roszczeń. MIiR złożyło zażalenia na te postanowienia i do tej pory jedno zostało uwzględnione przez sąd — mówi Stanisław Krakowski.

Kalendarz ministra

Od lata ubiegłego roku firmy, które nie dostały dotacji, bezskutecznie próbowały interweniować w urzędach.

— Napisaliśmy pismo z prośbą o spotkanie z Jerzym Kwiecińskim, ministrem inwestycji i rozwoju. Kilkanaście razy się przypominaliśmy. W październiku odpowiedział, że ma zajęty kalendarz. Wielokrotnie zwracaliśmy się również z prośbą o spotkanie z kierownictwem PARP, bez rezultatu. PARP i ministerstwo wszczęły postępowania administracyjne, żądając zwrotu wypłaconych już transz dotacji — mówi Krzysztof Brysiewicz.

— W MIiR odbyło się kilka spotkań z przedstawicielami beneficjentów. Spotkania te prowadzone były przez dyrektora reprezentującego MIiR, a kierownictwo resortu było informowane o sytuacji i propozycjach rozwiązania. W niektórych spotkaniach organizowanych w ministerstwie uczestniczyli też przedstawiciele PARP — odpowiada Stanisław Krakowski.

To nie koniec

Kancelaria mecenasa Krzysztofa Brysiewicza zwróciła się w imieniu firm do Rzecznika Praw Obywatelskich (RPO), Komisji Europejskiej oraz Najwyższej Izby Kontroli.

„Przekazaliśmy dokumenty do CBA” — informuje wydział prasowy NIK.

Biuro RPO wystosowało do PARP pod koniec kwietnia pismo, w którym prosi o informacje o stanie toczących się postępowań.

„W szczególności proszę uprzejmie o wskazanie, jak wygląda praktyka wyjaśniania przez PARP, czy faktycznie zaistniały okoliczności uzasadniające rozwiązanie umowy z beneficjentem” — brzmi pismo Biura RPO.

Pod koniec ubiegłego roku firmy złożyły też zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, które polega na przekroczeniu uprawnień urzędników i niestosowaniu się do postanowień sądu. Postępowanie prowadzi obecnie warszawska prokuratura. MIiR też nie zasypia gruszek w popiele.

— W celu uniknięcia w przyszłości podobnych problemów została zapoczątkowana współpraca ze Związkiem Banków Polskich, której celem jest umożliwienie wymiany informacji między instytucjami systemu wdrażania programów unijnych a bankami i instytucjami finansowymi, mająca na celu uprzednie wychwycenie nieuczciwych pośredników czy doradców. Odpowiednie zapisy zostały uwzględnione w dokumentacji konkursowej — mówi Stanisław Krakowski.

293 Tyle umów, zawartych przez PARP z przedsiębiorcami w ramach programów operacyjnych Inteligentny Rozwój i Polska Wschodnia, zostało rozwiązanych. To 9 proc. wszystkich umów.

67 W tylu przypadkach umowy wypowiedział PARP, główne przyczyny to niedostarczenie dokumentów finansowych lub wymaganych pozwoleń (45 proc.).