Urzędnik i prokurator dopadli Polmozbyt

Jarosław Królak
21-10-2011, 00:00

Czy to możliwe, by po aresztowaniu zarządu spółki na jej czele stanął przeprowadzający w niej kontrolę urzędnik skarbowy? Chyba tylko w Polsce

W najbliższą niedzielę w Telewizji Polsat o godz. 19.30 zostanie wyemitowany kolejny odcinek programu „Państwo w państwie”, powstały we współpracy z „Pulsem Biznesu”. Przedstawimy wzorcowy przykład przejęcia spółki z udziałem organów państwa: prokuratury i urzędu skarbowego. Po aresztowaniu większościowego udziałowca Polmozbytu Kraków, zarządu i członków rady nadzorczej, łapę na firmie kładzie naczelnik urzędu skarbowego. Udziały aresztowanych za grosze wykupuje tajemniczy inwestor. Dobry scenariusz na film? Reżyser Ryszard Bugajski już rozpoczął kręcenie „Układu zamkniętego”, pokazującego mechanizmy niszczenia uczciwych przedsiębiorców przez sitwę urzędniczą.

Wrogie przejęcie

W lutym 2003 r. do sprywatyzowanego Polmozbytu Kraków wkracza Jerzy Jakielarz, ówczesny naczelnik Urzędu Skarbowego Kraków-Śródmieście. Zawiadamia prokuraturę o rzekomych nadużyciach przy prywatyzacji firmy. Agenci CBŚ ruszają do akcji. Za kratki trafiają członkowie zarządu, rady nadzorczej i główny właściciel. — W areszcie spędziłem rok. W efekcie tej nagonki straciłem wszystko: udziały w Polmozbycie, stanowiska w innych spółkach. Popadłem w ogromne długi. Nie podniosłem się już po tym ciosie. Dziś jeżdżę taksówką i wożę ludzi. Większość skromnych dochodów zabiera mi komornik— opowiada Witold Szybowski, były udziałowiec Polmozbytu (miał ponad 50 proc. walorów). Oprócz niego do aresztu trafiają m.in. Lech Jeziorny i Paweł Rey, członkowie rady nadzorczej spółki (równolegle prokuratura pacyfikowała należące do nich zakłady mięsne Krakmeat). — Około godz. 6 rano moja mama, która mieszkała piętro wyżej, obudziła mnie i powiedziała: „Lechu zadzwonili do mnie z CBŚ, stoją pod domem, może wyjdź do nich”. Przyszli z kamerą. Rozpoczęło się kilkugodzinne przeszukanie — wspomina Lech Jeziorny. W więzieniu trzymali go 9 miesięcy. Tyle samo Pawła Reya. — Organy państwa zostały wykorzystane do przejęcia Polmozbytu. Czuję się skrzywdzony przez państwo polskie. Nadal jesteśmy w matni, bo proces karny trwa już ponad 6 lat i sprawa ciągle jest na

etapie sądu rejonowego. To absurd — mówi Paweł Rey. 11 aresztowanym (zarzuty usłyszało 16 osób) zarzucono wyprowadzanie pieniędzy z prywatyzowanego Polmozbytu. Oskarżający w obu sprawach (Polmozbytu i Krakmeatu) prokurator Andrzej Kwaśniewski z krakowskiej Prokuratury Okręgowej chwalił się rozbiciem zorganizowanej grupy przestępczej, która miała zdefraudować 65 mln zł. Pieniądze, zamiast na restrukturyzację Polmozbytu, miały popłynąć do spółek zależnych. — Nie było żadnego przestępstwa. Miał miejsce legalny i stosowany na całym świecie mechanizm wykupu menedżerskiego — wyjaśnia Lech Jeziorny. Prokurator Kwaśniewski uważał, że była to bezprawna prywatyzacja za pieniądze prywatyzowanych spółek. Tuż po aresztowaniach w 2003 r. zaczynają się dziać niewiarygodne rzeczy. Posiadające 15 proc. akcji Ministerstwo Skarbu Państwa żąda zwołania NWZA w celu dokonania zmian we władzach spółki. Walne zwołuje główna księgowa, Alina Szmigiel. Na walnym stawiają się akcjonariusze reprezentujący tylko 23 proc. akcji (reszta siedzi w areszcie). Ochroniarze nie wpuszczają na walne Grzegorza Nici, pełnomocnika aresztowanych większościowych akcjonariuszy (wkrótce też trafia do aresztu). W wyniku przewrotu na czele rady nadzorczej Polmozbytu staje Jerzy Jakielarz, kontrolujący spółkę szef urzędu skarbowego. Prezesem zostaje główna księgowa Alina Szmigiel. Urzędnik Jerzy Jakielarz kieruje radą przez 2 miesiące, a przez następne 2 lata pełni funkcję jej wiceprzewodniczącego, faktycznie zarządzając spółką. Jako członek rady nadzorczej Polmozbytu zarobił co najmniej kilkadziesiąt tysięcy zł. W mediach przekonywał, że nie był w żadnym konflikcie interesów. Obecnie jest na emeryturze. Nie udało nam się z nim skontaktować.

Nic się nie stało?

W tym czasie akcje Polmozbytu (także te zajęte przez prokuratora na poczet roszczeń rzekomo pokrzywdzonej spółki) skupował inwestor Paweł Czeredys, większościowy udziałowiec Polmozbytu Toruń. Bez przetargu za akcję płacił 80 groszy. Według Grzegorza Nici, pełnomocnika Witolda Szybowskiego, większościowego akcjonariusza spółki, rynkowa cena oscylowała w tamtym czasie między 8 a 20 złotych za sztukę. Paweł Czeredys za 600 tys. zł nabył 36 proc. akcji Polmozbytu Kraków, posiadającego atrakcyjnie położone nieruchomości o wartości rynkowej około 100 mln zł. Po pewnym czasie zdobył pełną kontrolę nad spółką. Okazało się jednak, że wrogie przejęcie władzy w spółce było niezgodne z prawem. W 2008 r. krakowski Sąd Okręgowy stwierdził bezprawność NWZA w 2003 r., na którym szefem rady nadzorczej ustanowiono urzędnika skarbowego Jerzego Jakielarza, a prezesem — Sylwię Szmigiel. Orzeczenie to utrzymał sąd apelacyjny. Prokurator Andrzej Kwaśniewski poniósł klęskę w sprawie Krakmeatu. Jego następca umorzył śledztwo w 2009 r., gdyż nie dopatrzył się przestępstwa. W ślimaczącym się procesie karnym dotyczącym Polmozbytu sąd podważył opinię biegłego, która była podstawą aktu oskarżenia. Nie udało nam się skontaktować z prokuratorem Andrzejem Kwaśniewskim. Reporterom Polsatu także odmówił komentarza i zabarykadował się przed nimi w swoim gabinecie. W wypowiedzi dla jednej z gazet w 2008 r. stwierdził, że nie żałuje swoich decyzji, a prokuratura nie przyczyniła się do upadku Krakmeatu i krakowskiego Polmozbytu. Wkrótce być może rozpozna siebie w filmie Ryszarda Bugajskiego. Szefa urzędu skarbowego zagra Kazimierz Kaczor, a prokuratora — Janusz Gajos.

Państwo w państwie

Program tworzony przez redakcje Polsat News oraz „Pulsu Biznesu” jako jedyny w Polsce piętnuje przypadki nadużywania prawa oraz korupcji i nepotyzmu w relacjach państwo-przedsiębiorca. Scenariusz każdego z programów osnuty jest wokół szczególnie jaskrawego przypadku samowoli urzędniczej, której skutkiem jest bankructwo przedsiębiorstwa, przedsiębiorcy oraz utrata pracy przez pracowników. Dziennikarze ścigają takie przypadki, piętnują nieuczciwych urzędników i upominają się o sprawiedliwość. Ideą przewodnią programu jest walka z powszechnym w klasie urzędniczej przekonaniem, że wszyscy prowadzący działalność gospodarczą to potencjalni przestępcy

Harmonogram

W każdy piątek w „Pulsie Biznesu”

— opis przypadku przedsiębiorcy pokrzywdzonego przez urzędników.

W każdą niedzielę o 19.30

— start programu w głównym Polsacie, o godz. 20 — kontynuacja w Polsat News.

W każdy poniedziałek — relacja z programu na stronie głównej pb.pl, stronie dedykowanej programowi pwp.pb.pl oraz w kanale wideo na stronie wideo.pb.pl.

W każdy wtorek — relacja z programu na łamach „Pulsu Biznesu” wraz z zapowiedzią tematu kolejnego programu.

Zgłoś swój problem

Masz kłopoty z państwowym lub samorządowym urzędem czy instytucją? Czujesz, że jesteś krzywdzony, prokuratura bezpodstawnie Cię oskarża, Twój biznes jest niszczony, a urzędnicy nie dają Ci żyć? Zgłoś się do nas. Zajmiemy się najbardziej kontrowersyjnymi przypadkami. Będziemy je opisywać w „PB” i przedstawiać w Polsacie w programie „Państwo w państwie”. Nie ograniczymy się do jednorazowego nagłośnienia sprawy. Będziemy ją monitorować, naciskać urzędników, polityków i rząd. Nie zostawimy Cię samego. Pisz na adresy: pwp@pb.pl oraz panstwowpanstwie@polsat.com.pl.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Urzędnik i prokurator dopadli Polmozbyt