
To wynik zgodny z medianą prognoz ekonomistów, która zakładała zwyżkę do poziomu 7,0 proc. z 6,8 proc. w listopadzie. Równocześnie odczyt jest najwyższym od 39 lat.
W ujęciu miesięcznym wskaźnik wzrósł o 0,5 proc. W tym przypadku spodziewano się zwyżki o 0,4 proc. po wzroście o 0,8 proc. miesiąc wcześniej.
Inflacja bazowa, bacznie analizowana przez władze monetarne (Fed), nie obejmująca poddających się mocnym wahaniom cen żywności i energii, wyniosła w ujęciu rocznym 5,5 proc. zaś miesięcznym 0,6 proc. Był to największy wzrost rok do roku bazowej CPI od lutego 1991 r.
Tu oczekiwano dynamiki rzędu odpowiednio 5,4 i 0,5 proc. W listopadzie bazowa CPI wyniosła natomiast 4,9 i 0,5 proc.
Opublikowane w środę dane są znacznie powyżej celu Fed na poziomie 2 proc., a dodatkowo - jak podkreślają ekonomiści - inflacja jest również rozkręcana przez rozwijającą się presję płacową.
W grudniu zeszłego roku stopa bezrobocia spadła do najniższego od 22 miesięcy poziomu 3,9 proc., co sugeruje, że rynek pracy w Stanach Zjednoczonych znajduje się w pobliżu poziomu maksymalnego zatrudnienia.
Amerykańskie władze monetarne deklarują, że są gotowe zrobić wszystko, co konieczne, aby wysoka inflacja nie „utrwaliła się”. Prognozy specjalistów zakładają tymczasem, że szczyt inflacyjny został prawdopodobnie osiągnięty właśnie w grudniu lub dojdzie do niego w marcu. Wiele zależeć będzie od kierunku w którym podążać będzie rozwój sytuacji z wariantem Omikron koronawirusa, gdyż może grozić kolejnymi zakłóceniami w gospodarce i łańcuchach dostaw.