Izba Reprezentantów uchwaliła w środę wieczorem ustawę mającą ograniczyć korupcyjne skutki lobbingu i przywrócić zaufanie społeczeństwa do Kongresu. Zdaniem krytyków jednak nie idzie ona dostatecznie daleko.
Ustawę - podobną do tej, którą w marcu przegłosował Senat - uchwalono w odpowiedzi na falę oburzenia po zeszłorocznym skandalu z republikańskim lobbystą Jackiem Abramoffem, który przekupywał członków Kongresu i popełniał inne wielomilionowe nadużycia.
W myśl ustawy zatwierdzonej przez Izbę Reprezentantów lobbyści będą musieli częściej składać sprawozdania ze swej działalności - kwartalnie, a nie co pół roku, jak obecnie -wyszczególniając w nich datki przekazywane kandydatom w wyborach. Będą także zobowiązani do publicznego ujawniania prezentów dawanych ustawodawcom i ich asystentom.
Ustawa, uchwalona nieznaczną większością głosów - 217 do 213, zwiększa również kary finansowe za naruszanie przepisów o lobbingu i wymaga od członków Kongresu, aby uczęszczali na kursy etyki.
Przewiduje poza tym, że w ustawach budżetowych trzeba będzie szczegółowo uzasadniać dodatkowe wydatki na lokalne inwestycje zgłaszane przez członków Kongresu w partykularnym interesie ich elektoratu, pod naciskiem zakulisowych działań lobbystów.
Ustawy będą musiały wyszczególniać sponsorów takich projektów, uważanych za jedną z głównych przyczyn powiększającego się deficytu budżetowego.
Krytycy przypomnieli, że kiedy wybuchła afera z Abramoffem, Kongres zapowiadał dalej idącą reformę lobbingu - np. całkowity zakaz wręczania politykom prezentów przez lobbystów. Demokraci - z których większość głosowała przeciw - powiedzieli, że ustawa jest grą pozorów, mającą odsunąć od Republikanów groźbę, że zapłacą za skandal z Abramoffem w listopadowych wyborach do Kongresu.
Działacze organizacji obrony interesu publicznego, jak np. Public Citizen, nazwali wręcz ustawę Izby oszustwem.
Obie izby Kongresu będą teraz musiały uzgodnić wspólną wersję ustawy o lobbingu, która będzie jeszcze raz poddana pod głosowanie i przedstawiona potem do podpisu prezydentowi Bushowi.
Uzgodnienie wspólnej wersji nie będzie łatwe, ponieważ uchwalona wcześnie ustawa Senatu przewiduje np. zakaz obdarowywania legislatorów prezentami, którego nie ma w ustawie Izby. Ta ostatnia z kolei wprowadza czasowy zakaz fundowania ustawodawcom podróży przez korporacje, którego brak w projekcie Senatu.