Amerykańscy konsumenci i tamtejszy rząd poprawili nastroje na światowych rynkach finansowych
Mijają właśnie dwa lata od rekordu WIG20. O tym, co było później, wielu inwestorów wolałoby zapomnieć. Przynajmniej do lutego tego roku. Wtedy bessa się skończyła. Ostatnio serca inwestorów znowu jednak mocniej zadrżały. Powód? Od poniedziałku do środy krajowe indeksy zanurkowały o blisko 6 proc. Wczoraj przed południem spadki jeszcze pogłębiły się. I stał się cud.
Rynek szukał pretekstu do realizacji zysków już dłuższy czas. Nic dziwnego, bo od lutego wzrósł o 80 proc. Nic nie wskazuje jednak, by indeksy wyłamały się z długookresowego kanału wzrostowego. Impulsem podażowym okazały się rozczarowujące dane z rynku nieruchomości w USA. Lepsze od oczekiwań rezultaty kwartalne tamtejszych gigantów finansowych nie wystarczyły na długo. Czynnikiem ryzyka, które wisiało nad rynkiem, był pierwszy odczyt PKB zza oceanu z III kw. Obniżający swe prognozy w tym zakresie Goldman Sachs tylko spotęgował obawy. W czwartkowe południe okazało się, że PKB wzrósł o 3,5 proc. (najwięcej od dwóch lat) wobec rynkowego konsensusu 3,2-3,3 proc. Tę najważniejszą wiadomość tygodnia dobrze odebrano, choć bez urocznienia PKB wzrósł jedynie o 0,86 proc. kw./kw. (dane odsezonowane). Natychmiast zazieleniły się futures za Atlantykiem, a za nimi podążyły europejskie giełdy. Krajowe indeksy zbliżyły się do strefy, w której z technicznego punktu widzenia ryzyko pogłębiania korekty jest już niewielkie.
O tym, jak rynki będą się zachowywały w dłuższym terminie, zadecydują fundamenty, a właściwie rynkowy odbiór ich zmian. Z tym może być różnie. Po bliższym zapoznaniu się z wczorajszymi danymi o PKB w USA euforia może szybko wygasnąć. Choć główną siłą napędową gospodarki byli konsumenci, to popyt skupił się głównie na samochodach i domach, czyli dobrach objętych rządowa stymulacją. Ta już powoli wygasa. To wraz z ostrzeżeniami noblisty Josepha Stiglitza o rychłych wstrząsach musi budzić ostrożność co do globalnych nastrojów na rynkach akcji.
Choć to światowe nastroje najmocniej wpływają na zachowanie naszego parkietu, to krajowi inwestorzy mogą patrzeć w przyszłość stosunkowo optymistycznie. Dlaczego? Rozpoczął się cykl podnoszenia prognoz wzrostu naszego PKB w tym i przyszłym roku (do nawet 3,5 proc. r/r) przez najważniejsze instytucje finansowe, więc zyski spółek powinny mocno rosnąć. Najnowszy sygnał Goldman Sachs o bardzo tanim złotym (kurs równowagi 3,54 zł za euro) może ponownie rozpocząć grę na silne umocnienie naszej waluty. To z kolei powinno przyciągać zagranicznych inwestorów na nasz parkiet i sprawić, że będziemy błyszczeć w Unii nie tylko dynamiką PKB, ale również stopą zwrotu z akcji. Jeśli jednak ziści się scenariusz "pompowania" cen surowców, to w regionie najjaśniej będzie jednak błyszczał parkiet rosyjski.
Więcej o amerykańskim PKB — str. 12
Piotr Kuczyński: Korekta potrwa, a zadziwić mogą surowce
1Korekta na rynkach akcji właśnie się zakończyła?
Dane o amerykańskim PKB niczego nie zmieniają, więc spodziewam się kontynuacji korekty. Takie zresztą są nastroje rynkowe. Widać, że ożywienie gospodarcze jest delikatne i nietrwałe. Kongres USA pewnie przedłuży ulgi na zakup domów, a rynki spodziewają się ożywienia w przyszłym roku. Dlatego spodziewam się, że zobaczymy jeszcze w tym roku atak SP 500 na 1100 pkt, od którego indeks odbił się w tym miesiącu (w dół). To wymagałoby jednak publikacji dobrych danych makro. W najgorszym scenariuszu nie spodziewam się dużych spadków, a najwyżej stabilizacji. Zarządzający chcą przecież uratować roczne premie.
2To może szykują się większe ruchy na rynku walutowym?
Dolar jest silnie skorelowany z rynkiem akcji i rośnie w siłę, gdy akcje tanieją. Kurs EUR/USD 1,5050 widzę jako bardzo silny opór, który długo nie zostanie przekroczony. Będzie trwał trend boczny EUR/USD w granicach 1,45-1,5. Choć wiele instytucji mówi o niedowartościowanym złotym, to nasza waluta nie chce się umocnić. Nie widzę impulsu do takiego scenariusza. Wybicie dołem z trendu horyzontalnego mogłoby nastąpić jedynie przy dłuższej korekcie na GPW. Na koniec roku złoty zyska, bo rządowi zależy na tym i ma ku temu środki — fundusze unijne (do przewalutowania). Bardzo mało prawdopodobne jest jednak naruszenie bariery 4 zł za euro.
3Czy mocno nabrzmiałe kursy surowców zaliczą efektowne pikowanie?
Dziwne zachowanie na tym rynku widzieliśmy we wtorek, kiedy zarówno dolar dynamicznie zyskiwał, jak i wyceny surowców. Od października 2007 r. do lata 2008 r. również tak było, a inwestorzy nie interesowali się akcjami. Rynek surowców jest silniejszy niż akcji również teraz, więc taki manewr znów może się powtórzyć. Akcje są przewartościowane, a na rynku surowców można grać pod przyszłoroczne ożywienie gospodarcze i realny wzrost popytu na ropę. Dlatego warto obserwować rynek surowcowy.