USA obronią się przed długotrwałą recesją
Świat, a także Polska, mogą odetchnąć z ulgą. Amerykańska gospodarka nie ucierpi w wyniku niedawnych ataków terrorystycznych. Nawet jeśli dojdzie do recesji, to potrwa ona krótko. W dłuższej perspektywie cięcia podatków i stóp procentowych skutecznie poprawią sytuację ekonomiczną tego kraju — uważa Christopher R. Hill, ambasador USA w Polsce.
Christopher R. Hill, ambasador USA w Polsce, przyznaje, że Stany Zjednoczone stoją przed groźbą recesji, choć nie będzie ona długotrwała.
— Częściowo jest to związane z odwróceniem cyklu koniunkturalnego w gospodarce, częściowo jest to efekt wydarzeń z 11 września. Jednak wątpię, by ataki terrorystyczne negatywnie wpłynęły na gospodarkę w dłuższej perspektywie. Spodziewam się pozytywnych zmian, które będą wynikiem m.in. obniżki podatków, redukcji stóp procentowych i innych bodźców. Zażegnaliśmy też kryzys energetyczny, który dotknął Stany Zjednoczone w drugim kwartale tego roku — twierdzi Christopher R. Hill.
Źle, gorzej, lepiej
Gospodarka amerykańska zwalniała już od ostatniego kwartału 2000 roku. Opublikowana w ubiegłym tygodniu Beżowa Księga, czyli raport na temat gospodarki, potwierdziła, że trzeci kwartał tego roku był fatalny — produkcja przemysłowa w sierpniu spadła jedenasty miesiąc z rzędu, a rynek kapitałowy też notował spadki. Z badania University of Michigan przeprowadzonego przed zamachami wynika, że nastroje konsumenckie (popyt wewnętrzny stanowi dwie trzecie PKB) znalazły się na najniższym od ośmiu lat poziomie.
— Niektóre branże bardzo ucierpiały przez spowolnienie gospodarcze, a ataki jeszcze pogorszyły ich sytuację. Jednak fundamenty gospodarki są mocne — zapewnia Christopher R. Hill.
Wierzy on, że działania prezydenta i Fedu zapobiegną długotrwałej recesji. Bezprecedensowe współdziałanie banków centralnych na świecie pozwoli natomiast uniknąć groźby globalnego spowolnienia gospodarczego.
Powrót do normy
Ambasador USA nie sądzi, by w wyniku ataków amerykańskie firmy obcięły wydatki, zamroziły ekspansję i inwestycje na świecie. Spółki nie zrezygnują z otwierania firm za granicą tylko po to, żeby nie narażać menedżerów wysokiego szczebla na podróże lotnicze. Po krótkotrwałym, „socjologicznym”, spadku liczby podróżujących sytuacja powróci do normy.
— Wydłuży się oczywiście czas podróżowania samolotem. Może to jednak zmniejszyć zainteresowanie lotami na trasie Nowy Jork--Waszyngton, ale nie na połączeniach transatlantyckich — uważa ambasador USA.
Wydłużenie czasu trwania podróży lotniczych będzie związane z zaostrzeniem środków bezpieczeństwa.
— Właśnie sektor bezpieczeństwa zanotuje duży rozwój. O koniecznych krokach zadecydują przede wszystkim linie lotnicze. Ale środki ostrożności dotyczą także innych, na przykład amerykańskich ambasad — mówi Christopher R. Hill.
Dmuchanie na zimne
W ambasadzie w Polsce trwa remont. Torby gości są prześwietlane, sprzęt elektroniczny dokładnie badany, telefony komórkowe trzeba zostawić przy wejściu, a strażnik specjalnym testem bada, czy odwiedzający nie miał kontaktu z materiałami wybuchowymi.
Christopher R. Hill ostrzega, że chociaż ostatni atak był skierowany na USA, żaden kraj nie może czuć się bezpiecznie.
— Dlatego jeśli USA nie zdecydują się na akcję zbrojną, straty dla gospodarek wszystkich krajów będą o wiele większe — tłumaczy ambasador.
Odwet dźwignie dolara
Jednym z efektów zbrojnego odwetu USA może stać się umocnienie dolara do euro. Po wydarzeniach 11 września dolar znacznie stracił na wartości do europejskiej waluty.
— Dotychczasowe doświadczenia wskazują, że w niespokojnych okresach ludzie inwestują w dolara. Z drugiej strony euro było w tym roku słabsze niż powinno, więc może w najbliższych miesiącach zaskakująco się wzmocni. Ale nie chcę podawać żadnych prognoz — mówi Christopher R. Hill.