Choć na rynku mamy rekordowo duży nawis gotowych i niesprzedanych mieszkań, a popyt nie jest rewelacyjny, to w styczniu i lutym deweloperzy rozpoczęli budowę ponad 8 tys. mieszkań — o 25 proc. więcej niż przed rokiem. Największy wysyp jest spodziewany w ostatnich dniach przed wejściem w życie ustawy o ochronie praw nabywców mieszkań. Spora część — tylko formalnie, bo nowa ustawa bardzo utrudnia deweloperom budowanie z pieniędzy klientów.
— Dzięki temu banki zyskają kilka dodatkowych miesięcy na przygotowanie oferty rachunków powierniczych. Na razie deklarują, że nad tym pracują, ale nie wiadomo, czy będą gotowe, gdy ustawa wejdzie w życie — mówi Wojciech Okoński, prezes Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD).
Ustawa wchodzi w życie 29 kwietnia. Jeszcze do niedawna deweloperzy i bankowcy mieli nadzieję, że przed tą datą uda się ją znowelizować, bo nie wiedzą dokładnie, jak interpretować część jej zapisów. Chcą m.in. możliwości zawierania umów przedwstępnych (na podstawie których banki analizują wniosek kredytowy) z pominięciem notariusza, doprecyzowania, jakie informacje o nowych inwestycjach w promieniu kilometra powinny znaleźć się w prospektach inwestycji, czy określenia dopuszczalnych różnic w wielkości mieszkania na projekcie i w rzeczywistości.
— Do kancelarii premiera złożyliśmy nasze propozycje zmian, ale ponieważ to projekt poselski, to odsyłani jesteśmy do Sejmowej Komisji Infrastruktury. Jednak Aldona Młyńczak, która pilotowała tę ustawę, już nie jest posłanką, więc poprawek na razie nie uda się przeprowadzić — mówi Wojciech Okoński.
Ustawa wprowadza obowiązek otwartych lub zamkniętych rachunków powierniczych, na które będą trafiać pieniądze klientów. Rachunek zamknięty może być ubezpieczony lub gwarantowany przez bank. W praktyce jednak zastosowanie znajdą tylko rachunki otwarte, które dają deweloperowi dostęp do pieniędzy klientów, jednak pod kontrolą banku, zgodnie z zawansowaniem budowy.
— Dotychczas stosowany system kredytowania projektów, choć nie wprost, dawał klientowi takie samo bezpieczeństwo, jak teraz ustawa deweloperska — mówi Marek Koziarek, dyrektor zarządzający w departamencie finansowania nieruchomości Banku Pekao.
— Na razie trudno szacować koszt prowadzenia rachunku. Będzie zależał m.in. od wielkości inwestycji deweloperskiej i dewelopera. Jednak w porównaniu z ceną mieszkania koszt bezpieczeństwa, jakie daje rachunek, będzie niewielki — mówi Bartosz Chytła, prezes DnB Nord.
Na koszt będzie się składała nie tylko obsługa rachunku i poniesione przez bank ryzyko (bankowcy mówią, że to 10-30 tys. zł za rachunek dla przeciętnej inwestycji), ale też zewnętrzne ekspertyzy, potwierdzające zakończenie określonego etapu budowy. Koszt takich ekspertyz u dużych deweloperów jest szacowany na 3-4 tys. zł miesięcznie. DnB Nord na razie jako jedyny deklaruje, że w chwili wejścia w życie ustawy będzie miał ofertę dla deweloperów. Zdecydowana większość banków wychylać się nie chce. Nie spieszą się też ubezpieczalnie. Trudno im wyliczyć historię szkodowości, a popyt jest i tak bliski zeru.