Ustawa o składkach ZUS w Trybunale

Prezydent ma wątpliwości, czy sposób procedowania ustawy był zgodny z konstytucją

Jest szansa, że ustawa znosząca limit 30-krotności przeciętnego wynagrodzenia, powyżej którego składki emerytalne- -rentowe nie są odprowadzane, nie wejdzie jednak w życie.

WADLIWA PROCEDURA:
Wyświetl galerię [1/2]

WADLIWA PROCEDURA:

Andrzej Duda we wniosku do Trybunału zwraca uwagę wyłącznie na sposób procedowania ustawy. KACPER PEMPEL-REUTERS-FORUM

„Analiza przebiegu prac legislacyjnych w zakresie trybu zaopiniowania projektu ustawy przez Radę Dialogu Społecznego, związki zawodowe oraz organizacje pracodawców wzbudziła zastrzeżenia Prezydenta co do dochowania standardów procesu legislacyjnego" — napisała w piątek w komunikacie Kancelaria Andrzeja Dudy.

4 stycznia prezydent skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, gdyż, jak czytamy w uzasadnieniu: „rodzaj i waga wprowadzanych ustawą zmian, dotyczących zarówno pracowników, jak i pracodawców, powoduje, że praca nad tego rodzaju aktem prawnym prowadzona powinna być z pełnym poszanowaniem obowiązującejprzy jego tworzeniu procedury, w tym z uwzględnieniem zasad dialogu i współpracy z partnerami społecznymi”.

Ekspresowe tempo

Prezydent napisał to, o czym od początku prac nad ustawą mówiła głośno strona społeczna, czyli związki zawodowe i organizacje pracodawców, które bodaj po raz pierwszy prezentowały tak zgodne stanowisko w jakiejś sprawie. Przypomnijmy, że projekt ustawy znoszący od 1 stycznia 2018 r. limit wynagrodzenia, od którego nie są już naliczane składki emerytalne, przygotował resort pracy.

W październiku 2017 r. dokument prosto z rządu trafił do Sejmu z pominięciem etapu konsultacji społecznych. Ministerstwo obiecało rozmowy ze stroną społeczną podczas prac w parlamencie. W rzeczywistości projekt przeszedł przez Sejm w ekspresowym tempie z wysłuchaniem tylko protestów związkowców i firm. Gładko przeszło też głosowanie, choć natężenie i liczba głosów krytycznych były bardzo duże. Poszczególni przedstawiciele rządu, łącznie z Elżbietą Rafalską, minister pracy, zaczęli przyznawać, że wejście w życie regulacji trzeba co najmniej przesunąć o rok. Projekt z taką rekomendacją trafił do Senatu, który wprowadził do ustawy poprawkę wydłużającą vacatio legis do 1 stycznia 2019 r. Po głosowaniu okazało się, że nie udało się zgromadzić kworum, bo senatorowie PO — pomimo obecności na sali — nie wzięli w nim udziału. Marszałek zatwierdził jednak głosowanie.

Nie było veta

Zmianę wprowadzoną przez Senat w połowie grudnia zaakceptował Sejm i ustawa trafiła na biurko prezydenta. Zanim strona rządowa dokonała nagłej wolty w Senacie i doprowadziła do zmian w projekcie, pojawiły się pogłoski, że regulację zawetuje Andrzej Duda. Przeciwnikiem zmian w ZUS od początku był Jarosław Gowin, kojarzony z pałacem prezydenta, który w rządzie pozycjonuje się jako reprezentant przedsiębiorców. Ostatecznie skończyło się na Trybunale. Prezydent we wniosku nie odnosi się do ekonomicznych skutków regulacji. Zniesienie limitu w krótkiej perspektywie zwiększy wpływy do ZUS, ale w dłuższej spowoduje gwałtowny wzrost wartości emerytur płaconych najlepiej uposażonym pracownikom.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

ZUS

Puls Biznesu

Inne / Ustawa o składkach ZUS w Trybunale