Ustawą w wynajem aut

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2015-04-09 00:00

Floty Niepokój w branży CFM: czy posłowie szykują prawny bubel?

Przedstawiciele firm Car Fleet Managment (CFM) obawiają się, że tzw. ustawa fotoradarowa zniszczy rynek wynajmu aut w Polsce. Poselski projekt zakłada m.in. zmianę sposobu karania sprawców wykroczeń drogowych ujawnionych przy użyciu fotoradarów. Mandat ma płacić nie łamiący przepisy kierowca, lecz właściciel pojazdu (zarówno osoba prywatna, jak i firma).

PRACE W TOKU:
PRACE W TOKU:
Poselski projekt zmiany ustawy Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw trafił do Sejmu 16 stycznia 2015 r., 18 marca odbyło się pierwsze czytanie, po czym trafił do Komisji Infrastruktury i Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej.
Bloomberg

Upadłość i szybkość

Zdaniem ekspertów z Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów (PZWLP), planowane zmiany mogą się przyczynić do szybkiego wzrostu niebezpiecznych zachowań na drogach, bo kierowcy flotowi mogą się poczuć bezkarni. Kwalifikacja przewinienia wykrytego za pomocą fotoradaru ma być bowiem zamieniona z wykroczenia na karę administracyjną. Oznacza to, że ukarany właściciel samochodu nie otrzyma punktów karnych, lecz karę finansową.

— To złe rozwiązanie. Punkty karne są skutecznym straszakiem. Ich brak oznacza, że przekraczanie prędkości będzie dobrem, które można po prostu kupić, jeśli kogoś na to stać. Innymi słowy: nawet najbardziej rażące naruszenie przepisów, wyłapane przez fotoradar, nie poskutkuje utratą prawa jazdy — komentuje Sylwester Pawłowski, ekspert ds. bezpieczeństwa flot w firmie Świadomy Kierowca.

Marek Małachowski, prezes PZWLP, dyrektor zarządzający ALD Automotive Polska, wskazuje zaś, że nastąpi zerwanie związku między czynem zabronionym a karą, gdyż odpowiedzialność za niebezpieczne zachowania na drodze ma ponosić kto inny niż sprawca.

— Funkcja prewencyjna mandatów z fotoradarów przestanie istnieć. W przypadku aut służbowych lub wynajmowanych w wypożyczalniach będzie to sprzyjało znacznemu wzmożeniu niebezpiecznych zachowań na drodze. Kierowca będzie miał bowiem świadomość, że ewentualny mandat zapłaci nie on, lecz właściciel pojazdu, który może mieć trudności z późniejszym obciążeniem go kosztami grzywny — mówi Marek Małachowski.

Mandat za pożyczającego

Duże problemy będą miały także wypożyczalnie aut. Na ogół udostępniają samochody na kilka dni, niekiedy tylko na jeden dzień. Mandaty będą więc dostawały raczej już po zwrocie pojazdu przez wypożyczającego.

— Teraz mogą wskazać kierowcę, który złamał przepisy. Po zmianie będą musiały same zapłacić karę. I nie będą mogły zabezpieczyć odpowiedniej sumy u klienta na poczet ewentualnych mandatów, np. na zasadzie kaucji, bo nie będą w stanie przewidzieć ich ewentualnej wysokości. Dla firm wynajmu krótkoterminowego potrzeba innego niż proponowany systemu nakładania kar administracyjnych, bo ich działanie zostanie poważnie zagrożone. Proponowanych przez Sejm rozwiązań nie ma w żadnym kraju UE — uzmysławia Radosław Lesiak, członek zarządu PZWLP, wiceprezes Avis Polska.

Zrzutka milionów

Jeden z najbardziej kontrowersyjnych zapisów w projekcie ustawy dotyczy wzrostu o 50 proc. kary finansowej, gdy właściciel auta przez rok otrzyma więcej niż trzy mandaty z fotoradarów. W firmach użytkujących floty złożone z kilkuset czy ponad tysiąca aut takie mandaty mogą się więc pojawić już po kilku dniach. Pracownicy kierujący firmowymi samochodami będą w zasadzie stale obciążani przez pracodawców o połowę wyższymi kosztami mandatów, niż gdyby podobnych wykroczeń drogowych dopuścili się prywatnym autem. Będą traktowani jak piraci drogowi, nawet gdy będzie to ich pierwsze przewinienie od kilku czy kilkunastu lat. Inna sprawa. Przedsiębiorca, który użytkuje służbowe auto, będzie musiał wyegzekwować potem zwrot grzywny przez pracownika. Potrzebna będzie dodatkowa uciążliwa machina biurokratyczna: np. podpisywanie przez pracowników oświadczeń, deklaracji, zgód na potrącanie z pensji kwot wynikających z mandatów.

Poselska propozycja tego też nie uwzględnia. Tak samo zresztą, jak np. przypadku, gdy współwłaścicielem auta jest bank. Czy on także będzie obciążany karą za nieprzestrzeganie przepisów przez użytkownika? Nie wiadomo. Wychodzi na to, że za proponowanymi zmianami stoi wyłącznie chęć uproszczenia ściągania kar i przyśpieszenie wpływu pieniędzy do budżetu państwa. W uproszczeniu: ciężar odpowiedzialności za ściąganie pieniędzy za mandatów z fotoradarów ma być przesunięty z organów państwa na firmy. W Polsce firmy i przedsiębiorcy użytkują nawet kilka milionów samochodów. Rocznie zatem mogą przysporzyć państwu ładnych kilka, kilkanaście milionów złotych.

Możesz zainteresować się również: