Podczas dzisiejszej sesji złoty minimalnie stracił na wartości. O nominalnych poziomach kursów USD/PLN oraz EUR/PLN kolejny raz zadecydowały zmiany na rynku międzynarodowym. Wraz ze spadkiem kursu EUR/USD, cena dolara do złotego wzrosła i skonsolidowała się w przedziale 3,7670-3,7830. Natomiast cena euro do złotego nie zmieniła się zbytnio i od środy oscyluje w zakresie 4,3180-4,3315.
Rynek kolejny już dzień poruszał się w ślad za notowaniami euro do dolara. Zdaniem Hanny Wasilewskiej-Trenkner, wiceminister finansów, trend ten może być dalej kontynuowany. Podczas czatu na internetowych stronach swojego resortu powiedziała ona również, że aprecjacja złotego w drugiej połowie roku jest raczej wątpliwa. Jest to jednak sprzeczne z tym, co rynek usłyszał od resortu finansów dokładnie tydzień temu. Wtedy mówiono, że spodziewana jest nieznaczna aprecjacja złotego, związana przede wszystkim z akcesją Polski do UE. O godz. 17.00 dolar wyceniany był na 3,7755 zł, a euro — na 4,3275 zł.
Spodziewamy się dalszej stabilizacji wartości naszej waluty. Wydaje się, że nominalne poziomy cen dewiz w dalszym ciągu powinny być ustalane zmianami na rynkach zagranicznych na kursie EUR/USD.
W Azji podczas pierwszej części czwartkowej sesji notowania amerykańskiej waluty do jena silnie spadły. Kurs USD/JPY zniżkował z poziomu 116,44 do 115,33 i był najniższy od 20 lutego 2001 r. Inwestorzy postanowili sprzedać dolary za jeny i przetestować, czy władze Japonii przed zaplanowanym na weekend spotkaniem ministrów finansów państw grupy G7 we Francji zdecydują się na interwencję na rynku, która osłabiłaby jena. Zdaniem japońskiego rządu, silny jen szkodzi rodzimemu eksportowi. Na rynku uważa się, że drogę do wyprzedaży zielonych otworzyła wtorkowa wypowiedź sekretarza skarbu USA. John Snow stwierdził, że o poziomach kursów walut powinien decydować rynek. Wypowiedź ta została odebrana przez graczy jako krytyka interwencji, podejmowanych w ostatnich miesiącach przez Bank of Japan na zlecenie ministerstwa finansów. Przed godz. 14.00 sytuacja na rynku uległa radykalnej zmianie. Kurs USD/JPY po sięgnięciu dziennego minimum (115,33) zaczął w ekspresowym tempie wzrastać i sięgnął poziomu 116,20. Rynek jest przekonany, że doszło do interwencji. Władze odmówiły komentarza w tej sprawie. O godz. 17.00 dolar wyceniany był na 115,94 JPY.
W dalszym ciągu najbardziej rozsądna wydaje się strategia polegająca na wykorzystaniu obecnych, bardzo niskich poziomów kursu USD/JPY do zakupu waluty amerykańskiej i „załapaniu” się na jedną z interwencji.
W Europie czwartek przyniósł kolejny, nieznaczny spadek ceny euro do dolara. Kurs EUR/USD, podobnie jak w ciągu ostatnich dwóch dni, zniżkował, tym razem z 1,1486, zaliczając dzienne minimum na poziomie 1,1428. Na początku handlu ciosem dla wspólnej waluty były dane o 0,2-proc. spadku tempa rozwoju gospodarczego największej europejskiej gospodarki — Niemiec. Analitycy oczekiwali 0,1-proc. wzrostu. Rozczarowały również dane opublikowane o godz. 12.00 przez Eurostat — okazało się, że tempo wzrostu PKB w Eurolandzie w I kwartale wyniosło 0 proc. Dane te były niższe od prognozowanych. Słabe wyniki gospodarki strefy euro zwiększają prawdopodobieństwo, że Europejski Bank Centralny już niedługo może zdecydować się na obniżenie poziomu stóp w Eurolandzie. O godz. 17.00 euro wyceniane było na 1,1463 USD.
Dzisiejsza sesja, przynajmniej pod względem publikowanych danych makroekonomicznych, zapowiada się naprawdę interesująco. Opublikowane zostaną dane o inflacji w Eurolandzie i w Stanach Zjednoczonych oraz o nastrojach amerykańskich konsumentów. Obserwowane w czwartek wybicie się w dół kursu EUR/USD z kanału wzrostowego może sugerować dalsze spadki ceny euro do dolara w kierunku poziomu 1,1400, potem 1,1300.