VAT a przyszłość motobranży

Jarosław Królak
opublikowano: 2005-04-04 00:00

Senat przegłosował poprawki do nowelizacji ustawy o podatku VAT. Najważniejszą jest regulacja dotycząca opodatkowania pojazdów kupowanych i użytkowanych przez przedsiębiorców. Kiedy 15 marca Sejm tę ustawę uchwalił, resort finansów tryumfował. Jarosław Neneman, wiceminister finansów, z egzaltacją tłumaczył, że dzięki przepisom wymyślonym w gmachu przy Świętokrzyskiej zniknie powszechnie krytykowany wzór Lisaka. Zapis podsunięty posłom przez fiskusa został przez Sejm uchwalony. Okazało się jednak, że był on koszmarną pomyłką legislacyjną umożliwiającą odliczanie 100 proc. VAT od wszystkich pojazdów z kratką. Pazerność fiskusa obróciła się przeciwko niemu. MF chciało odebrać odliczanie całego VAT użytkownikom samochodów kombi, a przez pomyłkę otworzyło tę furtkę na oścież. Można by powiedzieć — dobrze im tak. Jednak bubel jest bublem.

Wiceminister Neneman zapowiedział, że zrobi wszystko, aby swój błąd naprawić i tak się stało. Przyjęty przez Senat zapis mówi, że pełne odliczenie VAT przysługuje pojazdom z dwoma rzędami siedzeń, pod warunkiem, że część do przewozu ładunków będzie większa od pasażerskiej. Czy to odpowiada motobranży? Ależ nie. Branża motoryzacyjna chce 100 proc. odliczeń VAT od wszystkich pojazdów używanych w działalności gospodarczej. Pojawia się już tęsknota za niesławnym wzorem Lisaka. Na razie motobranża milczy, a na mieście chodzą słuchy, że resort finansów nieoficjalnie stawia ultimatum: jeżeli przepisy o odliczaniu VAT od samochodów będą krytykowane i wyśmiewane, to firmy motoryzacyjne mogą zapomnieć o wprowadzeniu tzw. podatku ekologicznego, który ma zatamować napływ do Polski pojazdów używanych.