VAT: art. 32a byłby w Unii niepotrzebny

Łukasz Ruciński
03-03-2003, 00:00

W Unii Europejskiej art. 32a ustawy o podatku od towarów i usług (VAT) wywołałby duże zdziwienie. Mniejsza o to, że przepis jest pełen mankamentów. Przyczyną konsternacji byłyby powody, dla których go uchwalono.

Harmonizacja VAT w UE jest dość ogólna i nie narzuca państwom członkowskim konkretnego brzmienia przepisów. Wymaga tylko, aby rozwiązania przyjęte przez dany kraj mieściły się w ramach wyznaczonych dyrektywami. Z tego punktu widzenia istnienie art. 32a VAT nie jest ani wymagane, ani zabronione przez prawo europejskie.

Na problem trzeba spojrzeć jednak z innej strony — celu, dla którego ten przepis znalazł się w ustawie. Umożliwiając nabywcy kontrolę sprzedawcy, ma on go chronić przed zapłatą 30-proc. sankcji VAT. Sankcja ta to tylko jedna z szykan, jaka grozi przedsiębiorcy w przypadku, gdy jego kontrahent nieprawidłowo rozliczył VAT. Najważniejszą z nich jest utrata prawa do odliczenia podatku naliczonego. Sankcja jest tu tylko karą dodatkową.

Tymczasem prawo do odliczenia podatku naliczonego jest podstawowym prawem podatnika VAT w Unii. Ramową zasadą VAT jest tam bowiem jego neutralność dla przedsiębiorcy. Naruszają ją wszelkie przepisy uniemożliwiające odliczenie podatku. Stąd wniosek, że w państwach Wspólnoty przepis analogiczny do art. 32a nigdy by nie powstał. Taka ochrona jest po prostu niepotrzebna.

Okiem ekspertów

Możliwość odliczenia jest świętym prawem podatnika

Przepis art. 32a jest przepisem ustawy, a więc aktu będącego na co dzień najważniejszym źródłem prawa. Już wiemy, że przepis wymaga zmian. Przyznaje to nawet sam projektodawca. Szkoda tylko, że parlament nie daje „gwarancji” jakości ustaw. Wtedy wszyscy, których one dotyczą, mogliby mieć roszczenie „o usunięcie wad”, a w przypadku, gdyby to okazało się niemożliwe, mogliby żądać „wymiany przepisu na nowy”. Do tego można byłoby dodać również roszczenie o odszkodowanie. Może takie drastyczne rozwiązanie zmieniłoby jakość uchwalanych ustaw. A tak cierpi na tym tylko powaga prawa, bo przepisy, które dają jedynie iluzję ochrony, nie budują owej „powagi i bojaźni” prawa.

Ireneusz Krawczyk radca prawny w kancelarii Chałas Wysocki Partnerzy

Art. 32a jest wynikiem tzw. regulacyjnego efektu domina — jeden błąd prawodawcy pociąga za sobą następne. Ustawodawca popełnił pierwszy błąd, przenosząc na nabywcę odpowiedzialność za nieprawidłowości w rozliczeniach sprzedawcy. Przyczyną takiej decyzji była niewydolność aparatu w zapobieganiu wyłudzeniom VAT. Założenie: „państwo nie może samo rozwiązać problemu, więc obciąża tym obywateli”, leży u podstaw wielu przepisów. W efekcie pierwszego błędu popełniono kolejny — ustawodawca wprowadził wadliwie skonstruowany art. 32a. W państwach UE nie popełniono pierwszego błędu, próżno więc szukać rozwiązania podobnego do art. 32a.

W. Kozłowski i M. Matczak prawnicy w kancelarii Domański Zakrzewski Palinka

Bardzo modne stało się uzasadnianie regulacji podatkowych koniecznością ich dostosowania do regulacji unijnych. Warto jednak zdawać sobie sprawę, jakie są tego granice. Polski VAT nie może stać w sprzeczności z zasadami dyrektyw UE. Jak wynika z jej prawa, aby odliczyć VAT naliczony, podatnik musi posiadać fakturę. Na sprzedawcę nakłada się obowiązek posiadania jej kopii. Jednakże prawo do odliczenia VAT nie zależy od posiadania przez zbywcę kopii faktury. Ustawodawstwo UE kładzie nacisk na karanie nieuczciwych sprzedawców, a nie odbieranie prawa do odliczenia VAT nabywcom. Nasz ustawodawca powinien zrozumieć, że odliczenie VAT jest w UE świętym prawem podatnika, a nie aktem łaski ze strony państwa.

Anna Bryńska radca prawny, doradca podatkowy w kancelarii Salans

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ruciński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Prawo / VAT: art. 32a byłby w Unii niepotrzebny