prawo Kto na własny koszt zbudował przyłącze, ten teraz dostanie pieniądze
Ponad 900 klientów Vattenfalla na Śląsku otrzymało propozycję podpisania ugody oraz wypłaty odszkodowania.
W ten sposób spółka realizuje wyrok Sądu Najwyższego w sprawie ponoszenia przez odbiorców energii elektrycznej kosztów wykonania tzw. przyłączy.
Kto płaci za przyłącze
W sprawie chodzi o spór z lat 2000-01 między odbiorcami energii a Górnośląskim Zakładem Energetycznym (GZE), który uzależniał zawarcie umowy przyłączeniowej z potencjalnymi klientami od wykonania przez nich na własny koszt przyłącza oraz przekazania nieodpłatnie prawa własności do tego przyłącza.
Podobne praktyki miały miejsce w całej Polsce, a więc dotyczyły także innych firm energetycznych. Większość poszkodowanych klientów to były osoby fizyczne. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) uznał takie działania za nadużywanie pozycji dominującej i nałożył na GZE ponad 700 tys. zł kary.
Jak udało się nam dowiedzieć w Urzędzie w latach 2001-2003 postępowania przeciwko zakładom energetycznym prowadziły wszystkie delegatury Urzędu. W sumie kilkanaście postępowań dotyczyło nadużycia pozycji dominującej oraz niekorzystnych i uciążliwych warunków umów. Rozstrzygnięcia były różne. Nieraz zakłady energetyczne zmieniały umowy i traktowanie swoich klientów jeszcze w trakcie postępowania przed UOKiK. W innych przypadkach prezes nakładał karę.
GZE wyjaśniał przed sądem, że w momencie zawierania umów przyłączeniowych z zakwestionowanymi klauzulami doszło do zmiany przepisów prawa energetycznego regulujących sprawę kosztów przyłączenia, ale GZE nie miał jeszcze zatwierdzonej nowej taryfy z opłatami za przyłączenie. Dlatego przy umowach przyłączeniowych stosowano dwa tryby — albo budowa na koszt odbiorcy i bezpłatne przekazanie przyłącza, albo tryb zaliczkowo-ryczałtowy.
19 października 2006 r. Sąd Najwyższy oddalił skargę kasacyjną GZE i przyznał rację UOKiK. Wyrok jest ostateczny.
Odszkodowania w straty
W 2001 r. Vattenfall nabył pakiet 33 proc. akcji Górnośląskiego Zakładu Elektroenergetycznego, rozpoczynając pierwszą w Polsce prywatyzację spółki dystrybucyjnej. Obecnie Vattenfall Distribution Poland ma 75 proc. GZE. Dlatego to właśnie Vattenfall rozesłał do odbiorców pisma z propozycją ugody.
— Chodzi o klientów, z którymi zawieraliśmy umowy od lipca 2000 do lutego 2000 r. To około 900 osób. Większość z nich to klienci indywidualni. Z prawie 800 osobami podpisaliśmy już ugody. Do pozostałych nie udało nam się dotrzeć, bo najczęściej domy mają nowych właścicieli — powiedział nam Łukasz Zimnoch, rzecznik prasowy Vattenfall Poland.
Firma nie chce ujawniać o jakie kwoty chodzi.
— Byłaby to informacja dla konkurencji — tłumaczy Łukasz Zimnoch.
Jak udało nam się dowiedzieć od osób, które już podpisały ugodę, spółka proponując odszkodowanie, ustala je w następujący sposób: jest to różnica między kosztami budowy przyłącza — wpisywano je w umowie darowizny — a opłatą za przyłączenie według taryfy z danego roku. Najczęściej to od 30 do 40 proc. kosztów poniesionych przez inwestorów.
— Zastanawiałem się, czy nie skierować sprawy do sądu i zażądać wyższego odszkodowania. Wartość tej kwoty była inna w 2000 r., a inna jest teraz, siedem lat później. W Vattenfallu nie chcieli słuchać o inflacji, a ja w końcu machnąłem na to ręką, bo w sądzie dostałbym być może trochę więcej, ale ile czasu bym stracił — opowiedział nam jeden z klientów Vattenfalla z Katowic.
Dlatego podpisał ugodę i nawet szybko — jak podkreśla — dostał odszkodowanie.
Według szacunków, firma na odszkodowania wyda około 1,5 mln zł.
Potencjał dostawcy
Całkowity udział Vattenfalla w polskim rynku energii wynosi:
- 7 proc. w rynku sprzedaży energii elektrycznej
- 27 proc. w rynku skojarzonej produkcji ciepła i energii elektrycznej (produkcja odbywa się w elektrociepłowniach znajdujących się w Warszawie)
- 10 proc. w rynku dystrybucji energii elektrycznej.
Vattenfall jest czwartym największym przedsiębiorstwem prywatnym i największym zagranicznym inwestorem w Polsce.