Vectra to typowy obraz zmian w branży

Kamil Kosiński
opublikowano: 18-01-2006, 00:00

Nie jest największa w swojej branży. Nie jest też najbardziej nowatorska. Ale jak w zwierciadle odbijają się w niej zmiany zachodzące w całym sektorze.

W 2006 r. grupa Vectra chce wydać na inwestycje 55-60 mln zł. W planach jest uruchomienie takich usług jak telewizja cyfrowa, video on demand (sieciowa wypożyczalnia wideo), pay per view (odpłatny dostęp do konkretnego wydarzenia transmitowanego na żywo) czy video digital recording (nagrywanie programów z możliwością pominięcia reklam).

— Naprawdę jest szansa na uruchomienie którejś z tych usług w 2006 r. — zapewnia Tomasz Żurański, prezes spółki Vectra.

Poszerzeniu ma też ulec dostęp do usług internetowych i telefonicznych świadczonych przez firmę. W 2006 r. liczba miast, w których Vectra oferuje stały dostęp do internetu, ma wzrosnąć z 55 do 75. Telefonia ma obejmować nie 10 a 51 miejscowości.

Telewizja kablowa...

Początki działalności grupy Vectra sięgają 1991 r. Wtedy to zostały uruchomione sieci telewizji kablowej w Słupsku, Olsztynie i Wrocławiu. Uruchomienie sieci w tych trzech miastach było jednak tylko połowicznym sukcesem. Firmie, której siedziba znajdowała się w Gdyni, nie udało się bowiem stworzyć sieci w Trójmieście.

— Na początku lat 90. XX w. perspektywy wzrostu gospodarczego Trójmiasta były porównywalne z Warszawą. Był to więc atrakcyjny rynek, ale wejście nań dla ówczesnej, relatywnie małej Vectry byłoby dość trudne — komentuje Tomasz Żurański.

Dużym sukcesem było za to przystąpienie do budowy sieci telewizji kablowej w Elblągu w 1994 r. Było to o tyle nietypowe przedsięwzięcie, że zarządzające budynkami komunalnymi władze miasta i większość spółdzielni mieszkaniowych zdecydowały się działać wspólnie i mieć u siebie tę samą kablówkę. W przetargu na operatora sieci Vectra pokonała czterech konkurentów.

— O rozwoju takiej czy innej telewizji kablowej decydowali faktycznie właściciele istotnych zasobów mieszkaniowych, czyli administracje domów komunalnych lub zarządy spółdzielni mieszkaniowych. Z reguły, każdy z nich inaczej reagował na propozycję operatora. Takie porozumienia jak w Elblągu rzadko się zdarzały, ale zwycięstwo w przetargu znacząco poprawiało pozycję rynkową operatora — wspomina Józef Kot, prezes spółki Vectra Inwestycje.

W następnych latach Vectra mozolnie zwiększała liczbę swoich abonentów, m.in. przez przejmowanie mniejszych graczy. Przełom nastąpił pod koniec 2000 r. Wtedy przejętych zostało kilkanaście sieci skupionych wokół warszawskiej spółki TVM. Trzy lata później od grupy Polsat odkupiła Telewizję Kablową Dami, czyli około 100 tys. klientów. Dzięki temu Vectra stała się drugim operatorem telewizji kablowej pod względem obsługiwanych abonentów. Na przełomie 2004 i 2005 r. gdyńska spółka przejęła Śląską Telewizję Kablową, czyli kolejne 90 tys. abonentów.

...to nie wszystko

Akwizycje były wynikiem zmian w akcjonariacie. Inwestorzy finansowi pozyskani przez Vectrę pozwolili jednak nie tylko na zwiększanie zasięgu sieci, ale i wprowadzanie do niej nowych usług. Stały dostęp do internetu był anonsowany już w 2001 r., choć jak dziś przyznaje kierownictwo firmy, rzeczywiste zaoferowanie tej usługi klientom nastąpiło nieco później.

— Większość operatorów deklarowała wtedy usługi internetowe. Ale to był raczej test techniczny niż oferta komercyjna — dodaje Tomasz Żurański.

Gdy wiosną 2005 r. Vectra ogłosiła wprowadzenie do oferty usług telefonii stacjonarnej, sytuacja wyglądała inaczej.

— Doskonale obrazuje to wpływ procedur formalnoprawnych na rozwój biznesu. Obecnie, aby rozpocząć świadczenie jakiejkolwiek usługi telekomunikacyjnej, wystarczy zgłoszenie. Kilka lat temu usługi internetowe wymagały koncesji, którą dostać było bardzo trudno. Ci, którzy ją w końcu dostali, zaczynali borykać się z wdrożeniem. A pierwsze modemy, które trzeba instalować u abonentów, kosztowały 800-1000 USD — przypomina Józef Kot.

Może zastanawiać, dlaczego firma, która myśli o video on demand, pay per view i video digital recording w ogóle interesuje się tak archaiczną usługą jak telefonia głosowa. Ale szefowie Vectry widzą w tym sens.

— Usługi telefonii głosowej są wciąż rentowne, a firmom takim jak nasza zależy na zwiększeniu ARPU, czyli przychodu z abonenta. Poza tym, świadczenie kilku usług przez jedną firmę to niewątpliwa korzyść dla klienta, który w zamian jest bardziej lojalny — wyjaśnia Tomasz Żurański.

— Deweloperzy budujący nowe osiedla nie chcą rozmawiać o współpracy z kimś, kto oferuje im samą telewizję kablową lub telefony. Ma przyjść ktoś, kto oferuje telefony, internet i telewizję. I tylko takie oferty przyjmują — dodaje Józef Kot.

Znamienne jest też to, że na przełomie 2005 i 2006 r. z nazwy głównej spółki grupy zostały wyeliminowane słowa „Telewizja Kablowa”. Została sama „Vectra”.

— Sformułowanie „telewizja kablowa” jest sugestywne i może sprowadzać myślenie o firmie tylko do tej usługi. Odrzucając ten człon z nazwy, odcinamy się od takiego rozumowania. Przecież już od jakiegoś czasu świadczymy trzy usługi — podkreśla Tomasz Żurański.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu